Cześć,
Ten post był edytowany wiele razy ze względu na burzliwe okresy w mojej grze i emocje z tym związane. Zacznijmy zatem jeszcze raz.
Dlaczego taka nazwa? Ponieważ przez 2 lata borykałem sie z tak zwanym "tiltem desperackim". Objawia się to tym, że delikwent nie może się pogodzić z przegraną sesją/stratą części bankrolla i desperacko stara się odrobić żeby chociaż wyjść na zero. Często nie cofnie się przed niczym, nawet grą za całość kapitału.
Często jest to spowodowane oczekiwaniami względem rzeczy na które nie mamy wpływu jak wynik finansowy sesji czy wynik danego rozdania a także brakiem akceptacji realiów pokerowych.
I tak cokolwiek ugrałem - torbiłem.
Próbowałem niemal wszystkich odmian pokera, uczyłem się, coś budowałem, tworzyły się oczekiwania finansowe, wizje podboju świata... Przychodził gorszy okres i coś we mnie pękało, raz za razem niekontrolowany rage monkey tilt przejmował dowodzenie. Czasem kończyło się to odkuciem czy nawet wyjściem na spory plus, jednak ostatecznie zawsze prowadziło do utraty większości lub całości kapitału.
Nie potrafiłem zrozumieć dlaczego mi się to przytrafia. Winiłem wariancje, soft, innych graczy, świat, wszystko i wszystkich.
Przełomem było prawdziwe zrozumienie, że takie zachowanie nie prowadzi do niczego poza torbą oraz wzięcie odpowiedzialności za rejony na które mam wpływ i są w pełni pod moją kontrolą.
Zablokowałem wszystko powyżej NL5, zainstalowałem tilt breakera i zacząłem regularny grind oraz naukę.
Efekty naprawdę mnie zaskoczyły.
Można o tym poczytać w dalszych postach.
Oczywiście nie zabrakło po drodze żalenia się ale ten okres mam już za sobą, tak mi się przynajmniej wydaje.
Od czerwca możecie się spodziewać ciekawszych wpisów, bardziej przemyślanych i merytorycznie bogatszych.
Postaram się omówić wszystkie zmiany jakie nastąpiły w mojej grze oraz psychice.
Znajdziecie też moje opinie na temat produkcji pokerowych, książek i szkoleń a także co z nich wyciągnąłem i jak to na mnie wpłynęło.
Tutaj powstanie nawigacja aby ułatwić poruszanie się po blogu:


