Dla wszystkich hejterów, którzy nie wierzę, że z tymi wpisami wytrzymam choćby do końca tygodnia i zacznę pić mam tylko jedno zdanie :
Jutro po obiedzie będą zdjęcia świnii
![]()
...a film już dziś.
Dla wszystkich hejterów, którzy nie wierzę, że z tymi wpisami wytrzymam choćby do końca tygodnia i zacznę pić mam tylko jedno zdanie :
Jutro po obiedzie będą zdjęcia świnii
![]()
...a film już dziś.
Czo tu się zadziałęę ? Zamiast lajkować moje mega ambitne posty tu mi gónwno wrzuca. Chociaż jak się zastanowić to jest to bardziej merytoryczne niż cały ten blog. Widzę, że znowu udajesz, że cię karty nie interesują . W sumie to dobrze, jesteś jedyną osobą, która nie przegrywa ... bo nie gra
Zagrałem godzinę, przegrałem kilka setów jest moc, trzeba do opieki po zasiłek jakiś z tytuły hazardu uderzyć bo chleb się kończy a wypłata daleko .
Nie byłbym sobą, gdybym od czasu do czasu nie wrzucił jakiegoś gunwa na PS.com. Sorry, ale lubię Twój blok; zawsze tu łatwo o materiał do strollowania. Ostatnio wszędzie tylko narzekanie na badbeaty, downswingi, albo jeszcze gorzej - merytoryczne dyskusje na temat rozdań (bleh). Tu czuję się jak u w starej knajpce na rogu siedząc przy piwie ze starymi znajomymi. Wiem, że zawsze znajdzie się temat do pożartowania, czasem coś o dziewczynkach lub o siłce. Innym razem na poważne, życiowe tematy. A wszystko to w oparach alkoholu i rzygowin po libacji poprzedniego dnia. Czy którykolwiek wątek na PS.com może pochwalić się tak swojskim klimatem? Nie sądzę.
Mówiąc poważenie to mam nadzieje, że dojedziesz przynajmniej do wpisu pt. Dzień 100 bo robisz najlepsze czytadło w tym smutnym jak pizda dziale.
Dzisiaj pierwszy mały cheat meal nieplanowany , który w zasadzie nim nie jest bo trudno nazwać za śmieciowe jedzenie frytki z Tefal ActiFry (na łyżce oleju) w ilości 50 gr, które o ile dobrze pamiętam są chyba ze trzy razy bardziej light niż te z frytury. Niby kiepskie węgle ale pisałem wcześniej, że przy tak małej podaży carbo nie muszę się zbytnio przejmować z jakiego są one źródła . Zresztą jadłem to jakieś pól godziny po treningu więc szybko przyswajalne węgle w tym okresie są jak najbardziej w porządku. Posiłek po treningu standardowo w spojlerze.

Pisałem wczoraj, że dzisiaj na obiad świnia, a w zasadzie ta część tuszy wieprzowej, którą jadam najczęściej - polędwiczka . Najlepsze źródło pełnowartościowych protein bo za takie uważa się mięsa chude więc bardzo dobra opcja nie tylko dla ćwiczących (tłuste części tuszy są uboższe w aminokwasy). Na temat jedzenia mięsa krąży po necie kilka bzdurnych mitów jak te mówiące o tym, że gnije i zalega w żołądku, zakwasza organizm, czy też podnosi niebezpiecznie cholesterol. Dwa ostanie stwierdzenia są traktowane całkiem serio i możne je usłyszeć z ust dietetyków jednak mają tyle wspólnego z prawdą co cygan próbujący sprzedać ci oryginalnego rolexa na bazarze w Turcji. Każdy, kto choć trochę uważał na lekcji chemii i biologi powinien wiedzieć, że przy odczynie PH około dwóch nie ma prawa nic gnić ponieważ jest to odczyn mocno kwaśny a takie środowisko właśnie można zaobserwować w naszych żołądkach. To co gnije a w zasadzie fermentuje to zboża, warzywa i owoce ale na pewno nie jest to mięso. Mięso wbrew krążącej opinii nie wpływa również jak próbuje przekonać nas spora cześć dostępnej literatury w znaczącym stopniu na zakwaszanie organizmu (które zresztą samo w sobie jest "mitem"). Proteiny posiadają właściwości amfoteryczne. Oznacza to tyle, że w wysoce kwaśnym środowisku zachowują się jak zasady i na odwrót w środowisku alkalizującym będą przejawiać charakter kwasowy.
No dobra. Ubiliśmy tą małą świnkę ze zdjęcia przez co pewnie dostaniemy niezły wjeb od wegan jednak zanim nas znajdą zdąży się nam już dawno odbić. Pytanie tylko w jaki sposób przyrządzić odżywcze, delikatne mięso aby takie pozostało ? . Najbardziej powszechną obróbką termiczną wydaje się być smażenie i jest to również jedna z najlepszych opcji przygotowania jedzenie mając na uwadze walory smakowe (za sprawą reakcji Maillarda ) jednak jednocześnie najmniej bezpieczna jeżeli chodzi o nasze zdrowie. Przy smażeniu również bardzo ważną rolę odgrywa tłuszcz na jakim przygotowujemy potrawę ponieważ w wysokich temperaturach ulega on utlenianiu tworząc szkodliwe dla zdrowia związki. Zainteresowanych odsyłam pod ten adres : http://pl.wikipedia.org/wiki/Smażenie
Ja świnioka przygotowałem w piekarniku z tym, że tutaj również należy zachować pewne zasady żeby nie wysuszyć mięsa na wiór.
