A nie wspomniałem, chce od jutra wrócić do gry w karty, ale nie wiem jak mi z tym wyjdzie. Myślałem, że będę po ponad dwóch miechach czuł głód gry ale tak naprawdę kompletnie nie chce mi się grać, szczególnie przy takiej pogodzie. Musze się pilnować bo jak sobie trochę poluzuje to jest tragedia. Dla przykładu już dzisiaj nie chciało mi się gotować obiadu, więc obecnie szamam 0.5 kg serka wiejskiego i bułki : U mnie nic nie robienie rośnie wykładniczo i jak nie zareaguje w porę to pewnie już jutro nie będzie chciało mi się wstać z łóżka :ayfkm:. Zaburzenia afektywne dwubiegunowe czy jak ?
Niby należy mi się odpoczynek ale mam w pamięci ostatni cykl redukcyjny, który kończył się jakoś pod koniec roku i tam wystarczyła chwila nieuwagi i wjechało +8 kg i musiałem bloga zamknąć bo taka stypa była. Nic dzisiaj odpocznę jutro mam nadzieje odpalę starsy. Jakiś szalony grind by się przydał. No chociaż te 100 K rąk w lipcu
No to tyle jeżeli chodzi o odpoczynek, no ale co ja zrobię, że regeneruje się szybciej niż "uniwersalny żołnierz"

Zresztą jak nie grać w kosza jak loguje się co by wrzucić jakiegoś koteła albo pieseła wam na bloga bo to zawsze na propsie a tam CAPTCHA mnie troluje :

Nie ogarniesz.
Ładnie biegasz gówniarzu. Po wakacjach spróbuje półmaratonu. Powiedz jaki masz zegarek , albo czym się wspomagasz sprzętowo. Chciałbym zacząć biegać z czasem sprawdzając tętno.
PS. Myślałem że stać cię na więcej biegowo.
Myślę, że dałbym radę zejść poniżej 2 h jakbym był w formie (a nawet i bez niej heh), więc kiedyś jak mi się zechce może to poprawię (znając mnie to jeszcze w tym tygodniu
). Co do pulsometru to kupiłem Sigmę jeden z najniższych modeli, ale jako amator nie potrzebowałem nic lepszego wtedy (działa bez zarzutu już chyba ponad rok) - Klik . Obecnie gdybym się decydował to wziąłbym pewnie coś z możliwością zrzutu treningu na komputer i z dobrą opcją jeżeli chodzi o interwały. W tej sigmie możesz tylko jedną własna strefę treningu modyfikować, co obecnie dla mnie jest dość uciążliwe . Takie pulsometry, o których wspominam pewnie zaczynają się gdzieś od 600 zł.. Na początek sigma w zupełności wystarczy ale to w zasadzie zależy od tego jakie masz oczekiwania., bo to jest dość prosty pulsometr bez fajerwerków. Nawet kodowania sygnały nie ma, ale ja nie miałem z tym nigdy problemu. Korzystam też z run-loga jak już idę biegać na telefon Klik , bardziej odpowiada mi niż Endomodo, ale jak wspomniałem wcześniej ja biegam bardzo mało w tym roku i w zasadzie nie robi mi to większej różnicy z jaką apką.
Zauważyłem że korzystasz z Run-loga bo screen taki sam jak u mnie. Teraz od tygodnia z Endmondo bo, akcja dla dzieciaczków i jakoś lepiej się biega. Dodatkowo ma fajną funkcje rysowania trasy i jej obliczania, co pomaga w zaplanowaniu dokładnym przebiegu trasy i kilometrów do zrobienia.
No w sumie taki pulsometr mi wystarczy, muszę pomyśleć na zakupem. Jak zrobię badania w sierpniu to , będę więcej wiedział i będzie decyzja.
