Nazywam się Wojtek, i jak pewnie niektórzy z Was, hehe, pogrywam sobie w pokera. Pewnie też niżej niż Wy, i zdecydowanie niżej niż bym chciał. Stwierdziłem, że upublicznianie swojej przygody pokerowej spowoduje, że za niektóre rzeczy (volume!) będzie mi po prostu wstyd i poprawią się same :f_cool:. Ogólnie więcej na razie będzie o mindsecie, ale z czasem pojawią się może jakieś emocje z przeskakiwaniem limitów. Na ten moment gram Fasty NL10 SH na Party, ale to się niedługo mam nadzieję zmieni. Staram się mieć dobre podejście, i może kogoś zachęcę do pracy nad mindsetem jako lwią częścią gry, widziałem wiele osób którzy uważali się za największych pechowców i sama zamiana tego myślenia na "zdarza się, graj swoje" to już duży krok ku lepszemu. A oni zamiast tego rzucili grę odchodząc z poczuciem zdradzenia przez świat. Ja mam inne podejście, siekiera w dłoń i z uśmiechem na ustach na 2 outery na rvr!
Aaaale póki co, to coś więcej o mnie:
Spoiler
Mam 24 lata, skończyłem farmację w Sosnowcu (dawać, kopcie leżącego :f_ugly:) i na ten moment robię 6-miesięczny staż żyjąc sobie z fotosyntezy, bo nikt nie wpadł na to, żeby za 30h roboty w tygodniu płacić nam chociaż piątaka
Zdrowie też mnie nie rozpieszcza, od cukrzycy po bielactwo, co też miało spory wkład w wepchaniu mnie w injustice tilt. W pokiera gram od jakichś 5 lat, od roku powiedzmy że bardziej poważnie. Zostało mi około 15$ na starsach z wcześniejszej gumbolki, z którego na FR zrobiłem dość szybko solidnego rolla na atak NL25 na starsach, do tego doszły wydatki na 10h z rusherem, flopzillę i ogólnie słoneczko świeciło i ptaszki śpiewały i było pięknie. Rolla pokerowego nie mieszam z rzeczywistym, BRM też nie naginam, więc dopiero spadek poniżej NL10 zmusiłby mnie do wpłat, wypłat nie prowadzę. NL10 wyglądało tak:
Spoiler
Więc ze spokojnym BRM przyszedł czas na NL25, i zaczęły się schody. Tragedii nie było jeżeli chodzi o grę, brak info na graczy i trochę nowości w grze na które mniej lub więcej byłem przygotowany, ale zaczęła mnie (po raz chyba pierwszy) gryźć wariancja i mindset mi tego nie wytrzymał. Włączyłem sobie opcję run it twice, przez co w jednej sesji, w odstępie paru minut, wpadłem dwa razy pod niższe pockety przegrywając wszystkie runouty
No i coś (poza bankrollem) we mnie pękło, nawet próby odbudowy głowy na NL5 kończyły się sesjami na -.
Spoiler
No ale użaleniem to nie przejdę nawet NL2, więc kupiłem Lechrumskiego, od znajomego dostałem obie The Mental Game of Poker, i po krótkiej przerwie( i ucieczce ze starsowego FR na party zooma SH) wróciłem do gry. Pomogło na razie tyle, że potrafię grać A-game przez większość czasu, i jak łapię tilta to potrafię odejść zanim wyspazzuje 3 stacki.
A jak tam Party? Ano tak:
Spoiler
po 47k hands jestem 1,54$ na plus
Ale wariancja nie rozpieszcza nadal, zwłaszcza w spotach 150BB+ deep. Nie wiem jakie tracker ma algorytmy do liczenia krzywej, mam ją gdzieś, ale tak dla śmieszków wrzucę:
Przeszłości nie odkopuję, więc rozdania jak jakieś wrzucę to będą świeżutkie i pachnące nienawiścią do riverów. Trzymajcie kciuki za ich brak
Za to jakiś content odnośnie tego co mój mózg wyprawia powininen pojawiać się regularnie.
Ogarnąć mindseta, lekko podbudować rolla, i lecieć w górę bo skilla czuję że nie brakuje, a i gdy przerzucę się z tematu mindseta na poprawę gry, filmy i flopzillę to będzie tylko lepiej.
PS: Ktoś przygarnie do study grupy?
Trzymajcie się i do zobaczenia na stołach! Nie będzie gołej dupy ani cycków na koniec, będzie fajny kawałek:





