Pokerowo:
Nie było dnia abym nie grał w pokera przez te dni, które nie pisałem tu na blogu. Stworzyłem nową bazę danych, przy 1,5 mln rozdaniach zebranych przez ostatnie 4 lata mój laptop wieszał się jeśli chciałem zrobić cokolwiek w hm poza stolikami, choć hud działał dobrze. Teraz wszystko działa płynnie, mogę analizować grę itp. Przez ostatni rok nie grałem dużo, więc historii rozdań mi nie żal, była i tak mocno nieaktualna wobec stawek na których obecnie gram.
Cash szedł mi trochę słabo teraz, jestem pod EV 13 bi, = 239 $ co boli na tym etapie budowania rolla... Ale wariancja jeszcze odda. Turniejowo: Przez ten czas miałem 2 FT, mega żal mi braku wygrania jednego z nich bo odpadłem 6, choć pewnym momencie gdy pozostawało nas 6 graczy to byłem chip leaderem. W drugim mtt też odpadłem jako 6. Ostatecznie 129$ (pula nagród 3k) oraz 65 $ wpadło (pula nagród 2k). Z satelity zagrałem znowu w high rollerze (150k), przegrałem flipa, odpadając na 47 miejscu = 450 $.
I choć jeszcze kilka dni temu w pewnym momencie mój kapitał zszedł do poziomu 470$ to odbiłem się i na chwilę obecną bankroll wynosi 1273$ ( plus dodatkowo mam wejściówkę wartą 109$ którą wykorzystam za tydzień znowu atakując high roller 150k) W troszkę ponad dwa tygodnie podwoiłem to z czym zaczynałem. Momentami jest cholernie ciężko, chwile zwątpienia gdy nie szło były, a nawet jak idzie to są myśli, że ciągle za mało i za wolno. Ale z każdym rozdaniem jestem coraz lepszy, wszystko przyjdzie z czasem.
Bardzo miłym akcentem było dla mnie to, że gdy grałem mtt to wylądowałem na jednym stole z Timooo, którego stream w tle słucham i oglądam dosyć często ostatnio. Na 30 rozdań póki nas nie rozsadziło 2 zagraliśmy między sobą i byłem jedynym graczem przez 4 godziny jego stramu na którego zrobił notatkę. Schlebia mi to.
Za parę miesięcy będąc wyżej niż inni, podziękuje sobie, że dziś się nie poddałem.