Do 10 ogarnąłem trening i karty :


Trening masakra, jakbym miał gdzie uciec to bym to zrobił po 30 minutach. Brakło dzisiaj pary. Co ciekawe po 1.30 włączył się jakiś zapas zapasu energii i końcówka jakoś z górki. Upały trochę przeszkadzają , trudno i darmo.Karty słabo czuje, jakbym dopiero zaczynał, ale ja tak mam po dłuższych przerwach. Miał być dłuższy wpis o diecie ale jadę nad wodę opalić bladą dupę.
No ne gadaj że ty z tych co dupe opalają.
Ja też dzisiaj mam zamiar pobiegać ale dopiero gdzieś 20:00 -20:30.
Jakiś plan by mi się przydał co by sprawniej poprowadzić tego bloga. W jakimś tam stopniu pewnie wrócę do dziennika treningowego i żywieniowego bo mi takie ogarnięcie pomaga. Nie będą to regularne wpisy ponieważ nie mam tyle wolnego czasu do rozdysponowania, jednak w miarę możliwości postaram się pisać jak najwięcej. Widzę, że na blogu "morda w kubeł" więc może zaproponuje jakąś tematykę.
Docelowo :
1. W poniedziałek jak już wspomniałem robię najcięższy trening w tygodniu więc jeżeli pojawi się jakiś wpis będzie on właśnie dotyczył tegoż zagadnienia.
2. W czwartek chciałbym poruszyć kwestię odżywiania (dieta, mity dietetyczne, kontrowersje wokół produktów spożywczych etc) bo mnie to interesuje być może zainteresuje was również bo jeść trzeba zdrowo :coolface:. Pomoże mi to zarówno usystematyzować jak i pogłębić wiedzę.
3. W sobotę dla odmiany by zachować balans będzie jakiś patologiczny tudzież trolololo wpis o tym co udało mi się spierdolić obecnie lub w przeszłości, który obnaży mój niski poziom inteligencji oraz brak poczucia humoru.
+ być może jeszcze jakieś inne bzdury, które wyjdą w praniu.
Ale jak ? Blog pokerowy bez pokera ? Na temat kart będzie mało bo i mało gram, nie mam na to zbytnio czasu. Może się coś pojawi albo i nie :0 ...
Wpisy na pewno nie będą systematyczne tylko jak czas pozwoli. Może się zdarzyć, że będzie głucho przez dwa tygodnie może się również zdarzyć, że będzie coś wisiało co drugi dzień.
Wszyscy zgodni z takim planem czy ktoś chce dostać wpierdol ?
Tyle myszki
Peace
@ UP Nie, no poker też pewnie zawita do tej krainy lodu i ognia
tym bardziej, że wróciłem trochę do gry. Ostatni tydzień to wakacje, należały się jak psu woda po ponad 4 miesiącach reżimu dietetycznego i morderczych treningów. Skończyłem redukcję, która trwała zaledwie... 5 lat
. Wiem to głupie, jak o tym myślę, to pewnie i nawet żenujące, ale z milion razy quitnąłem dietę i trening przez ZZA, trudno i darmo. Tak czy inaczej w moim bądź co bądź żółwim tempie się udało i jest z czego cieszyć michę. Wrzucił bym zdjęcie z transformacji, ale nie posiadam tego sprzed 5 lat bo gdzieś wyparowało, co prawda zacząłem się odchudzać z bratem, który jest niemal moim bliźniakiem i jego zdjęcie mam i mógłbym poglądowo wrzucić (a on wtedy wyglądał nawet lepiej ode mnie) bo udało się trochę zrzucić i jest czym błysnąć , ale chyba zaczekam z tym do końca Reverse diet, bo w zasadzie zanim dobije do mojego zapotrzebowania to fat powinien jeszcze powoli lecieć w dół i wtedy ewentualnie się będę chwalił heh.