Tips: Osobiście polecam pieczenie tego mięsa w temperaturze 90 stopni przez około godzinę. Taka temperatura sprawia, że mięso nie tylko nie będzie suche ale również niesamowicie delikatne. Pamiętać należy o tym aby po wyjęciu z piekarnika zostawić je na kilka minut aby temperatura we wnętrzu polędwiczki się wyrównała. Przy pieczeniu w tak niskich zakresach temp . nie ma potrzeby obsmażania dodatkowo na patelni przez właściwą obróbką ale spokojnie można praktykować takie rozwiązanie, chociażby z uwagi na to co by uzyskać sexy zarumienienie.

Wczoraj był trening siłowy tak więc dzisiaj do wyboru wolne albo wysiłek w strefie anaerobowej. Wolne ? Bitch, Please!. nawet przez chwilę o tym nie myślałem. Nie chciało mi się za to zbytnio układać, szukać i testować jakiegoś nowego zestawu ze względu na brak czasu więc wybór padł na Plyometric Cardio Circuit z programu Insanity. Nie znalazłem na YT nikogo, kto by wykonywał ten trening porządnie ale dla ciekawych wygląda mniej więcej tak :
Ten koleś z video się nieco opierdala bo ja staram się wykonywać to bardziej dynamicznie (do tego trzeba mieć przestrzeni więcej niż w Toi Toiu więc nie wiem co on sobie myślał). Lecę w zasadzie tempem takim jak typ na pierwszym planie w tv .. jak jestem zmęczony
Dzisiaj pierwszy raz od 2-3 miesięcy robiłem HIIT i nie było tak fajnie bo wydolność i wytrzymałość naturalnie spadła i po wczorajszym wszystko mnie boli ale i tak pozamiatałem

Avg HRmax 184 oznacza tylko tyle, że przez 98 % czasu bylem w strefie w której fat leci najbardziej efektywnie. Jak ktoś będzie chciał to powtórzyć bez wcześniejszych przygotowań niech zabierze ze sobą wiadro , spore wiadro. Jako, że przy interwałach występuje EPOC (dług tlenowy) to smalec leci po skończonym treningu nawet do 24 godzin. Z ciekawości sprawdziłem jak to wygląda przez pierwsze pół godziny. Siedząc i nie robiąc dosłownie nic poza pisaniem na klawiaturze spaliłem w przeciągu pół godziny 200 kcal (odpowiada to 30 minutowemu bieganiu ze średnim tempem !). Oczywiście są to wszystko wartości orientacyjne bo pulsometr mi tego dokładnie nie policzy ale punkt odniesienia zawsze jakiś jest.
Przez ostatni miesiąc gry nie udało mi się chyba wyciągnąć wr na plus choć pewny nie jestem bo nie sprawdzam , bywa -trudno i darmo. Nie ma też ciekawych rozdań a przegranych full vs full nie ma co wrzucać. Może coś takiego :
Raczej standard mimo, że arty zalecają cbet:
PokerStars - $0.25/$0.50 (6 max) - Holdem - 5 players
Hand converted by PokerTracker 3
BB: $12.30
Hero (UTG): $10.00
CO: $5.49
BTN: $5.99
SB: $9.53
SB posts SB $0.10, BB posts BB $0.25
Pre Flop: ($0.35) Hero has Q♦ 9♦
Hero raises to $0.50, fold, BTN calls $0.50, fold, BB calls $0.25
Flop: ($1.60, 3 players) 5♣ 3♣ 6♣
BB checks, Hero checks, BTN checks
Turn: ($1.60, 3 players) T♥
BB bets $0.50, fold, fold
BB wins $1.53
Gónwno w chooj, ale z regiem od którego nie spodziewam się za bardzo blefów raczej ok
PokerStars - $0.25/$0.50 (6 max) - Holdem - 6 players
Hand converted by PokerTracker 3
Hero (BB): $13.86
UTG: $2.60
MP: $11.20
CO: $10.45
BTN: $8.19
SB: $14.02
SB posts SB $0.10, Hero posts BB $0.25
Pre Flop: ($0.35) Hero has 8♥ T♦
UTG calls $0.25, fold, CO raises to $0.50, fold, SB calls $0.40, Hero calls $0.25, UTG calls $0.25
Flop: ($2.00, 4 players) T♠ 4♥ 8♠
SB checks, Hero bets $0.25, fold, CO calls $0.25, SB calls $0.25
Turn: ($2.75, 3 players) A♣
SB checks, Hero bets $0.50, CO raises to $1.00, fold, Hero raises to $1.50, CO calls $0.50
River: ($5.75, 2 players) 4♦
Hero checks, CO bets $0.50, fold
CO wins $5.59

Jaki Chillout trzeba zapierdalać do roboty, dlatego kończę wpis wcześniej niż zamierzałem i nie będzie moich tak oczekiwanych przemyśleń na temat życia dzisiaj
Tymczasem ludzie.

Na śniadanie wspomniana wcześniej Frittata. Najlepszy omlet jaki można zrobić tak więc polecam. W badaniach stwierdzono, że spożywanie jajek z rana na dłużej zaspokaja apetyt i nie powoduje dużych napadów głodu w ciągu dnia. Jeżeli nie jesteście chorzy i nie przekroczyliście pięćdziesiątki nie musicie również obawiać się zbytnio o cholesterol. Bardziej odżywczymi od kurzych są jajka przepiórcze, ale ze względu na cenę i fakt, że ciężko się najeść nawet całym opakowaniem osobiście wrzucam je do sałatek. Nie przesadzajcie również z kupnem jajek ekologicznych, od zielononóżek etc bo to raczej palenie hajsu te drugie zawierają mniej cholesterolu niż "od zwykłej kury" i właściwie jest to jedyna widoczna zaleta. Tutaj również badania wykazały, że wartości odżywcze i smak jaj pozostaje w zasadzie niezmienny niezależnie od rodzaju hodowli i tak naprawdę nie ma zbyt dużej różnicy czy zjecie ekologiczne czy z chowu ściółkowego a różnica w cenie znacząca.
Można w zasadzie wrzucać wszystko na co ma się ochotę. Dobra opcja : chorizo, mozzarella, parmezan, bazylia,pomidory,groszek zielony, cebula.
Plecy, nogi, klatka - dołożyłem kilka kg. Na dwugłowy musiałem zabrać 2,5 bo mnie przy drugiej serii giba i nie robię ze względu na ciężar tego ćwiczenia poprawnie technicznie. Na klatkę w piątek dorzucę jeszcze trochę bo została odrobina zapasu reszta wydaje się na dzień dzisiejszy być dobrana optymalnie uwzględniając obciążenie jakie posiadam. Przydałby mi się jeszcze dwa talerze po 1 kg wtedy będę miał fajne pole manewru z odejmowaniem /dodawaniem do hantli balastu.
Jak to kurwa ma większe łapy ode mnie
Nie bardzo wiem co robić, bo w karty lubię grać jednak raczej kariera poza mikro nie jest mi pisana. Zbyt wielki bałagan w życiu aby o tym myśleć na poważnie. Właściwie to zastanawiam się czy nawet to mikro grać bo nie jestem w stanie (pewnie nikt nie jest) reagować optymalnie na emocje związane z grą w karty (również te pozytywne ) Problem polega na tym, że inni pewnie sobie jakoś z tym radzą u mnie natomiast jak każdy wie odreagowanie nie jest takie jak powinno wyglądać, więc stwierdzenie, że gra w karty pcha mnie po części do zaglądnięcia do szklanki (bo kto pije z kieliszków ? ) ma swoje uzasadnienie co mnie ogólnie smuci bo należało by ją ograniczyć właściwie do zera z tym, że ja naprawdę nie chce tego robić. Jakieś pomysły, żeby jedno z drugim pogodzić ?
Malutki kryzys z rana, bo przez chwilę pomyślałem co by dłużej pospać a to nie wróży w moim przypadku nic dobrego. Ogarnąłem się szybko i do tej pory staram się wrócić z myśleniem na odpowiednie tory. Spójrzcie na foto tego omletu , wygląda całkiem ok nie ? No więc może tak wygląda ale dzisiaj nie był za dobry bo taki nie ogar, że zamiast soli dosypałem cukru
i smak delikatnie mówiąc się trochę rozjechał.
Upadli idole. Genialny karciarz, życiowy nieudacznik. Było wcześniej ale ten typ zasługuje na to aby go przypomnieć od czasu do czasu.
Czekam, aż poprawi się pogoda bo mam sporo ciśnienie na to aby pograć trochę w kosza. Póki co trzeba katować YT w poszukiwaniu dobrych akcji
Tymczasem. Napisałbym coś więcej ale robota się sama nie zrobi.

Wiem, wiem wszyscy widzą ten wprawny retusz zdjęcia w lewym dolnym rogu, no ale licencja na FS się skończyła a piratem nie jestem więc paint załatwił sprawę. Powiedzmy, że ten kadr nie pasował zbytnio do talerza. Możecie zgadywać co się tam znajdowało heh.
Była ostatnio mała wzmianka na temat smażenia i świni więc spróbujmy pociągnąć ten temat. Na czym smażyć ? Hm.. może na smalcu ? Teraz pewnie nie jeden dietetyk spada z krzesła ale właściwie czemu nie ? Co by rozjaśnić bardziej problem smażenia na tym tłuszczu odsyłam do wpisu pewnego jegomościa.
Smalec – biały czarny charakter
Smalec to tłuszcz powstający z wytopienia tkanki tłuszczowej ssaków i ptaków. Różnych – nie tylko świni. Ma biały kolor i zwartą, stałą konsystencję w temperaturze pokojowej. Swoją złą sławę smalec zawdzięcza przypisaniu mu odpowiedzialności za wszystkie zawały, miażdżycę, choroby układu kwionośnego, otyłość i Bóg jeden wie co jeszcze. W tym tekście postaram się ten mit obalić.
Smalec = bieda. Oliwa = bogactwo.
Wraz z popularyzacją nowoczesnego stylu życia posiadanie smalcu w lodówce stało się synonimem biedy, a w pewnych środowiskach osobę, która kupuje go w sklepie zwykło traktować się z politowaniem.
O ile smarowanie pajdy chleba smalcem ze skwarkami, cebulą i jabłkiem oraz nutą tymianku jest na topie w wielu restauracjach, to już podanie samego smalcu z chlebem na śniadanie w hotelu nie przejdzie. Tak, jak i smażenie na nim mięsa czy frytek albo placków ziemniaczanych.
Na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, miejsce smalcu stopniowo zajmowały oleje: rzepakowy i słonecznikowy. A w restauracjach został wyparty przez fryturę i olej palmowy. Istotnie, smalec, jak wszystkie inne tłuszcze zwierzęce obfituje w cholesterol, którego nie mają tłuszcze uzyskiwane z roślin.
Zupełnie inaczej stało się z oliwą, która w momencie gdy smalec tracił na znaczeniu (ostatnie 10-15 lat) oliwa została odkryta i pokochana przez Polaków stając się synonimem bogactwa, prestiżu, zdrowej kuchni i wysokiej jakości. A dodatkowo nie zawiera znienawidzonego cholesterolu.
Co z tym cholesterolem?
Rzeczywiście, smalec jak i inne tłuszcze zwierzęce – zawiera cholesterol i to całkiem sporo. Ale uspokoję Cię. Gdyby nie cholesterol nie byłoby Cię ani na świecie, ani teraz, przed komputerem. Cholesterol buduje ludzki organizm. I to od samego początku – jest obecny w plemnikach oraz zygocie z których powstaje się życie. Jest obecny w każdej komórce ciała od kości na krwi kończąc. W zasadzie spora część Twojego mózgu i układu nerwowego to właśnie cholesterol.
Cholesterol jest bowiem podstawowym budulcem błony komórkowej oraz prekursorem wielu niezbędnych substancji które nasz organizm syntetyzuje (wytwarza) samodzielnie, w tym hormonów płciowych. O ile od nadmiaru cholesterolu jeszcze nikt nie umarł, to niedobór cholesterolu powoduje szereg chorób od drobnych infekcji na poważnych schorzeniach prowadzących do śmierci. Albo zmiany płci, bo jego niedobór może tutaj nieźle „namieszać”, gdyż odgrywa istotną rolę w produkcji hormonów płciowych.
Co do szkodliwości nadmiaru cholesterolu: trudno o fakty poparte rzetelnymi badaniami kllinicznymi (a nie obserwacyjnymi, jakich jest większość). Mimo wieloletnich prób analiz i testów nie przedstawiono żadnego dowodu, że zbyt wysokie stężenie cholesterolu we krwi może prowadzić do jakichkolwiek kłopotów zdrowotnych. Wynika to głównie z tego, że nauka nie zna jedynego dobrego stężenia tej substancji ponieważ jest to sprawa zależna od wielu czynników, a minimalnie tylko od diety. W moim poprzednim artykule o fitosterolach, Benecolu i Florze Proactiv opisałem to dokładnie.
Podsumowując, nie taki diabeł straszny, jak go malują. Cholesterol i tak tylko w 20% pochodzi z pożywienia, które jemy. Pozostała część jest syntezowana (produkowana) z kwasów tłuszczowych zgromadzonych w wątrobie.
Co ciekawe, nawet zjedzenie 10 kostek smalcu i popicie tego litrem śmietany kremówki oraz przegryzienie kilogramem słoniny nie zwiększyłoby istotnie stężenia cholesterolu we krwi. Owszem, byłaby to bomba kaloryczna i każdy człowiek przestałby jeść już na początku takiej uczty (tłuszczem – podobnie jak cukrem – nie da się przejeść bo w pewnym momencie organizm zareaguje odruchem wymiotnym).
Ale nawet gdyby udałoby Ci się zjeść wszystko, to organizm przyswoi jedynie niewielką część zjedzonego cholesterolu i tłuszczu. Dlaczego? Bo wchłanianie tłuszczu odbywa się w proksymalnej (bliższej) części jelita a nie w jego całości (5m). Pożywienie w Twoich trzewiach cały czas się przemieszcza – powodują to ruchy perystaltyczne oraz normalne ciśnienie pokarmu przesuwającego się w jelicie cienkim (wynosi ok 70 mm słupa rtęci). A co z resztą zjedzonego tłuszczu? Jakby to powiedzieć… Po prostu Twoja kupa będzie pływałaby w ubikacji i miała raczej rzadką konsystencję
O cholesterolu jeszcze będzie, teraz wrócę do smalcu.
Jakie zalety ma smalec?
Po pierwsze – jest łatwo dostępny. Każdy może zrobić go samodzielnie albo kupić w sklepie. Żeby zrobić smalec, wystarczy stopić słoninę lub dowolny tłuszcz zwierzęcy (gęsi, kaczy). Łój wołowy albo barani jest zbliżony do smalcu, jednak ma inny smak.
Po drugie – jest tani. Póki nie robi się z niego biokomponentów do paliw (a prawdopodobnie długo nie będzie się robić) to będzie tani.
Po trzecie – nie ma konserwantów ani dodatków. Ponieważ jest tani i łatwy w produkcji nie opłaca się przy nim kombinować. Nie da się go wymieszać z wodą, bo wówczas będzie pryskał na patelni.
Po czwarte – i najważniejsze – jest zdrowy. Dziwi Cię to? Nie wątpię, dlatego zostawiłem to na sam koniec
Dlaczego smalec jest zdrowy?
