Ok no to lecimy. Od dłuższego czasu śledze różne blogi użytkowników tego forum , niektóre naprawdę wciągają niczym kraken w odmęty odchłani ,tak więc postanowiłem i ja coś skrobnąć od czasu do czasu , czemu służyć ma ten blog , no przede wszystkim na potrzeby bankroll challange, ale również chciałbym doradzić coś graczom z najniższych stawek którzy mają problemy z przejściem wyżej.
Co do pierwszego dostałem od party zawrotny zwrot gotówki 2,39$ z początku pomyślałem: no nieźle co tu zrobić z taką bajońską kwotą i na co ją wydać
z drugiej jednak strony niczym rasowy centuś pomyślałem ,że szkoda i takie grosze oddawać party Corpo i postanowiłem zrobić challange więc robie, co się z tym wiąże ponownie odkryje świat najniższych NL , choć prawdopodobnie z prędkością F16 śmignie to 2,39 na konto kogoś innego ,ale że kiedyś już taki challenge robiłem i udało się z 2 osiągnąć założone 500$ postanowiłem podbić trochę stawkę z racji że to nie byle dwa a 2,39 do 1000$ czy się to uda zobaczymy. Co do drugiego z racji że stałem się już szczęśliwym posiadaczem bloga postaram się również od czasu do czasu odpalić jakieś przemyślenia stricte z pokerowych strategii, i dwie prośby nigdy nie miałem bloga więc jest to debiut więc proszę o wyrozumiałość i dwa nie róbmy tu kącika trudnych spraw i piszmy tylko o pokerze.
Elo
Drabinka przejść
1) Sity 0,25$
2) 20$ - Nl2
3) 50$ - Nl5
4) 100$ - NL10
5) 500$ NL25
Hejko
Mam podobnie, bo ostatnio się zorientowałem że na P* zostało mi 1.5$.
Myślałem ze wyzerowałem licznik, a tu taka niespodzianka. Postanowiłem więc zapodać sobie podobny "czelendż" jak ty.
Czyli zaczynam od 0.25 sng
(jak na razie mam 6$ z kawałkiem - idzie do przodu ale bardzo powoli
Kilka uwag (mam nadzieje konstruktywnych)
- stosuj akapity (łatwiej się czyta)
- "Otchłań" (nie odchłań) to synonim słowa "odmęt". Czyli, otchłań odmętów czy odmęty otchłani, to takie masło maślane, jak np akwen wodny czy fakt autentyczny
- Na temat BRM się nie wypowiadam, ale jak dla mnie, to bardzo odważny
Będę śledził i mam nadzieje że podołasz wyzwaniu
Dzięki za uwagi postaram się pewne wprowadzić w życie tego bloga.
Jeżeli chodzi o 2,39 to ciężko tu czymkolwiek zarządzać, sprawa jest prosta albo wstrzelę się w dobrego runna na początku i to pomnoże do tych 10BI albo będzie torba, chociaż zastanawiam się czy nie zrobić doładowania do tych 20$ na potrzeby challengu i ominąć sity.
Wariancja tam przeogromna i dodatkowo jest to dla mnie swoiste novum gdyż zaślepiony swoim SH nigdy nie poświęcałem czasu na tą odmianę pokera
Odnośnie reszty drabinki przyjąłem agresywny roll, gram swoje normalne sesje ,więc ciężko będzie o solidne volume na potrzeby wyzwania, a czas na jego ukończenie dałem sobie max do końca czerwca , parę lat gram SH, z niezłym winratem,
więc o ile poziom na micro NL nie podniosł się jakoś drastycznie powinno być ok.
(chociaż patrząc na niektórych użytkowników tego forum którzy grają micro widzę ,że pomimo niskich stawek całkiem fajnie rozkminiają niektóre spoty w analizach rozdań):f_thumbsup:
Zresztą o BRM postaram się jutro szerzej coś napisać jak to u mnie wygląda normalnie.
Elo
Zgodnie z obietnicą chciałem dziś poruszyć temat Bankroll Management , wiele osób ma problemy z przejściem na kolejny NL więc opiszę jak to wygląda/wyglądało u mnie.
Zacząłem być już wygrywającym graczem na limicie na którym grałem jednak co bym nie robił nie mogłem przebić się na następne NL , miałem winrate na poziomie 9-10bb/100 czekałem tylko aż ugram kilka (3-5 BI) na wyższy limit aby móc znowu spróbować swoich sił wyżej, ugrywałem je ,a następnie w bardzo szybkim tempie wracałem z powrotem do swoich nominalnych stawek.
