To już tydzień, gdy wróciłem do gry i tak mnie się zebrało na pewne wnioski odnośnie moich poczynań. Postanowiłem się również podzielić z wami doświadczeniami jakie będę zdobywał podczas kontynuowania "kariery"
Ale od początku...
W tamtym tygodniu we czwartek znalazłem u siebie na PartyPoker 200$, skąd się wzięły, niech to zostanie tajemnicą tudzież nieistotnym detalem. Siedziałem przy otwartym kliencie z dobre 30 min zastanawiając się, czy zagrać, czy może jednak wypłacić i dalej wieść spokojne życie "tego, co naucza", ale sam umywa ręce od odpowiedzialności za kaskę :). Wyglądało to mniej więcej, jak rzucanie palenia patrząc się na paczkę fajek, albo zmagania alkoholika z flaszką dobrego trunku przed nosem... Jak widać nie mam silnej woli i pewnie w żadnym z tych przypadków nie potrafiłbym sobie odmówić
Zagrałem....
Początek oczywiście fatalny, bo jak inaczej mogłoby być
Nie gram na FR, więc siadłem od razu do SH, nieodpowiedzialnie strasznie, ponieważ z 8BI to raczej loteria niż normalna gra i po stracie 3BI już miałem sobie odpuścić i zapomnieć o całej sprawie. Wyłączyłem pokera i zagrałem w Gothica 3
Na drugi dzień przez przypadek dorwałem psychologa, który zajmuje się sportowcami. Pogadałem z nim chwilkę o pokerze właśnie i rozwiałem jego wątpliwości odnośnie tego, czy pokerowi bliżej do hazardu, czy może jednak do sportu. Konkluzja naszej rozmowy było jego stwierdzenie "No to na co czekasz?! Graj! Jak to, co mówisz jest prawdą, i jak masz do tego predyspozycję, to nie ma na co czekać! A do momentu, gdy będziesz to traktował, jak sport, w którym raz się wygrywa, ale trzeba się liczyć również z przegraną, to ja Ci pomogę z twoimi emocjami".
No właśnie, emocje - to był mój odwieczny problem w tej cholernej grze. Zbyt duża waga przywiązywana do konkretnych handów, szybkie nerwy i marne wyniki pomimo dość sporej wiedzy i doświadczenia. Jak to się mówi, jak nie idzie, to nie idzie...
Poza tym czas trwania sesji, jak nie szło grałem dłużej niż zwykle i proszę... efekty były jeszcze gorsze. TOŻ TO PODSTAWOWE FISHOWE BŁĘDY! A JA NIE CHCĘ BYĆ FISHEM - to takie postanowienie, bo jeszcze długo nim będę. Więc DUMA NA BOK, ZDROWY ROZSĄDEK Z A-GAME NA GÓRĘ I ZACZYNAMY!
Na drugi dzień nakręcony przez wyżej wspomnianego pana siadłem do gry. Swoje szanse oceniłem na 50/50, jak się obędzie bez bad beatów, to dam radę, jak nie, to srał to pies. Gra ultra tight, żadnych tricky zagrań, zasada, "JEST - BETUJĘ OSTRO, NIE MA - FOLDUJE NATYCHMIAST" przyniosła efekty. Agression Factor, który zazwyczaj miałem na poziomie 3 (mówię o ogólnym AF) spadł mi do 1,7. Podczas jednej sesji odzyskałem moje 3BI i dołożyłem jeszcze ... 9 kolejnych. W tym momencie mój BR na PartyPoker wynosił już całe 417$ - jest z czym się ruszać!
W tym momencie wstałem od kompa i stwierdziłem, że z tym BR mogę spokojnie sobie grać na NL20 na ipoker, a co więcej mogę pokusić się o wyrobienie jakiegoś bonusu, tudzież zacząć w końcu zbierać kaskę na PokerSavvy. Zrobiłem wypłatę na netellera i na następny dzień wpłaciłem na jeden z roomów platformy ipoker. Tym razem jednak postanowiłem przy zakładaniu konta, nieco zakamuflować moją tożsamość szprytnym nickiem, a żeby nie było :). Zacząłem NL20 SH.
Początek był makabryczny, przy dobrej grze straciłem 3BI i nie mogłem wyjść z tego dołka, co odrobiłem parę groszy to zaraz jakaś dziwna akcja i zjazd
Trwało to ok 1-2 godzin. Grałem z naszym kolegą Bilsonem i on miał to samo, w minusowym bilansie szliśmy łeb w łeb
Co ja BI w plecy to zaraz on, co on stracił to ja to samo, co ja zgarnąłem pota, to on tuż za mną. I nagle siadło
Bilson złapał str8 flush i zaczęła sie jazda. Jeden BI, zaraz za nim drugi, później 3, 4, 5... I sesja skończona wynikiem +4BI :).
No cóż, łądnie jak na początek
Kolejnego dnia grałem znowu dobrą A-Game, bez głupot, bez szaleństw, spokojnie zbierałem, co moje. AF spadł mi do 1,63, co doskonale obrazuje zmianę w stylu gry i raczej rozsądne granie. I tu wystąpił niesamowity przypadek.
Śmiać mi się chce na samą myśl
Rozmawiam sobie z jednym z naszych memberów z PokerStrategy, który też gra SH (nie będę zdradzał nicka, bo pewnie by sobie tego nie życzył
) i on mi się żali, że nie idzie, że setki bad beatów, że makabra, że kilka BI w plecy etc. a na koniec jeszcze jakiś chu... pierdo... kut... jeb... zmasakrował mu flopniętego str8 full housem na turnie
Od słowa do słowa i oto jak wyglądała rozmowa na gg:
17:02:27 Kolega
A ty nie masz czasem XXXXX ?
16:56:40 fizolof
a teraz gdzie grasz?
16:56:46 fizolof
Nie, ja mam XXXXX.
17:02:38 Kolega
LOL
17:02:48 Kolega
to gralismy ze soba pare razy
16:57:05 fizolof
tak?
17:02:52 Kolega
dzisaj Cie wyzywałem
16:57:09 fizolof
za co?
17:02:59 Kolega
za tego fulla na mojego strita
16:57:16 fizolof
hahaha
17:03:15 Kolega
nie gadam już z Tobą!!
Kamuflowanie się przynosi wymierne efekty w postaci pieniężnej
Ale przysięgam nie wiedziałem, że to on
Rozsądna gra, brak nerwów, ograniczone do minimum emocje przyniosły zamierzony efekt. Po tygodniu grania, mój BR zatrzymał się na poziomie 837,62$. Statystyki z PokerTrackera mówią same za siebie. Ponad 15k handów z wynikiem ponad 13BB/100hands to naprawdę świetny wynik! Ale nie ma co spoczywać na laurach, chcę to utrzymać na poziomie ok 7-10BB/100 hands przez kolejne 15k handów. Pamiętajcie że wynik podawany przez PT trzeba pomnożyć razy 2, ponieważ PT liczy jakieś dziwne Big Bets, a nie Big Blinds.
Dobra, spisałem się, nie wiem, kto to doczytał do końca, ale jak ktoś to zrobił, to gratulacje
To be continued...


