Witam. Pokerowo moje życie odwróciło się w ostatnim czasie o 180 stopni. Zacząłem studia we Francji, przez co musiałem przestać grać na Pokerstars.com. A grałem dużo, głównie MTT, nawet z jakimiś tam sukcesami. Cel był prosty - zarobić na studia, więc od grudnia do lipca grałem po kilka razy w tygodniu, regularnie robiąc 30-40+ godzin. Była to dla mnie duża zmiana, bo wcześniej grałem w pokera raczej dla rozrywki niż pieniędzy, gdy akurat nie miałem czegoś lepszego do roboty.
Wielu uważa, że nie powinno się ustalać sobie celów monetarnych grając w pokera. Ma to oczywiście sens, szczególnie, gdy gra się MTT. Wariancja tutaj potrafi skruszyć najtwardszy mindset (wyjątek: buddyjscy mnisi i forumowy kolega Chestera20o). Problem polega jednak na tym, że trzeba przejmować się pieniędzmi wygrywanymi/przegrywanymi, ponieważ zwalanie wszystkiego na wariancję może być czasem zgubne - zamiast skupiać się nad naszą grą i ewentualnymi błędami, możemy tłumaczyć się pechem i grać dłuższy czas po prostu źle. Dlatego dla mnie ustalanie takich celów jest ok.
W tym blogu będę zamieszczał swoje przemyślenia na temat pokera, życia o może rozdań. Jak ktoś coś ciekawego z tego wyniesie to fajnie, jeśli zaś uzna, że stracił czas - z góry przepraszam, zrobiłem to przypadkowo.
We Francji bez pokera wytrzymałem półtora miesiąca, wpłaciłem resztkę pieniędzy, które miałem na MB - jakieś 450 euro i buduję rolla. Dobiłem po tygodniu do 1200, i przetiltowałem połowę na cashach, a połowę straciłem grając niedzielne majorsy i statelitki do FPS
Na szczęście wczoraj wygrałem Hota 5$ i zgarnąłem oszałamiające 760 euro. Tak więc dzisiaj roll 1300 euro i gram m. in. FCOOPa, Warm Upa i parę innych turków, włącznie z jakąś głupią satelitą za 100e do której się zarejestrowałem przez przypadek
Tak więc dla mojego rolla jednak byłoby korzystnie, żebym coś dzisiaj wygrał ♠_ugly: