Zaktualizowano 03 mar 26 przez

"Plus przed EV" - poker = hazard?

Stereotypizacja i szufladkowanie, pomimo iż obydwa należące raczej do grona określeń budzących negatywne skojarzenia, w życiu codziennym są w pewnym stopniu niezbędne. Jaką łatkę przypięto pokerowi i czy należy dążyć do zmiany tej sytuacji? Hazard, sport, a może jeszcze inny "koszyk"?

plus przed EV

W jednym z ubiegłotygodniowych newsów przeczytałem następujące stwierdzenie: "Chociaż wzdrygamy się, gdy słyszymy, że poker wpisuję się w branżę hazardową, to prawda jest taka, że tylko wspólne działanie pozwoli osiągnąć jakiekolwiek rezultaty" i przestałem mieć wątpliwości odnośnie tego, o czym traktować powinien kolejny felieton. 

Kwestia ta, jako jednocześnie niezwykle doniosła i bardzo delikatna, z całą pewnością wymaga rozwinięcia. Istotność tego zagadnienia polega na tym, że od przypięcia pokerowi łatki hazardu zależy szereg konsekwencji natury prawnej, natomiast owa wrażliwość sprowadza się do tego, iż stereotypizacja ta w ogromny sposób rzutuje na społeczne postrzeganie naszej branży i - co za tym idzie - na spojrzenie oraz ocenę naszego zawodu (lub co najmniej hobby).

W niniejszym felietonie poszukamy więc odpowiedzi m.in. na poniższe pytania:

  • Jaka są konsekwencje powszechnego określenia pokera mianem hazardu?
  • Jak wyglądać mogłaby regulacja naszej branży, gdyby poker traktowany był jako sport?
  • Jak na tle przedmiotowego zagadnienia wygląda sytuacja innych gier umiejętności, jak np. brydż czy szachy?

Skutki lokalnej stygmatyzacji 

poker sport

Nie jest tajemnicą, że polska ustawa hazardowa określa pokera jako grę losową, stawiając go tym samym w jednym rzędzie obok Black Jacka, bingo czy loterii fantowych. Konsekwencje takiego stanu rzeczy znamy wszyscy - gracze straszeni są poranną wizytą smutnych panów z Urzędu Celnego, zaś ich rodziców (graczy, nie celników) szczuje się wizją degeneracji ich uwięzionych w szponach hazardu dzieci. O braku gier live i obecności sponsorów oraz ogólnej nagonce na środowisko nie będę się nawet rozpisywał, bo kwestię tę omawialiśmy już na naszych łamach wystarczającą ilość razy (tak, przykro znowu mieć ku temu powody).

Sporadyczne debaty (lub raczej śniadaniowe debatki), pomimo dobrych intencji, w głowach wielu utwierdzają jedynie przekaz, że umieszczenie obok siebie słów takich jak "poker", "hazard", "prohibicja", "uzależnienie" i "kontrowersje" może oznaczać tylko tyle, że cała sprawa śmierdzi dostatecznie, żeby trzymać od niej siebie (i swoje dzieci) z daleka.

Czy istnieją jednak jakiekolwiek plusy powszechnego umieszczania pokera w rodzinie gier hazardowych?

W kupie raźniej, czyli sztuka kompromisu

czarna owca

Odpowiedź na powyższe pytanie wymaga wyjścia poza nasze podwórko i spojrzenia na sprawę z szerszej perspektywy. Jaki czynnik sprawa, że organy Unii Europejskiej z taką dociekliwością przyglądają się branży hazardu online? Odpowiedź jest prostsza niż droga z Kielc do Radomia - olbrzymie pieniądze. Zgodnie z prognozami, branża ta w 2015 r. osiągnie w Europie wartość ok. 13 miliardów euro. Liczba ta sprawia, że organy wspólnotowe nie spoczną, dopóki nie uregulują tego obszaru w sposób transparentny, jednolity dla wszystkich oraz zapewniający konkurencyjność operatorów i bezpieczeństwo klientów.

Mając powyższą wiedzę, odpowiedź na postawione uprzednio pytanie zdaje się rysować sama. Uwzględnienie pokera w grupie gier hazardowych sprawia, że planowane regulacje branży nie ominą go, lecz zrealizują wobec niego wszystkie wspomniane powyżej postulaty, co - miejmy tego świadomość - w długiej perspektywie jest dla graczy niezwykle korzystne. 

W świetle powyższego aż chce się powiedzieć: poker to najpaskudniejsza odmiana hazardu - niech European Gaming and Betting Association i Michel Barnier czynią swoją powinność i jak najszybciej połączą nasz rynek z całą UE i uregulowaną Ameryką, bo w puli z Rosjanami i Ukraińcami nie czujemy się bezpiecznie.

Na sportowo

sportowe szachy

Analizując to zagadnienie warto moim zdaniem rzucić okiem na inne, popularne w Polsce gry umiejętności, które ze strukturalnego oraz nierzadko strategicznego punktu widzenia podobne są do pokera, a mianowicie brydż oraz szachy. Jakie konsekwencje rodzi fakt, iż dyscypliny te uznawane są za sport?

Po pierwsze, rozgrywki organizowane w ramach tych dyscyplin są legalne (niby nic, ale pomyślcie, jak zrealizowanie choćby tego tylko postulatu wpłynęłoby na krajową scenę pokera). 

Po drugie, niczyjego sprzeciwu nie budzi fakt, że warunkiem udziału w turniejach jest najczęściej uiszczenie określonego wpisowego (poszukującym analogii do pokera polecam chociażby ten grafik).

Po trzecie, uznanie brydża oraz szachów za sport powoduje, że najlepsi zawodnicy tych dyscyplin - poza pokaźnymi nagrodami płynącymi z turniejów komercyjnych - mogą liczyć na pieniądze z budżetu państwa.

Co istotne, większość wspomnianych nagród pochodzi od sponsorów, a zatem po czwarte - legalność i sportowa otoczka wspomnianych dyscyplin przyciąga sponsorów i pozwala na dodatkowe zwiększenie opłacalności uprawiania tychże gier.

Lepsze wrogiem dobrego

marzenia

Jaki wychodzi nam zatem bilans? Czy pomimo wszystko chcemy, żeby poker uznawany był za hazard?

Niestety, z pragmatycznego punku widzenia, na chwilę obecną wszystko przemawia za tym, że jedyną realną szansę na bezpieczną i swobodną grę w "powszechnej" puli graczy (a zatem razem m.in. z Francuzami, Hiszpanami i Włochami), stanowi uznanie pokera za hazard i uregulowanie jego sceny wraz z całą, europejską branżą e-gamingu.

Ciężko oprzeć się jednak w tej sytuacji pokusie uruchomienia wyobraźni. Lokalne i akademickie ligi pokera live dotowane ze środków samorządowych, międzynarodowe turnieje rangi EPT, bogata oferta gier cashowych w kasynach, klubach pokerowych i barach, stypendia rządowe dla najlepszych pokerzystów, przychylność mediów i społeczeństwa, wreszcie - obecność sponsorów, w tym kontrakty sponsorskie oraz turnieje z pulą fundowaną przez reklamodawców... Poker sportem? Można się rozmarzyć.

by gaaish