Teraz dowiesz się czegoś, o czym nie wie (albo nie chce wiedzieć) 99% dietetyków. Profil lipidowy smalcu wieprzowego jest niemal identyczny jak profil innego tłuszczu, który dzisiaj jest kuchenną i medialną supergwiazdą: oliwy z oliwek. Niemal identyczny – to znaczy nie taki sam. Bo znacznie lepszy! Oto konkrety:
smalec wcale nie jest tłuszczem nasyconym – zawiera bowiem jedynie 39% nasyconych kwasów tłuszczowych – dla porównania oliwa ma 14 % kwasów nasyconych.
kwas stearynowy – 35% tych nasyconych kwasów tłuszczowych to kwas stearynowy, który OBNIŻA POZIOM CHOLESTEROLU – to już od dawna udowodniono we wszystkich typach badań (klinicznych i obserwacyjnych). Jak wspomniałem, oliwa zawiera 14% nasyconych kwasów tłuszczowych z czego kwas stearynowy stanowi jedynie 15% – jest więc w niej zdecydowanie mniej kwasu stearynowego niż w smalcu.
pozostała część smalcu to jednonienasycone kwasy tłuszczowe – zarówno w przypadku oliwy jak i smalcu są największą ich częścią. Smalec zawiera ich 45% a oliwa prawie dwa razy tyle – 74%. I ta dysproporcja stanowi o największej przewadze… smalcu nad oliwą. Dlaczego?
Kwasy jednonienasycone mają jeden problem: w pewnym miejscu, sąsiadujące atomy węgla są w nich połączone podwójnym wiązaniem (cis) zamiast pojedynczym (tak jak w kwasach nasyconych). Takie wiązanie jest znacznie mniej stabilne niż pojedyncze wiązanie węgla do węgla przez co kwasy jedno- i wielonienasycone łatwiej ulegają utlenianiu. A to właśnie te stabilne i trwałe wiązania pojedyncze scalają nasycone kwasy tłuszczowe, dzięki czemu są stałe w temp. pokojowej, trwalsze (w przechowywaniu oraz obróbce termicznej) i trudniej się utleniają. Czym to grozi i jakie są tego konsekwencje – o tym za chwilę.
kwas linolowy – to jeden z wielonienasyconych kwasów tłuszczowych Omega 6 (jedyny występujący w smalcu ale i w oliwie), o których wiadomo, że działają szkodliwie na komórki powodując stany zapalne (przykładowo, udowodniono wpływ tego kwasu na powstawanie groźnej choroby zwanej przeczulicą). Smalec ma go zaledwie 3-10% swojej wagi, natomiast oliwa z oliwek może mieć od 3 do 20% wagi. Dla porównania, olej słonecznikowy ma go aż 48-74%!
Z uwagi na niską zawartość kwasów Omega-6, smalec – w przeciwieństwie do olejów roślinnych (kukurydziany, słonecznikowy, sojowy, rzepakowy, z pestek winogron) nie sprzyja powstawaniu stanów zapalnych i nowotworów. Tak – udowodniono badaniami że duże spożycie wielonienasyconych kwasów tłuszczowych omega 6 (tam, gdzie zachwiana jest właściwa proporcja omega 6 do omega 3) przyczynia się do rozwoju wielu chorób, np. rozwoju raka piersi u kobiet. Podobny efekt (powodujący nowotwór) dotyczący raka prostaty zaobserwowano u myszy. Fakt jest natomiast taki, że dzisiejsze diety „cywilizowanych” ludzi pokazują proporcję 20:1 na korzyść omega 6, podczas gdy właściwa proporcja wg różnych źródeł 1:1 do 5:1 na korzyść omega 6. Proporcje te są zachowane zarówno w przypadku smalcu jak i oliwy z oliwek czy oleju lnianego.
Co z tym utlenianiem?
Większości ludzi „utlenianie” kojarzy się z wodą utlenioną, ale ten proces zachodzi wszędzie tam, gdzie obecny jest tlen. Np. rdza na żelaznej bramie jest objawem utleniania żelaza. Innymi słowy, kiedy dochodzi do połączenia się atomu tlenu z innym pierwiastkiem – został on utleniony.
Kiedy w podwójne wiązanie wielonienasyconych i jednonienasyconych kwasów tłuszczowych dostanie się tlen, tłuszcz zostaje uszkodzony (rozerwany) co oznacza jego jełczenie – zmianę smaku i zapachu. Spożywanie takich tłuszczy jest szkodliwe, a w dużych ilościach nawet toksyczne ponieważ w naszym ciele produkowane są wówczas duże ilości wolnych rodników.
Nasycone kwasy tłuszczowe nie mają tej wady – ponieważ nie mają wiązań podwójnych, tlen nie może im zaszkodzić. W efekcie – tłuszcz nasycony praktycznie nigdy nie jełczeje, jedyne co może się wydarzyć, to rozkład białka jeśli w takim tłuszczu jest obecne (np. w nieklarowanym maśle). Ma to bardzo praktyczny wymiar: oleje roślinne najpierw są zjełczałe, później zmienia się ich zapach, zaś smalec i tłuszcze zwierzęce najpierw zmieniają zapach na nieprzyjemny a mimo to nadal ich kwasy tłuszczowe nadają sie do spożycia. Innymi słowy, olej może być szkodliwy, choć „nie śmierdzi” – smalec – nawet jeśli zjełczeje – ciągle jest bezpieczny w spożyciu.
Żeby zlikwidować problem utleniania wielonienasyconych i jednonienasyconych kwasów tłuszczowych wymyślono uwodornienie. Tzn wprowadza się w te kwasy dodatkowe atomy wodoru, dzięki czemu sztucznie się je „nasyca”, dzięki czemu płynny olej można zamienić w stałą margarynę. Problemem jednak jest to, że pojawiają się tzw. tłuszcze trans, które działają bardzo szkodliwie na nasze ciało.