Dni zamieniały się w tygodnie stagnacji , przechodząc limit i wygrywając tam kilka BI myślałem że jestem już w ogródku i witam się z pokerową gąską, po kilku sesjach szybko się z nią żegnając ,
myślałem „czy naprawdę jestem tak słaby że nie mogę pokonać limitu wyżej ,miażdżę przecież swój limit” dziwiło mnie to, poziom graczy nie był jakiś oszałamiająco wyższy w porównaniu do mojego nl co więc do cholery się dzieje, w końcu pomyślałem że nie ma sensu stać w miejscu bo kto stoi w miejscu robi krok w tył w stosunku do osób które robią krok do przodu .
Postanowiłem zwiększyć volume na moich stawkach aby czerpać stały przychód zamiast śnić o byciu pokerowym Bogiem, zwiększenie volume odbiło się zmniejszeniem winrate, niezbyt mocno ale jednak 8bb/100 , i tak wychodziło nieźle mogłem część zostawiać na pokerowym koncie na tak zwaną czarną godzinę, z racji że czarna godzina nie nadeszła uzbierało mi się tego na ok 130BI,
pomyślałem spoko może jeszcze raz spróbuje mam wystarczająco żeby bez stresu grać na swoim limicie więc mogę 15BI przeznaczyć i pograć wyżej wtopiłem 8BI w dwa czy trzy dni ale tym razem bez większego stresu (raczej traktowałem to jako zapłatę za możliwość rozrywki ,moja gra nie była zła więc hej przygodo:f_biggrin:,
kolejny dzień przyniósł odbicie na 10BI i jakoś już poszło ,jak się okazało problem nie tkwił w braku umiejętności a po prostu w zbyt małej ilości Bi na kolejny limit.
Dobra do sedna bo się rozpisałem w The Story of My Live
Wiele źródeł podaje że na dany limit powinniśmy mieć 25BI/35BI moim zdaniem to zdecydowanie za mało jeśli chcemy się utrzymywać z pokera bądź czerpać z niego jakiekolwiek stałe zyski , wiele osób popełnia też ten sam błąd który ja popełniałem, ugrywa kilka BI przechodzi wyżej i tam dopada ich wariancja po dobrym runnie z limitu niżej. Ile więc powinniśmy mieć ?
No właśnie
To rzecz indywidualna i zależy od wielu czynników (odporność na tilt, czy na wyższym nl nie patrzysz przez pryzmat żetonów a pieniędzy grając scary money i podejmując gorsze decyzje, itp. Itd.)
Osobiście uważam że nie mniej niż 40-50 BI limitu bazowego plus ok 20BI na shota na limit wyższy ,jeżeli uważamy że mamy wystarczające umiejętności na wyższy limit powinniśmy moim zdaniem mieć wystarczający kapitał aby móc tam przetrwać 20-25K handsów.
mam taki sam problem jak Ty miałeś. Ja skłaniam się do stwierdzenia, że tu sporą rolę gra aspekt psychologiczny i zmieniająca się dynamika między limitami. jeden to ogarnie dobrze, inny mniej
bo co do wariancji jako takiej to nie ma różnicy czy shotujesz pięć razy z 5BI, czy raz z 25BI o ile grasz tak samo. pierwszy sposób przy odrobinie szczęścia, mógłby być nawet szybszy jeśli by się dobrego runa złapało.
głownie nl25 i nl50, czasem nl100 gdy są dobre gierki
@raczek666
za steki dziękuje , nie robie tego challengu dla kasy a dla samego challengu (chęć sprawdzenia siebie) , więc jeśli challange się powiedzie ,możemy wspólnie wybrać jakąś fundację i cały zysk z challengu przeznaczyć na coś dobrego , a co do własnej kasy tak jak pisałem wcześniej chyba zrobie jakieś małe doładowanie żeby właśnie ominąć spiny i zacząć od czegoś w czym czuje się najlepiej czyli SH.
Co do pięcia się wyżej gram to co gram przy volume ok 75K misięcznie, więc na razie nie czuje potrzeby piąć się wyżej po stawkach, jest ok jak jest, nie mam jakiegoś wybujałego ego ,więc póki są zyski ,które mnie satysfakcjonują z moich nl nie ma potrzeby nic zmieniać
Ło la Boga
Tak jak pisałem wcześniej postanowiłem zrobić micro depozyt w związku z challange jaki sobie obrałem.:f_cool:
Po swojej skończonej sesji myślę, wpłacę zobaczę czym mnie nl2 przywita, i jak tam wygląda gra, pełen wigoru i zapału siadam, początek na obczajkę ,niech mi hm2 prawdę powie co się tu dzieje, trochę gry na murka, czas zacząć przygodę.
Po 1h gry na nl2 mózg odmówił współpracy, przyzwyczajony do codzienności stara się ogarnąć jaki range może mieć mój przeciwnik ,znaczy się wróć (przeciwnicy) bo z mniej niż 3-ema chyba nie udało mi się obejrzeć flopa.
