Gratulacje:)
gratulacje
sledze Twojego bloga od poczatku i na prawde bardzo fajnie sie czyta... az szkoda ze takie krotkie te akty... no i zajebiscie milo sie czytalo jak byl epizod ze mna
pisz dalej ♠_thumbsup:
p.s. ja niestety prawko bede mogl miec dopiero za rok... niestety zabrali mi na dwa lata
(ale nie jechalem samochodem po pijaku!!! tego bym nigdy nie zrobil... rower.... :facepalm:.. po sciezce rowerowej... dluga historia i nadgorliwosc 19-20-letnich "wczutych" w swoje obowiazki sluzb mundurowych... ech...
)
Gratuluję teraz zostaje grać o jakieś Lambo lub Astona ( jeden już trafił w nasze ręce )
Dziękuje za wszystkie gratulacje.
Co do astona - to nie z moją grą, która jest fatalna. Pokerzystą jestem dennym. ;/
AKT 2
SCENA 2
Glut powoli ściekał po ohydnej, wypełnionej botoksem twarzy. Ogromne zwisające cycki szurały po ziemi. Wielki, paskudny jęzor zwisał aż do brody. A ręce.... klaskały jak u Rubika...
Tak właśnie wyglądał najobrzydliwszy potwór chodzący po tej planecie. Przypominał on troszkę Snookie z MTV Jersey Shore, chociaż w sumie był nawet brzydszy.
Wytrzeszczyła swój paskudny ryj tak szeroko, że mogła by połknąć niejednego kalisza. Trzy wystające zielone zęby tylko dodawały jej grozy.
- Gdziiieeee jaaaa maaaaam iśśśććććć.
Sługa obsrał gacie na dźwięk tego paskudnego głosu. Przemógł się potem i powiedział drżącym, niczym ręce prawiczka, głosem:
- Paqerek, Mateusz, pok*erst*ar*.
Tilt już miała wyruszać, gdy spostrzegła dwa asy wystające słudze z kieszeni.
- A cóżżżżż tooo ?
- Tttto tttoo... na szzzszzsszczęęęęście.eee
- Szczęścieeeee? Nieee maaa szczęęściaaaaa. Tilt pożeraaaać !
To krzyknąwszy zjadła sługę. Następnie założyła kapcie z łbami osiołka, które uwielbiała.
Dodała do tego koszulkę z "I serduszko Poker", a na koniec nałożyła na siebie tonę pudru.
Teraz wyglądała niczym Paris Hilton.
Co jak co - ale na mieście trza wyglądać.
Następnego dnia, ranek:
- Niee.... nieeeeee... nieeee !!!!!
Mateusz obudził się w więziennej pryczy.
Co ja tu do cholery robię? Jeszcze wczoraj niszczyłem HU za 10 $, a teraz więzienie....
A pamiętam... prze*ebałem znowu w Pokera, a to musi być Wazlinagard - najpilniej strzeżone więzienie pokerowe dla donków.
Dobra - zachęcę was do pisania troszkę. ; D
Poprzedni konkurs się przyjął. : )
Bersu dostał fajną rolkę epizodyczną, może jeszcze wróci.
A teraz ogłaszam kolejne zawody:
Do wygrania (a jakżeby inaczej): JEDNA Z GŁÓWNYCH RÓL W POKER - TO NIE DLA MNIE.
głównych - czyli postać dostanie dłuższy wątek.
Co zrobić, żeby wygrać ?
Prosta sprawa. Odpowiedzieć na pytanie:
Jakiej ręki najbardziej nie lubię ?
Kto będzie najbliżej lub zgadnie - wygrywa. Konkurs rozstrzygnę jutro wieczorem lub w momencie gdy będę online, a ktoś trafi rękę.
Pozdrawiam. : )
sick, tylko ja mam wymagania co do mojej postaci ♠_p:
Tez nie lubie AQ, z AK przegrywa, AQ nadaje się / bije inne rece tylko w specyficznych przypadkach.
Nie cierpię AQ.
Jak ja je trafię to na flopie są K.
Jak ich nie mam to jest A albo Q, a często razem.
Po prostu: sick !
Poza tym ta karta jest strasznie zwodnicza, wygląda na silną, a często przegrywa z byle gównem. ; /
Odrazu pomyslalem o AQ ale nim przeczytalem Twojego posta wyprzedzil mnie kolega
z tym chyba najczesciej z turkow sie odpada:)
No kurde, dzisiaj okropna sesja w S'n'g. Przegrywam wszystko co się da. Wygrałem jedną rękę: AA. A tak porażka na wszystkich coinach.
Wczoraj było lepiej, bo wyszedłem na plusik. ; (
AKT II
SCENA III
Część I
W karczmie panował wielki ruch. Typowy piątek - połowa chłopa z okolicy przyjechała się urżnąć po ciężkim grindowaniu. Kuso ubrane kelnereczki roznosiły 1,5 litrowe kufle, barman właśnie nalewał drinka, gdy do karczmy wszedł stary dziadek. Zapadła cisza, bo każdy nawet największy idiota, wiedział kim ów dziadek jest. Jego imię nie było co prawda znane wszystkim, ale o nim samym krążyły legendy. Jest bowiem jedynym, który przeżył więzienie w Wazlinagardzie. Powolnym krokiem zmierzał do stolika w rogu. Natychmiast siedzący tam młodzi pokerzyści wstali.
- Zechcę szanowy usiąść...
- Dziękuje młodzieńcze. To wspaniałe, że teraz młodzież jest taka wychowana. Za moich czasów... W więzieniu było inaczej... ale co to kogo obchodzi...
Na samo wspomnienie o legendarnej historii zbiegło się stu pokerzystów, chcących poznać tajniki jak można wyjść z totalnego dna.
- W tym gardle tak dawno nie było piwa. Prawdziwego i uczciwe ważonego. Uwielbiam piwo...
Aluzja została natychmiast zrozumiana. Przed starcem stanął ogromny kufel najlepszego browaru i 3 bochenki chleba ze smalcem. Starzec wziął duży łyk, przegryzł i rozsiadł się w fotelu.
W tym momencie wszyscy w karczmie zgromadzili się wokół dziadka. Barman popchnał synka bliżej i szepnął mu na ucho:
- Masz szczęście synu. Słyszałem tę historię tylko raz w życiu. Gdyby te potwory z pokerroomów dowiedziały się, że on jeszcze żyje i na dodatek rozpowiada jak ich wszystkich wyrolował.... Myślę, że zawisnął by następnego dnia.
Zapadła cisza. Wszyscy oczekiwali. Szanowny wziął kolejny łyk piwa i zaczął:
- Wiedzcie zatem, że nazywam się Anty, mam 78 lat i kiedyś byłem najlepszy. Oto moja historia...
Z wielką przykrością informuje, że blog zostaje zawieszony na czas nieokreślony.
Wyjmuje resztki kasy z pokera i zrywam z nim do czasu matury, do której chce się solidnie przygotować.
Mam nadzieję, że moich pare scenek dało wam jakąś radość i miło się czytało.
Dziękuje za wszystkie wpisy, pochwały i świetną zabawę.
Do zobaczenia
Pakerek.