No i stało się, witaj ponownie nl5. Mimo, że ostatnim zjeździe postanowiłem sobie dać jeszcze szansę na nl10 i zejść niżej, kiedy roll spadnie do 275$, to soft nie kazał mi długo czekać aby tego zaszczytu dostąpić. Dzisiejsze sesje to kolejny dramat przez duże "D". Nie przypominam sobie ostatniego razu, kiedy wygrałem flipa
dzisiejsza sesja nl10:

Po przemyśleniu całej sprawy odpaliłem sesję na nl5 (na którym zostanę na czas, dopóki nie odbuduje rolla) pełen nadziei i obaw jednocześnie. Tak oto zostałem powitany w pierwszej ręce:
http://www.boomplayer.com/en/poker-hands/Boom/11157258_5F27636808
wzruszyłem ramionami, myślę sobie "spokojnie Wojtek, pamiętaj co czytałeś dzisiaj w Poker Mindsecie odnośnie tiltu". Chwila narzekania i powrót do gry. Nie obeszło się jednak bezboleśnie, bo oddałem jakiemuś Polakowi stacka bijąc trzy beczki do jego top pary bez kickera, które oczywiście sprawdził jakby trzymał stone cold nutsy... Więc zacząłem mozolnie odrabiać poniesione straty, aby przy wyjściu ponad oś x otrzymać kubeł zimnej wody w postaci takiej oto ręki:
http://www.boomplayer.com/en/poker-hands/Boom/11157738_337C12B043
i takiej:
http://www.boomplayer.com/en/poker-hands/Boom/11158084_74CFB6EBB4
i na sam koniec sesji takiej:
http://www.boomplayer.com/en/poker-hands/Boom/11158121_A17F2E090A
ta ostatnia ręka trochę już na podirytowaniu, co nie zmienia faktu, że oczywiście byłem z przodu
a to przykład, że nie byłem totalnie wkruwiony i cały czas myślałem trzeźwo... ( chuj że spadła by ta Q, decyzja ev+)
http://www.boomplayer.com/en/poker-hands/Boom/11157613_1A3824268D
wykes z nl5 dzisiaj:

i na koniec kolorowe kreski z całego października jak na razie:

"so you'r telling me, you want to play poker for living?"