Tak więc wrcając do sedna, stara się i niczym wróż z zakurzoną kryształową kulą „ciemność , ciemność widzę” cytując klasyka.
Po godzinie moje zderzenie z brutalną rzeczywistością nl2 na party poker wyglądało jak „czołówka” trabanta z rozpędzonym tirem, los chciał ,że przypadła mi w tym starciu rola trabanta.
A teraz kilka konkretów
- poziom graczy jak na play money ( z drobnymi wyjątkami ,dwóch nawet ogarniało i fajnie się przeciw nim grało jakieś tricky play wychodziło)
- przekrój graczy niesamowity siadasz na stół i jak z pokerowego podręcznika są wszyscy, no może TAGów nie za wiele ,tych dwóch tylko spotkałem, ale jednak znalazłem igłę w stogu siana.
Swoją drogą już nie pamiętam kiedy widziałem graczy 6/2 a przy jednym stoliku aż 3 mi się trafiło, czyhali chyba na mnie niczym przyczajony tygrys bo blindy leciały im niesamowicie do steali ,ale do pełni szczęścia zabrakło im nieco rozsądniejszych sizingów, bo po pół godziny pasowania wystrzelić z restealem 70bb
Hmmmmmmmm
Chociaż może ma to sens , jak się callnie taki 3bet to naprawdę nieźle trzeba spudłować flopa żeby nie mieć equity do calla na wsuwkę post.
Co mnie jeszcze urzekło, agresja pewnych graczy na niektórych boardach, ponadprzeciętna, szczególnie w triple pocie na board QQQQA, przeczekane przez wszystkich aż do rivery, no ale na riverze zaczęły się już konkretne balety ,nie było zmiłuj.
O ile pierwszego z betem potrafię jeszcze może zrozumieć (myśli nl2 ktoś nie zna zasad może się wystraszy) no ale nikt się nie wystraszył, bo dostał raise i all in od trzeciego, w sumie to zastanawiam się czy w ogóle mu się to opłacało sprawdzać ,bo jak akcja do niego wróciła ,to więcej chyba rake zapłacił po call, niż ten cały jego bet był warty.
Open limp KK+ tylko po to żeby zrobić shove po czyimś becie to zagranie jedne z lepszych bo i na wyższych nl czasem się to widzi, no ale żeby calling defence range zawierał się w przedziale 27o - AA to już nie byle coś, muszę przyznać ,że zakres spolaryzowany był w 100% ,
trafiam seta A myślę sobie, mam cię gagatku , no ale jak to w życiu, ty piszesz swoją historię a los swoją , board A34 rainbow zweryfikował moje AA już na flopie a gagatek wesoło pokazał mi 25o.
No i cóż moi milusińscy rozpisałem się a tu trzeba przełknąć gorycz porażki i wysunąć wnioski i to chyba będzie temat na następny wywód.
Trzymajcie Się.
Dziasiaj coś skrobnę o ważnym aspekcie gry, jakim jest czas poświęcany przy pokerowych stołach, więc trochę o volume , dłogości sesji etc.
Temat jest tak indywidualny ,że nie ma złotego środka, który gwarantowałby identyczne efekty u wszystkich ,więc opisze mniej więcej jak to wygląda u mnie.
Jest setki ,jeśli nie tysiące materiałów poruszające to zagadnienie , jednak tak jak pisałem wcześniej to co sprawdza się u jednego pokerzysty ,nie zawsze ma przełożenie na 1:1 u drugiego.
Więc teraz trochę mojej teorii
Każdy miesiąc staram się od wyznaczenia sobie celów:
( Brzmi jak banał z cyklu poczytaj mi mamo , ale szczerze się przyznam ,że wiele wody upłynęło w Wiśle nim wdrożyłem to ,jako element swojej gry)
jest to rozegranie odpowiedniej ilości rąk ,bądź wygenerowanie odpowiedniego profitu, wiadomo ,że po pokerowych stołach hula wszechobecna wariancja ,więc nie możemy każdego miesiąca założyć sobie ok ugram tyle i tyle $ i fajrant.
Aby wygenerować odpowiednie volume rozbijam założoną ilość handsów na poszczególne dni odejmując jakieś 3-5 dni na wolne od pokera i 3 dni blank czyli takie które mam w zapasie gdybym akurat nie mógł grać w wyniku jakiś losowych zdarzeń, albo gdy gra wybitnie nie idzie.
Dni gry rozgrywam sinusoidalnie , zaczynam od największego volume stopniowo zmniejszając je każdego dnia ,aż do przerwy od pokera i później od nowa.
Staram się też miksować w jakiś sposób czas sesji czyli np. jeden tydzień 3-4 krótsze sesje następny 2 dłuższe ,zmieniać czas o której zaczynam ,coś żeby nie popadać w rutynę itp.