Miąłem w zeszłym tygodniu mały okres słabości jeżeli chodzi o dietę, a może nie tyle słabości co po prostu musiałem odreagować. Nie obyło się też bez kilku piw ale o dziwo wszystko niemal pod kontrolą (tylko pierwszy dzień z trzech wycięty z życiorysu
). Chyba od dekady mimo, że zarzuciłem pewnie przez te 3 dni ze 30 piw+ parę butelek wódki to właściwie nie zdychałem (czyżbym zdrowiał tudzież młodniał heh). Pewnie spowodowane jest to tym, że faktycznie nie piłem swoim tempem (czyli piwo na minutę) tylko jak normalny człowiek i do tego sporo jadłem, co też podczas żulostwa mi się nie zdarza za często. Tak czy inaczej możecie sobie wyobrazić jak takie 3 dni odbiły się na wadze. W środę wieczorem ważyłem jakieś 60 kg w sobotę rano 67
Ale żarłem po kryjomu jak nikt nie widział magnum chyba z 10 pękło i wszystkie smaki, masła orzechowe, tłuste śmietany , po trzy obiady, bounty i chałwy etc . Zresztą waga i tak do końca obecnego tygodnia powinna się unormować, bo wróciłem od poniedziałku na dobre tory i zacząłem trening siłowy bo najbliższe miesiące po reversie to cykl masowy co by złapać jakiegoś mięcha bo jest po prostu słabo w tej kwestii. Dzisiaj po śniadaniu ważenie i już tylko 62 kg .
Plan na najbliższe 3-4 miesiące to ciężkie treningi siłowe, sporadycznie cardio a w zasadzie tylko kosz, bo tego sobie nie odmówię i w zasadzie zero alkoholu do świąt. Akurat z alkoholem jest duży progres na plus i powinno się to założenie udać. Dołożę też pewnie jakieś treningi metaboliczne i interwały w najbliższy tygodniach dopóki nie wjadę na typową masówkę. Samopoczucie również na duży plus, mimo tego, ze sypiam ze 3-4 godziny na dobę eh to ostatnie tygodnie są całkiem znośne.
Jak czas pozwoli to od poniedziałku wystartuje na nowo z dziennikiem co by mieć wszystko wrzucone i poukładane w jednym miejscu a jak jutro znajdę chwilę to napisze jakiś art o produkcie spożywczym, który ostatnimi czasy budzi wiele kontrowersji , hejtowanym szczególnie przez środowisko "zielonych" więc pewnie już wiecie o czym będzie pisane
Większości chyba to nie interesuje ale dla tych co się zdrowym żywieniem jarają i zwracają uwagę na to co jedzą będzie co poczytać do snu tl:dr
Przed chwilą wróciłem z kosza - tego mi było trzeba bo się stęskniłem za boiskiem przez ostatni tydzień. Jutro martwy ciąg, przysiady ze sztangą, dipsy eh będzie zapierdol. Ogólnie preferuje o jakiś 1000 % bardziej wysiłek w formie interwałowej bez obciążenia ale co zrobić ? Trzeba się męczyć przez najbliższe pól roku. Grunt to wytrzymać , zresztą nie ma innej opcji tbh.
Nie planowałem postować pisane z marszu spontanicznie bez ładu i składu następny razem powinno wyglądać to lepiej.Tyle mordy, tymczasem idę zarzucić 0.5 kg wiaderko serka wiejskiego bo ostatnimi czasy za mną chodzi.
Napisane przez tigerek73
Ty to faktycznie jesteś chudy. Musisz uważać na wiatry.
To jak się jest chudy to pierdzieć nie można? Nie czaję...
No chudy, a jeszcze nie tak dawno 99 kg i trzeba było brać lusterko do kibla :yaoming:. Generalnie to nie schodził bym tak z wagi ale na początku mojej przygody z gubieniem fatu po prostu popełniłem sporo błędów bo potrzebowałem coś skutecznego "od zaraz" i ktoś mi polecił Dukana, a że nie miałem pojęcia o niczym co było związane ze zdrowym jedzeniem to pomimo tego, że ta dieta przynosi szybko efekty wyrządziłem sobie nią trochę krzywdy. Co prawda schudłem wtedy ale nie była to jakościowo dobra redukcja i teraz mam spory zapierdol bo tłuszcz "trzewny" nie chce za nic zejść, a raczej nie chce zejść tak jak bym tego chciał, a z którym nie miałbym problemu gdybym od początku zrobił redukcję poprawnie. Niestety miejscowo się gubić fatu nie da, bo prawdę mówiąc lepiej dla mnie byłoby gdybym chociaż te 10 kg przytył. Tzn i tak to zrobię bo po reversie będzie masówka ale do tego czasu jeszcze sporo wody upłynie. Temu, też dobrze ułożona dieta jest niezmiernie ważna bo samo gubienie kilogramów czasami nie wystarcza, trzeba je jeszcze potrafić zrzucić.
