Przejdź do forum
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

[Zamknięte] BSS SH, czyli Bauer w pokera sobie gra.

1 Posty
1 Użytkownicy
0 Reakcje
140 Wyświetlenia

W mojej grze nastąpił przełom. Wreszcie przestałem grać jak pizda i nie jestem już fiszem. Zrozumiałem podstawowe aspekty strategii, mogę wreszcie zacząć wygrywać i wspinać się po limitach. Mam nawet sreberko na PS. Kurwa, ale lans. Jestem z tego powodu taki podniecony i … wkurwiony. Dlaczego to się stało właśnie teraz? Teraz, gdy zbliża się TEN czas. Czas wielkiej, decydującej bitwy. Bitwy, która jest coraz bliżej i której mroczne widmo można już dostrzec na horyzoncie w pochmurne popołudnie. Płacz dzieci, lament matek i szalone przepowiednie wiejskich wariatów sprawiają, że atmosfera staje się jeszcze bardziej napięta. Trzeba już rozpocząć przygotowania, bo walka będzie zacięta i skończy się dopiero gdy jedna ze stron wykrwawi się na amen. Tak, już za miesiąc sesja poprawkowa. W zależności od kultury ludzie od wieków nadawali jej różne nazwy. Kampania Wrześniowa, Obrona Westerplatte, Strefa Mroku, Pomiot Mefisto, Atak Buki, Śpiew Mandaryny i cała masa innych przerażających nazw. I teraz, gdy muszę stawić jej, w tym roku wyjątkowo potężnej, czoła, ja nie chcę się uczyć, tylko NAPIERDALAĆ!!!

Uda mi się. Mam genialny, szatański, przemyślany plan, który już wcielam w życie. Napierdalam, uczę się, napierdalam, napierdalam, napierdalam, uczę się napierdalać, napierdalam, uczę się, napierdalam, napierdalam, napierdalam. W całym tym szaleństwie gnębi mnie tylko uczucie, że o czymś zapomniałem. O czymś bardzo ważnym, ale nie mogę sobie przypomnieć, co to takiego … Nieważne, trzeba napierdalać.

Przypomniało mi się! Jezusie Chrystusie, Allahu, Buddo, Najświętsza Panienko, Manitou i Elvisie! Przecież ja mam dziewczynę. A przynajmniej miałem kiedyś, zanim pochłonęła mnie walka w imię lepszego jutra z sesją i pokerowymi limitami. Muszę sprawdzić telefon. 143 nieodebrane połączenia i 281 nieodczytanych sms’ów. Na gadu-gadu, do którego zapomniałem już hasła, wiadomości tak wiele, że z powodu przeciążonych serwerów miliony polskich nastolatków musiały stawić czoła niebywałemu wyzwaniu rozmowy twarzą w twarz. Wszystkie cztery skrzynki gmail, o pojemności 10GB zapełnione wiadomościami. Skrzynka pocztowa na klatce, o której istnieniu nie pamięta nawet moja matka, zasypana poleconymi. Setki martwych z głodu gołębi pocztowych pod moim oknem. A ja myślałem, że to tylko deszcz stuka w okna. Wiadomości na wszystkich platformach zaczynają się od zdań typu: „Kochanie, co się z Tobą dzieje? Martwię się : (”, a kończą na: „Ty pierdolony chuju, mam nadzieje, że zdechniesz w męczarniach. NIENAWIDZĘ CIĘ!!!”. Muszę do niej zadzwonić, wytłumaczyć, przeprosić, błagać o wybaczenie. Przecież ja Ją kocham! Nie mogę jej stracić. Ale to potem. Teraz trzeba napierdalać. Freeroll na PP, kilka S’n’G na Everescie, 2-3 godziny cashówki na FTP i wtedy pomyślę o tym.