LOL wygląda to jak plan treningowy na biceps.:f_rolleyes:
Ok ktoś mi zaraz powie aha ok a co jeśli gramy źle ,albo przewaliliśmy ileś bi
Ja radzę z tym sobie poprzez stop loss , mam wyznaczoną ilość bi którą dziennie mogę przeturlać na konta innych graczy i po tym dziękuję, dobranoc ,gaszę światło.
A co jeśli gramy swoje A game , gra jest dobra , osobiście nie wiem czy po przegraniu ilości założonych bi gram wciąż swoje A-game, być może nie jestem królem mindsetu , nigdy nic w wyniku pokerowej złości nie rozwaliłem ,ale dopada mnie przeczucie że każdy flop trafia w zakres przeciwnika tak potężnie ,że nie mam czego szukać , i świetne okazje do bleffu zamieniają się w wątpliwej jakości fold, wolę się zresetować i powalczyć innego dnia z pełną pewnością siebie.
Pozdro
Dzień dobry cześć i czołem
Myślałem jaki temat by tu poruszyć dzisiejszego jakże pięknego dnia , i los chciał że wypadło na winning graph, wielu ludzi ma problem z linią non showdown , sam miałem z nią duży problem i sporo czasu zajęło mi jej ogarnięcie tak aby przestała pikować w dół.
Wielu też myśli spoko czerwona idzie w dół ale za to niebieska jest OK, czy jest to poprawne rozumowanie, nie mnie osądzać, pełna zgoda ,da się być wygrywającym graczem w pokera i mieć NSW grubo pod kreską, ale czy wygenerowanie zysków pochodzących z bezpańskich spotów nie wpłynęło by drastycznie na nasz profit?
Odpowiedź jest jednoznaczna oczywiście ,że wpłynęłoby.
Jest to chyba jedyny aspekt pokerowych wygranych gdzie dojście do pewnych wyników i zoptymalizowanie gry w tym zakresie zajęło mi naprawdę wiele czasu, ale się da.
Tak więc zacznijmy od początku co wpływa na nasz ujemny wskaźnik NS
- nie wystarczający stealing blindów
- nieumiejętny defence blindów
- granie one and done jako cbet
- dochodzenie do rivery tylko po to aby spasować ( najbardziej obciążający czerwoną linię czynnik moim zdaniem)
- nie wystarczająca agresja w limpowanych pulach
Postaram się te czynniki opisać szerzej w kolejnych postach ,gdyż to temat rzeka i w jednym krótkim poście nie da się tego ogarnąć.
Tak więc co do stealing
Sam miałem sporo problemów z tym zagadnieniem , czytałem masę tabelek z ranges gdzie ktoś pisał stealuj z tym a ktoś inny z tym , jednym słowem g….o prawda i każdy musi dobrać sobie sam ten range , a coś co sprawdza się na nl100 nie zawsze będzie działać na nl2.
Nie ma czegoś takiego moim zdaniem jak range do stealu jako całość , jest raczej range do stealu pod daną grupę graczy i to jest clue całego stealowania IMO
Im węższy zakres obrony tym szerszy zakres ataku, ktoś powie nie opłaca się grać z nitami, nic się nie zarobi ,a ja powiem opłaca się jeżeli masz dwóch nitów na blindach możesz stealować z niemal całym rangem, jeden udany steal z D daje ci 1,5bb na jedno okrążenie, tak więc łatwo policzyć sobie ile bb/100 jesteśmy zarobić ( jasne ,nie uda nam się steal 100% bo i nit od czasu do czasu trafi rękę z którą zagra) niemniej jednak daje to wciąż całkiem przyzwoity winrate.
Drugie co jest ważne, nie raz widzę graczy którzy stealują za 3 a nawet 4bb , zastanawiam się wtedy po co ? skoro mniejszy sizing sprawia ,że sukces naszego zagrania może być niższy ,aby osiągnąć zamierzony zysk.
Standardem obecnie jest ok2,5 ale czy to oznacza ,żeby trzymać się ślepo standardów, jasne zwolennicy wyższych sizingów powiedzą no ,ale jak to przecież im niższy sizing tym luźniejszy defence i ktoś broni częściej, ma lepsze pod odds do call itp. itd.
OK zgadzam się z tym , ale co z tego? , co złego jest w tym ,że ktoś chce grać OOP przeciw nam, czy to aby nie Button jest najbardziej dochodową pozycją?. Luźniejszy zakres rzadziej będzie trafiał w board ,więc częściej możemy zgarnąć pulę post flop wykorzystując pozycję ,i o ile nie bronimy resteali tylko z broadways i mamy linearny zakres, który może trafiać zarówno w niskie jak i wysokie flopy jesteśmy na pozycji uprzywilejowanej w stosunku do przeciwnika.
Pozdro