Cześć.
Na imię mi Wojtek, mam obecnie 19 lat - wiekiem owym cieszę się póki mogę, bo za kilka miesięcy przestanę być nastolatkiem. Pokerem zainteresował mnie mój brat z 4-5 lat temu, z którym baaardzo często grywałem HU, a czasem i z dwójką braci pykaliśmy sobie cashówki. Gra sama w sobie wciągnęła mnie bardzo, obiecałem sobie, że jak tylko skończę osiemnastkę, to zakładam konto na jakimś serwisie i zaczynam grać na poważnie. Moją motywację zwiększał też brat, który mimo, że grywał sporo on-line i live, to dość często udawało mi się go skosić w heads-upie. Jak wyszło tak wyszło, grę on-line zacząłem mniej więcej 2-3 miesiące temu (jeśli można pykanie 2-3 razy w tygodniu po godzince nazwać grą). Dużo za to czytałem. Lubię czytać. Nie ważne czy artykuły na ps, czy książki, lubię to robić. Brak u mnie jednak motywacji, dlatego też, po nocy grania live z kumplami postanowiłem założyć tego bloga. Ma mnie zmotywować do działania, wzięcia się w przysłowiową garść. Zamierzam regularnie dodawać wpisy, z moją walką na MORDERCZYCH limitach NL2.
Grę on-line zacząłem można powiedzieć z kopyta, z 10$ na poker770 w jakiś ~tydzień zrobiłem 30. Nie ważne było, że wygrywałem dostając gutshota na river (szczęście nooba), czy inne głupie sytuacje. Ważne, że wygrywałem, czyli jak wyczytałem na fenkowym blogu (czyżby RIP? Oby nigdy!) "jak spadło, to znaczy że dobrze zagrane". Po tym pięknym tygodniu przyszedł czas żeby pokazać mi moje miejsce, chyba w jeden dzień przegrałem niemal wszystko (łał, pierwsza "torebeczka"). Potem z magicznym rollem nie przekraczającym dolara ciułałem się po turniejach SNG za 0,10$, oraz codziennych freerollach dla użytkowników pokerstrategy z pulą 100$, raz nawet udało mi się zająć trzecie miejsce (chyba nie muszę dodawać, że te wygrane 10 dolców też szybko przerżnąłem). Dałem sobie na chwilę spokój z pokerem, aż dostałem maila o darmowych biletach na FTP. Tam ugrałem 10 $ z cashówek, no i pykając od czasu do czasu zrobiłem rolla ~20 $. Stan mojego konta na teraz wynosi 20,89$ (wiem wiem, iście bajońskie sumy).
O sobie mogę napisać, że bardzo interesuję się filmami, książkami oraz koszykówką, którą mimo mojego niewielkiego wzrostu uprawiam z ogromną pasją. Niestety przez liczne kontuzje których nabawiłem się w różnych głupich sytuacjach, zmuszony jestem grać tylko amatorsko. Ukończyłem technikum o profilu informatycznym, kiedy byłem jeszcze głupszy niż jestem teraz (a to jest wyczyn, wierzcie mi), sporo imprezowałem, doświadczyłem wielu przykrych i mniej przykrych, śmiesznych a czasem zmuszających do uronienia łzy sytuacji, którymi z czasem chętnie lub mniej chętnie (przynajmniej się ze mnie pośmiejecie) się z Wami podzielę.
Chyba trochę się rozpisałem, ale godzina późna to, człowiek nietrzeźwy i wylewny. Mam nadzieję, że ktoś znajdzie coś interesującego w tym blogu, oraz, że dzięki czytelnikom zwiększę swoją motywację. Cytując klasyk "Żeby do czegoś dojść, trzeba zapierdalać!". To motto ma mi przyświecać przez resztę mojej kariery pokerowej, a także i w życiu.
Nie wiem jak zakończyć ten post więc wklejam posępną legwanę.