Gram sobie w karty trochę. Moim największym problemem jest całkowity brak koncentracji, problemy z pamięcią etc i stosunkowo ciężko idzie, zresztą wiecie jak się gra w takim stanie w karty. Niestety nie wiem za bardzo jak rozwiązać ten problem obecnie bo nie chce brać leków co by przespać chociaż te 6 godzin (marzenie ) a i nawet nie wiem czy mi pomogą. Jak kładę się spać około trzeciej rano to często o piątej jestem już na nogach, jak dorzucić do tego trening i to, że nadal jestem na deficycie kalorycznym to w zasadzie jak Romero będzie coś kręcił to mam bankowo rolę i to bez charakteryzacji. Ciągle zmęczony i właściwie zasypiam przy stołach przez co chociażby przed chwilą skończyłem sesję. Gdybym jeszcze zasnął i pospał to pół biedy. Nie wiem jak można być tak zmęczonym i mimo wszystko nie móc pospać ustawowych 8 godzin. Mi odpoczynek chyba pisany jest po śmierci dopiero
Profil - Chudyand1
Zawód: Żulioner
Staż na PS: 5 lat
Sukcesy pokerowe: 10 $ w Taf, których nie mogę uwolnić, próba kradzieży blinda na 1/2 $ (rozmyśliłem się po tym jak zapłaciłem swojego u uciekłem do kradzieży płakać w kątj) Ogólnie sporo tych grubych shipów było, na przykład nie udało mi się przegrać kapitału startowego tylko nie wiem czy to sukces bo wychodzi na to, że nawet tego jak każdy normalny pokerzysta nie potrafię ogarnąć
Jeżeli ktoś znajdzie większego zjeba w polskiej społeczności stawiam piwo. Czas wypierdalać do ruskich tam chociaż nie będę się wyróżnił pośród life mikro ballerów
Gram właśnie w karty jednym okiem i jedną połówką mózgu bo druga śpi od godziny
Ciekawe co z tego urodzi się pod koniec miesiąca na wykresie
Ok stwierdzam, że po ostatnim melanżu o ile waga się w miarę ustabilizowała z 67 na 61 to sylwetka dostała po dupie (+2cm w pasie). Chociaż samo określenie sylwetka w moim przypadku brzmi śmiesznie bo jej po prostu nie mam i nadal jestem chudy jak mój penis
jednak ten dodatkowy kg odłożył się standardowo tam, skąd chcę żeby zeszło najwięcej, czyli z brzucha. To właśnie przez błędy dietetyczne, o których pisałem można moją sylwetką trochę scharakteryzować jako "skinny fat" chociaż nie jest to typowy "chudy-grubas". Na tym etapie jeżeli naprawdę chce zrzucić ten tłuszcz muszę się nieźle namęczyć i każdy najmniejszy błąd żywieniowy to krok wstecz dlatego na 100 % nie ruszam alkoholu przez najbliższe miesiące. Jest mi po prostu szkoda tego co wypracowałem a odskoczni w postaci "relaksu" będę musiał poszukać gdzieś indziej. Jest ciężej nie pić niż komuś bez ZZA ale do zrobienie so "let's do it"
Wstyd się przyznać ale nie potrafię pływać, a chciałbym to ogarnąć tylko mam nie lada problem aby przełamać się mentalnie bo zdajecie sobie sprawę, że dorosły facet w brodziku z kaczuszkami na rękach wśród dzieciaków może zostać odebrany w dwojaki sposób. Nie jestem jakoś przesadnie wstydliwy i nie interesuje mnie zdanie obcych osób o mnie zbytnio ale jednak ta wizja mnie starego chuja uczącego się pływać na miejskim basenie trochę demobilizuje, bo mam to zapisane na check liśćie od dwóch lat i do tej pory nie udało się tego z niej skreślić. Jestem przecież Polakiem więc i ja zmagam się od czasu do czasu z typowymi polskimi przywarami (dementuje tym samym plotki jakobym był kosmitą).