Jeśli więc ktoś powie Ci, że najlepsza margaryna (nawet z minimalną ilością tłuszczu trans) jest zdrowsza niż masło – omiń go szerokim łukiem. Ale zwróć też uwagę na majonezy, bo niektóre także są produkowane z uwodornionych olejów (przykładem jest majonez Winiary omega 3:6, który zawiera tłuszcze trans).
Podsumowanie
Smalec
Jeśli przyjrzysz się faktom – smalec jest lepszym tłuszczem niż osławiona i uwielbiana oliwa z oliwek.
Smalec ma jeszcze więcej doskonałych właściwości – zarówno fizykochemicznych jak i biochemicznych. Ale chyba najprzyjemniejszą z nich jest ta, że mięso przygotowywane na smalcu (oraz ciasta pieczone z jego użyciem) mają doskonały smak i lekkość a warzywa (ziemniaki na frytki i inne okopowe czy korzeniowe) pozostają chrupiące, dzięki wysokiej temperaturze smażenia (punkt dymienia w okolicy 200 stopni), zaś umiejętne na nim smażenie gwarantuje suche potrawy (np. w odróżnieniu od ociekających tłuszczem kotletów smażonych na olejach roślinnych).
Dzisiaj w zasadzie wolne ale w końcu znalazłem całkiem kozacki HIIT i się zastanawiam czy nie popełnić dzisiaj z tym "samobójstwa". Nawet dla takiego freaka w temacie interwałów jak ja wydaje się to opór ciężkie dlatego się jaram jak tęcza na placu zbawiciela. Nie chciałbym zbytnio forsować na siłę treningów, ale co ja nie zrobię ?
Wygrałem wczoraj ze dwie pule przez 3K rąk :appl:. Kurde nie mam czasu zbytnio by pisać o pokerze choć mam kilka pomysłów. Po prostu napisanie o konkretnym zagadnieniu/koncepcie który uważam za ciekawy i o którym można byłoby podyskutować zabiera mi około dwóch/ trzech godzin (jak nie lepiej) życia bo wymaga to głębokiego przemyślenia a swoją wiedzę muszę poprzeć dodatkowo porządnym rozeznaniem czy aby na pewno się nie mylę, żeby nie wypluć z siebie jakichś głupot . No ciężko overall się za to zabrać, ale mam w pamięci i jak ten miesiąc skończy się na minus lub ze słabym wr to w lutym na pełnej piździe zamiast grać analizuje swoją grę i wtedy może coś się tutaj pojawi.
Wrzucę sobie do oceny tą łapkę bo jakoś niechętnie się wypowiadacie na temat kart tutaj a trzcinko będzie musiał ocenić ale gdyby ktoś się zdecydował podzielić się swoimi przemyśleniami to jak zwykle gorąco zachęcam :
PokerStars - $0.25/$0.50 (6 max) - Holdem - 6 players
Hand converted by PokerTracker 3
BB: $3.24
UTG: $11.83
MP: $35.03
CO: $14.77
Hero (BTN): $13.71
SB: $6.29
SB posts SB $0.10, BB posts BB $0.25
Pre Flop: ($0.35) Hero has 3♦ A♦
fold, MP calls $0.25, fold, Hero raises to $0.50, SB calls $0.40, BB calls $0.25, MP calls $0.25
Flop: ($2.00, 4 players) T♦ 5♦ 3♠
SB checks, BB bets $0.25, MP calls $0.25, Hero raises to $0.50, SB calls $0.50, BB raises to $0.75, MP calls $0.50, Hero raises to $1.00, SB calls $0.50, BB calls $0.25, MP calls $0.25
Turn: ($6.00, 4 players) 6♠
SB checks, BB checks, MP checks, Hero ???
BB to turbo nit, który w zasadzie odwija w taki sposób tylko silne ręce. Pytanie brzmi : Wiedząc, że 90 % czasu na turnie przegrywamy tego spota warto mimo tego to obstawiać. Całkiem prawdopodobne, że będziemy musieli zapłacić 2BB bo BB właściwie gra tak każdego seta , AT , myślę, że czasami nawet AA bo on nie repuje za dużo preflop spora próbka więc mam dość dobre rozeznanie, a że jest nitem to jak to mają w zwyczaju jak trafią to lubią grać overplay choćby z AT. Feel free to coment bo następnym razem wrzucę tutaj penisy ....
Nie chce mi się dzisiaj trolować, więc napiszę tylko, że ból dupy z powodu pogody i nie możności pogrania w streeta. Musze się motywować bo gorszy okres i organizm strzela focha, że nie ma alko, dlatego też chyba dzisiaj zrobię ten trening, który wrzuciłem bo wtedy nawet nie będę miał siły wstać a co dopiero myśleć o głupotach.
Zastanawiam się czy nie kupić sobie na PS move gierki, w której jest opcja pogrania w tenisa stołowego. Miałem to kiedyś na chacie i całkiem fajna zabawa dla mnie bo nie stoję w miejscu machając kontrolerem tylko zachowuje się jak chińczyk na olimpiadzie. Jak byłem kilka kg cięższy to nieźle się pociłem przy tej grze. Polecam bo na początku dla kogoś kto ma sporą nadwagę jest to imo lepsze niż spacery etc. trzeba się tylko "wczuć"i posiadać PS.
Brrrr tymczas out.
Chudy zakładając, że to nit i że rzeczywiście 90% jego range to mocne value hands to ja tutaj gram to pasywnie. Nie po to mam pozycję, żeby nie skorzystać z opcji free cards na turn i river. Oczywiście unimproved gram fold river. Grałbym bet gdybym miał tutaj chociaż minimalną przewagę equity, a tutaj jestem mocno w 4 literach.
Myślę, że z takimi graczami mamy 0 fold eq i nawet jakaś akcja z dupy nie potrafi ich wyrzucić z rozdania.
Wypowiedź się chudy na temat tego rozdania, bo na razie wszyscy są zdania pasywnego rozegrania, co niby jest oczywiste, ale moje zdanie jest inne i podejrzewam że twoje też , bo niby po co wrzucasz takie proste rozdanie. Chciałem coś napisać , ale córa mnie wytrąciła z myśli , a ponadto ja nie umiem tak ładnie uzasadniać jak ty.
@ UP Chłopaki dobrze radzą, jedyna słuszna opcja to check back . Obstawianie tego ma tylko i wyłącznie sens w momencie, w którym posiadam realne fe. Rozdanie faktycznie proste z tym, że ja gram ostatnimi czasy słabo a w tym konkretnym przypadku byłem dodatkowo results oriented bo mi doszło. Jak się gra słabo to nie podejmuje się optymalnych decyzji, chciałem po prostu mieć pewność czy zagrałem dobry check bo przy swingach człowiek wątpi w to, że cokolwiek potrafi , zresztą wszyscy znają to uczucie.
Nie mam czasu niestety na wpisy w takiej formie jak w tym tygodniu dlatego zarzucam ten pomysł obecnie. Nie sądziłem, że zabierze mi to tyle czasu. Jeżeli będę miał chwilę to będę robił podsumowanie całego tygodnia w niedziele.
Tymczasem.
@UP Jasne zaraz po sylwestrze. Brakło mi 3 godziny do rekordu
Ostatnimi czasy sypiam trochę lepiej choć dobrym jakościowo snem tego nazwać nie można bo średnio śpię 5-6 godzin z częstymi wybudzeniami w środku nocy, no ale zawsze to lepsze niż cykliczny trzygodzinny sen.
Wolne dzisiaj trololoo później postaram się podsumować pierwszy tydzień treningu
W niedziele jako, że to dzień wolny postanowiłem zamienić jeden ze spożywanych przeze mnie posiłków na cheat meal, w zależności od tego na co będę miał akurat ochotę. Myślę, że to dobra praktyka bo niemożność spożycie przez dłuższy czas produktów spowodowanych reżimem diety, na które ma się ochotę powoduje narastanie negatywnych emocji co może być nie najlepsze w skutkach mając na uwadze zdrowe odżywianie i może prowadzić do większych odstępstw od diety. Co prawda w moim przypadku nie ma to większego znaczenia bo jestem zaprawiony w bojach jeżeli chodzi o wszelkiego typu modele żywieniowe i w tym temacie potrafię być bardziej uparty niż Orion, który chcąc dać upust swoim rządzą (ruchać mu się chciało ot co) gonił uciekające przed nim córki Atlasa przez siedem długich lat , więc wiecie…
Zresztą ja i tak nie wybieram na „oszukańczy posiłek” produktów najbardziej przetworzonych, ubogich w wartości odżywcze etc tylko staram się , jak już mam ochotę na coś „mniej ” zdrowego aby ten produkt mimo wszystko wciąż spełniał jakieś moje normy w skrócie był „najlepszy z najgorszych ” Dzisiaj na śniadanie dla przykładu pozwoliłem sobie na parówki:

Opinia o nich jaka jest każdy wie i w zasadzie w tym przypadku nie jest nadmiernie przesadzona, jednak obecnie może dostać i takie bez zawartości MOM z dużym udziałem procentowym mięsa (90 %+) jak również z ograniczoną zawartością szkodliwych substancji chemicznych więc siłą rzeczy do końca nie można nazwać tego najgorszym gónwnem na jakie można natrafić wertując sklepowe półki (mowa oczywiście o tych lepszych parówkach). Mi smakują więc odmawiał ich sobie nie będę jak akurat najdzie mnie raz na kwartał na nie ochota w myśl zasady „Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną”
W tym tygodniu o czym wspomniałem wcześniej główny nacisk położyłem na technikę, która przy ćwiczeniach siłowych jest niezmiernie ważna (poprawnie wykonane serie zapobiegają kontuzją) przez co nie zarzucałem zbyt wielkich obciążeń. Nadchodzący tydzień będzie podobny. Na większe ciężary przyjdzie czas. Udało mi się zrobić tylko, albo aż jeden trening interwałowy, w zależności jak to patrzyć. Wróciłem do wysiłku fizycznego po trzymiesięcznej przerwie więc nie chce z początku zbytnio forsować organizmu. W nadchodzącym tygodniu postaram się zrobić dwa treningi HIIT oraz standardowo 3x FBW.
Obecnie mój plan wygląda następująco :
Przysiady z hantlami
Wiosłowanie hantlami w opadzie tułowia
Wyciskanie sztangi na ławce poziomej
Wyciskanie sztangielek siedząc
Uginanie ramion stojąc chwytem młotkowym
Wyciskanie francuskie hantli oburącz.
Wszystko w trzech seriach po dwanaście powtórzeń oraz seria bez obciążenia albo z samym gryem. Cały trening łącznie z rozgrzewką i „schłodzeniem” zajmuje mi około 45-50 minut. W tym tygodniu na trening poświęciłem 3 h 16’ i spaliłem 1839 kcal
Nazbierało się około 10 tyś rozdań od poniedziałku. Obecnie gram coś w granicach 36/27 bardziej sticky niż zazwyczaj więc i WTS większy. Preflop naprawdę staram się grać tight ze względu na swing aby zaoszczędzić sobie trudniejszych decyzji ale średnio mi to wychodzi. Udało mi sie OR z UTG ograniczyć do 25 %
Przenoszę obecnie również akcje z flopa na turn chętniej niż do tej pory więc wartość ch/r na flopie zmniejszyła się na korzyść tego na turnie. Nie za wiele blefów bo ciężko jest wygrać seta a co dopiero wyrzucić kogoś z rozdania spazmem tak więc pod tym względem obecnie spokój i staram się nie przesadzać zbytnio. Myślę, że mimo tego, że jeden ze słabszych okresów ever całkiem nieźle to znoszę bo nie ma u mnie zbyt wielu „nieprzemyślanych akcji” Jeżeli gdzieś popełniam błędy to głównie albo jestem zbyt sticky z silną ręką, którą intuicyjnie powinienem zrzucić TPTK np. albo nie gram „super thin vbetów” więc swing jakoś szczególnie na jakoś gry nie wypływa. Nawet nie chce mi się myśleć jak źle wyglądała by sytuacje gdybym był na przykład graczem BE bo wtedy ten zjazd byłby tak dotkliwy pewnie, że ciężko byłoby ogarnąć rzeczywistość. Jak to mam w zwyczaju nie wiem jak idzie w tym miesiącu, będę wiedział pod koniec i wtedy podejmę decyzję jak wyglądać będzie moja gra w karty w lutym. Nowa promocja P* raczej nie dla mnie bo brakuje mi czasu na grę mimo wszystko jutro wrzucam ten kod i zobaczymy może uda się wygenerować odpowiednią liczbę punktów.
PokerStars - $0.25/$0.50 (6 max) - Holdem - 4 players
Hand converted by PokerTracker 3
BB: $13.08
UTG: $8.49
Hero (BTN): $18.97
SB: $11.44
SB posts SB $0.10, BB posts BB $0.25
Pre Flop: ($0.35) Hero has Q♣ K♦
fold, Hero raises to $0.50, fold, BB calls $0.25
Flop: ($1.10, 2 players) 4♥ 7♠ J♥
BB checks, Hero bets $0.25, BB raises to $0.50, Hero calls $0.25
Turn: ($2.10, 2 players) J♦
BB bets $0.50, Hero calls $0.50
River: ($3.10, 2 players) A♥
BB checks, Hero bets $0.50, fold
Hero wins $2.96
Mistrzowie pokera obecnego tygodnia:
PokerStars - $0.25/$0.50 (6 max) - Holdem - 6 players
Hand converted by PokerTracker 3
MP: $2.40
CO: $16.57
Hero (BTN): $16.55
SB: $6.59
BB: $12.61
UTG: $6.00
SB posts SB $0.10, BB posts BB $0.25
Pre Flop: ($0.35) Hero has T♦ Q♠
fold, fold, CO raises to $0.50, Hero raises to $0.75, fold, fold, CO calls $0.25
Flop: ($1.85, 2 players) J♦ 6♣ Q♥
CO checks, Hero bets $0.25, CO calls $0.25
Turn: ($2.35, 2 players) 6♠
CO bets $0.50, Hero raises to $1.00, CO calls $0.50
River: ($4.35, 2 players) Q♣
CO bets $0.50, Hero raises to $1.00, CO calls $0.50
Hero shows T♦ Q♠ (Full House, Queens full of Sixes) (Pre 50%, Flop 91%, Turn 95%)
CO mucks 2♠ 2♥ (Two Pair, Queens and Sixes) (Pre 50%, Flop 9%, Turn 5%)
Hero wins $6.19
PokerStars - $0.25/$0.50 (6 max) - Holdem - 6 players
Hand converted by PokerTracker 3
Hero (CO): $13.94
BTN: $9.23
SB: $8.21
BB: $11.75
UTG: $10.25
MP: $14.59
SB posts SB $0.10, BB posts BB $0.25
Pre Flop: ($0.35) Hero has A♠ J♠
fold, fold, Hero raises to $0.50, BTN calls $0.50, fold, fold
Flop: ($1.35, 2 players) K♠ 2♥ 2♠
Hero bets $0.25, BTN calls $0.25
Turn: ($1.85, 2 players) 9♣
Hero bets $0.50, BTN calls $0.50
River: ($2.85, 2 players) 8♥
Hero checks, BTN checks
Hero shows A♠ J♠ (One Pair, Twos) (Pre 33%, Flop 1%, Turn 0%)
BTN shows K♦ K♥ (Full House, Kings full of Twos) (Pre 67%, Flop 99%, Turn 100%)
BTN wins $2.72
Kolejna poważna pozycją mająca wspólny mianownik z samorozwojem i nakreślająca skąd pozyskać środki na "działalność gospodarczą". Polecam:

Wciągam nosem obecnie jakiś sitcom "Wikingowie". Specjalnie nie przypadł mi do gustu ale same ich zwyczaje są albo były dość interesujące więc jako, że dzisiaj wolne odpalam drugi sezon. Zastanawiam się również jaki "prezent" sobie zrobić jeżeli uda mi się utrzymać trzy miesięczny plan treningowy bez suplementacji (alkohol ) i dochodzę do wniosku, że powinno to być coś "epickiego" Może melanż tylko z kokainą i crackiem ?
Tymczasem dzieciaki