Kolejny dzień za mną: Ogólnie grało mi się ciężko nie umiałem się skupić, często się niecierpliwiłem.. a to odbijało sie na wynikach.

Kolejny dzień za mną: Ogólnie grało mi się ciężko nie umiałem się skupić, często się niecierpliwiłem.. a to odbijało sie na wynikach.

Dość standardowy wykres ostatnimi czasy. Najpierw zaczynam się wybijać, potem lipa i odrabiam straty.

Kwiecień. Początek w dół to żywioł po roku przerwy. Moment przełomowy ok 13tysiąca, to powrót na Poker Strategy. Pomału acz konsekwentnie do przodu.

Staram się grać bardziej tight + ujarzmiać tilcioka, bo wiadomo że na nl2 najbardziej to wstrzymuję przed pokonaniem limitu. Wychodzi mi to z różnym skutkiem, ale rokuję już wkrótce lepsze czasy, bo po niespełna miesiącu widzę ogromną zmianę w swojej grze. Jeszcze 1500BB i przechodzę na nl5.
...A póki co pierwszy tydzień maja za mną i 2000BB na +, weekend przerwa, wracam do stołów po niedzieli.

Długo mnie nie było. Trochę czasu mi zajęło moje szlifowanie umiejętności, bylo wiele upswingów i downswingów, wciąż tilciok działał ale w końcu nazbierałem opowiednią ilość BI do nl5 (jako że pare razy pieniądze wypłacałem trochę się przedłużyło).

Moje ostatnie 165tysięcy rozdań.
Póki co nl5 przywitało mnie chłodno, po 3 dniach ponad 1000bb w plecy.
Moje osobiste odczucia są następujące: oczywiście jest nieco więcej regów, natomiast cała reszta to coś ala prymitywni troglodyci, bo fisz to mało powiedziane, nie ustępuje to zupełnie i do rivera gra częstokroć totalnie bez niczego, ew. z jakąś parką. I niby wporzo, powinno być łatwiej, ale w praktyce bywa różnie, często gęsto gdy ma się już jakiegoś monstera na łapie, kompletują się im na końcowym stricie dwie parki do czego w stylu 72. To czego się nauczyłem na nl2, cbety, jakieś blefy totalnie nie znajdują na nich przełożenia. TAGi/REGi też są dużo bardziej agresywni i niechętnie oddają pule, nie wiem z czego to wynika, spodziewałem się raczej podobnej gry, jednak ludzie ewidentnie przywiązują się do puli, która przeciez jest tylko odrobnie wyższa niz na nl2. Wydaje mi się że jedyne co ma sens to granie bardziej Tight wobec REGów i bardzie Loose Agresive w kierunku fiszów, natomiast w multiway potach raczej iść w kierunku tag/opierac sie na statach.
Macie jakieś uniwersalne złote rady na nl5?
Lekcja pokory w postaci powrotu do nl2, po raz kolejny ->filmy, forum oceny rąk i praktyka praktyka praktyka i szukanie błędów.
Tym razem świadomie zmieniłem swoje nawyki z gry, większe znaczenie pozycji w grze, które do tej pory dość marginalizowałem + wziąłem sobie do serca opinie trenerów którzy twierdzą że jeśli ręka jest wystarczająco dobra by nią grać to należy to robić agresywnie bez zbędnych callów i limpów. Ograniczać cbet blefy do flopa na tym limicie itp itd. Generalnie szlifowanie podstaw.
Niemniej jednak są podstawy ku temu by sądzić że moja nauka idzie w dobrym kierynku. Ostatni tydzień gry ani razu nie był zakończony na minusie.

Podstawy są najważniejsze
Wykres daje nadzieje na lepsze jutro. Oby tak dalej
Będę zaglądał, to są wyniki z normalnych czy zoom'a?
gl
Kolejny tydzień za mną, nie obyło się bez bolesnych lekcji. Tym razem dał się we znaki tilt - i to dwukrotnie.
Za pierwszym razem sprawa dość błaha i nie wziąłem sobie sprawy do serca, za drugim razem statystyka poleciała na łeb, ale przynajmniej zapamiętam ją na dłużej.
Czuje że od kiedy wróciłem na nl2 mój warsztat umiejętności stanowczo upgradował i te 800-1000bb dziennie to już taki standard.
Aktualnie borykam się bardziej nie z ABC pokera a z włąsnymi rekacjami i przyzwyczajeniami typu 'iść na skróty, byle szybciej'.
Problemem okazała się najpierw ilość stołów -> Zauważyłem że najlepiej/najskuteczniej gra mi się na 8-10 stołach, przy kolejnych moja wydajność znacznie spada.
Po drugie co ważniejsze nie upieram się już że muszę zakończyć grę na np. 1000bb, gdy mam już te 900 i czuję się zmęczony po prostu kończę - jutro też jest dzień. Mój wielki spadek na wykresie był spowodowany wyłącznie emocjami a ja zamiast zakończyć grę o 22.00 odszedłem od kompa ok 4.00. Generalnie klasyczny tilt, ALE dał mi on sporo do myślenia nazajutrz. Stało się dla mnie oczywiste że to przede wszystkim mindset aktualnie mnie blokuję przed lepszymi osiągami.. już w czasie gry zdawałem sobie sprawę ze swoich błędów ale i tak je popełniałem. widziałem swoje zbyt loose preflop all in'y i tłumaczyłem je czymś w stylu, byle szybko wejść o 100 czy 200bb do góry i na dziś koniec. Ostatecznie feralnego dnia zamiast +800bb zakończyłem dzień na -1200bb.
Tak czy inaczej wziąż na +

wczoraj było 700bb+ po 3000 rozdań, mało grałem bo byłem zmęczony. Wydaje mi się że to zależy od stołu, na niektórych mam po 20/15 na innych po 8/8.
Ogołem jak patrze na trackera mam z miesiaca lipca staty ok 14/12
14/12 na sh to troszke patologia, zrzucasz preflop miliard profitowych rak. Poza tym jestes strasznie result oriented, polecam nie patrzec na wyniki i nie liczyc tak tych bb, przynajmniej w trakcie jednej sesji. Takie zjazdy na tilcie nie przestana sie pojawiac przy takim podejsciu.
result oriented?
NIe wiem czy w mojej grze jest coś patologicznego, niemam nad sobą osobistego trenera, ale wydaje mi się że gram i tak dość agresywnie.
Rozgrywam praktycznie wszystkie brodwayowskie kombinacje poza QJs z wszystkich pozycji, a z koncowych dochdzą wczesniej pominiete QJ, Ax-Kxs, 45s+, 9T+ i gapperami gdzieś od 79s+, oczywiscie nie ide w zaparte kiedy flop nic nie przynosi i ograniczam swoj cbet blef do turna max, w jakichś ekstramalnych sytuacjach gdy pojawi się kolor czy strit i widzę że mam szanse cisne do konca.
Kolejny tydzień za mną -> Staram się grać wieksza ilosc rak, chociaz przyznam ze te calle zamist 3betów ciągle mnie gubią, źle mi się gra bez inicjatywy i czesto ładuje sie w trudne spoty.
Tak czy inaczej nie jest zle ->