Brak snu standardowo doskwiera chociaż ja już chyba się do tego przyzwyczaiłem (jeżeli można w ogóle tak napisać), w tym tygodniu zgubiłem klucz od domu dwa razy :ayfkm:. Wczoraj wracając z boiska zorientowałem się przy drzwiach, że nie dane będzie mi się szybko wykąpać. Problem w tym, że akurat pech chciał, że wybrałem sobie boisko do gry poza miastem do którego jest 3 km i ogólnie byłem w dupie, bo nie wiedziałem gdzie mi wypadł. Co prawda jest gorąco ale nocleg poza domem przykryty kartonem nawet takiemu pijusowi jak ja się nie zdarza więc trzeba było wrócić się po swoich śladach. Znalazłem chuja na klęczkach gdzieś w trawie, leżał i się tępo gapił, normalnie miałem ochotę mu wpierdolić za to, że robi sobie ze mnie żarty
Dzisiejszy plan dnia to kosz, targ co by zaopatrzyć się w świeże warzywa i owoce i przytaszczenie do domu kolumny estradowej (pamiętacie je z dyskotek w podstawówkach) bo moje 2+1 średnio budzą mnie na sygnały starsów o moim ruchu a w karty w sobotę po prostu grać trzeba i tego tłumaczyć nie muszę.
Nie mam czasu na regularne wpisy o diecie i treningu, nie wiem czy też to was interesuje, a sam dla siebie pisać za bardzo nie chce (chociaż to złe słowo). Tzn to pomaga usystematyzować wiedzę i ją pogłębić jednak to o czym chce napisać mam w dużym stopniu ogarnięte więc jak brakuje mi czasu to wolę po prostu wybrać coś bardziej + EV. Wiem, że ultrac i hairy zwracają uwagę na to co wkładają do ust (
), przynajmniej mogę przypuszczać, że tak jest więc chociażby z tego powodu można byłoby nawiązać jakiś dialog bo ja mam trochę odmienne poglądy na temat żywienia niż pewnie większość dietetyków w kraju więc być może było by o czym pogadać. A może nawet nie tyle odmienne co wydające się za dobre, bo po prostu 'zdrowe żywienie" to w tym kraju "jeden wielki mit" i błędnie powtarzane przekonania wynikające zapewne z błędnego resarchu, starym niepraktycznym już założeniom etc. Nie to, żebym był ekspertem ale poprzez dialog zapewne i u mnie dało by się ewentualne złe nawyki żywieniowe wyeliminować, bo jak wiemy każdy popełnia błędy czy tego chce czy nie chce więc prędzej czy później się coś na temat żywienia powinno pojawić.
Dobra kończę bo jak widzicie mam patologiczne skłonności do wydłużania postów, które tak naprawdę miały być zawarte w dwóch zdaniach.
Idę w chuj
Peace myszki
Nie martw sie moje pływanie jest też do bani ,nie mogę utrzymać dupy przy powierzchni.
Dietka , pisz dużo ja też lubię włożyć do ust coś porządnego.
Napisane przez tigerek73
Nie martw sie moje pływanie jest też do bani ,nie mogę utrzymać dupy przy powierzchni.
... ja też lubię włożyć do ust coś porządnego.![]()
Napisane przez trzcinek
Napisane przez tigerek73
Nie martw sie moje pływanie jest też do bani ,nie mogę utrzymać dupy przy powierzchni.
... ja też lubię włożyć do ust coś porządnego.![]()
![]()
♠_cool: