Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Zostań milionerem w jeden dzień!

Czy właśnie takie nagłówki powinny się pojawiać przy reklamie pokera? Dlaczego hazardzista jest lepszy od pokerowego sportowca? Co mają ze sobą wspólnego Lotto oraz turnieje internetowe? A także z okazji wieczornego "pokerowego" wydania "Czarno na białym" o staraniach w kierunku legalizacji pokera.

lotto
Źródło: materiały prasowe

Poker - zajęcie bandytów i hazardzistów, ostatnia profesja Henia z Centralnego oraz pana Zygmunta, który na stół wrzucił kluczyki od samochodu, wypchany po wypłacie portfel, a również pożyczone od życzliwego towarzysza po lewej sto tysięcy zielonych, by na końcu w iście "casino royalowskim" stylu przekonać się, że jego full house został pokonany przez karetę.

Lotto - rozrywka dla młodych i starszych, niespełnionych milionerów oraz tych, którzy liczą na magiczny drugi raz. Gra dziadek, gra babcia, gra student przed sesją, gra również wykładowca i ludzie innych zawodów - tak naprawdę wszystkich zawodów. Miliony do wygrania już od trzech złotych. Czemu nie spróbować?

Nie będzie to kolejny artykuł, mający na celu porównanie tych dwóch gier. Patrząc na dzisiejszą sytuację prawną w Polsce, warto się zastanowić: dlaczego to my ich potrzebujemy, a nie oni nas?

Wspaniały okres dla Lotto

W tym tygodniu byliśmy świadkami drugiej największej od 1957 roku, kiedy to nasi rodzice i dziadkowie dopiero zaczynali puszczać magiczne losy, puli w Lotto. Do wygrania było 50 milionów złotych i nawet najbardziej zatwardziali przeciwnicy spróbowali swojego szczęścia, bo "raz na jakiś czas można". Nie ma się czego wstydzić, szczególnie gdy przed oczami staje nam obraz takich pieniędzy.

lotto_fun
Źródło: zboku.pl

Czy Polacy to "hazardziści"? Ależ oczywiście. Przed losowaniem można było naliczyć około 25 milionów zakreślonych szóstek. Jeśli średnio jedna osoba wysłała jeden kupon, to daje nam 3 miliony osób grających. Dwa kupony to 1,5 miliona. Ciągle bardzo dużo.

Stajemy w tym miejscu przed trudnym wyborem, który nie dotyka krajów z zalegalizowanym pokerem. Czy mamy poświęcić ponad milion potencjalnych graczy rekreacyjnych (już nie używając określenia "hazardzista", chociaż często przychodzi pokerzystom na myśl stwierdzenie "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie"), by przedstawić poker jako sport i tłumaczyć nowo przybyłym, że będą zarabiali 4,2 bb/100 na stawkach NLxx i dodatkowo otrzymają 2,6 bb/100 rakebacku, przez co grając 1000 rąk na godzinę zarobią 10,12 $? Oraz oczywiście liczyć na wyrozumiałość osób zasiadających na każdym z 460 królewskich tronów na Wiejskiej. A padać na twarz i prosić o łaskę w XXI wieku chyba nie wypada.

Bramka numer dwa

yang
Jerry Yang - kolejny przypadkowy
zwycięzca Main Eventu WSOP

Jest jeszcze możliwość inna, bardziej drastyczna, ale ostatnio często wybierana przez nasze środowisko przy reklamie pokera. Lotto oferuje miliony, turnieje online także. Taki zabieg możemy zauważyć chociażby w ofercie PokerStars na niedługo startującą 3 edycję serii - o wiele nam mówiącym tytule - MicroMillions. Od zera do bohatera, od biedaka do milionera, jeden los, darmowy przy wpłacie, i twoje życie może się zmienić. Zaprośmy do nas ludzi chętnych wrażeń i szybkiej gotówki.

Nie raz już się zdarzyło, że zupełnie nieznany gracz zajął pierwsze miejsce w poważanym turnieju. Rosjanin maratik wygrał ponad milion dolarów w Main Evencie ostatnio zakończonego WCOOP-a. Jerry Yang w 2007 roku pokazał nam, jak amator może wygrać główny turniej World Series of Poker. Co chwilę nieznani zupełnie gracze sięgają po swoją szansę w Sunday Million na PokerStars.

Poker przetrwa bez polskiej legalizacji, my jednak nie przetrwamy bez rzeszy graczy rekreacyjnych. Ostatnie kilka lat bardzo dobrze odzwierciedla sytuację w Polsce. Mieliśmy oczywiście niechlubne momenty akcji z panami w kominiarkach, aresztowań za pierogową loterię czy tajniaków w grze na cukierki na Wielkim Turnieju Federacji. Jednak do tej pory przetrwaliśmy to wszystko. Dlaczego mielibyśmy nie robić tego samego przez kilka następnych lat?

Sport? To nie dla mnie...

Karty nie zyskają popularności, gdy zostaną nazwane sportem, a jak wiemy, często rządzący bardziej martwią się o słupki popularności niż o życiową prawdę, która zaczyna zanikać w politycznej rozgrywce. "Zostań milionerem w jeden dzień!" Taka reklama nie musi pomagać w pozytywnym odbiorze pokera, ale sprawi, że więcej osób będzie każdego wieczoru włączać aplikacje poker roomów i siadać przy wirtualnych stolikach. I nie chodzi tu nawet o sam zysk dla graczy lepszych, ale o formę szukania zainteresowanych. Gdy takich będzie wystarczająco dużo, kto wie, czy przychylność pięciu procent głosujących zmusi niektórych do zastanowienia.

pilka
Bo sport to nie dla mnie...

Nie nazywajmy pokera hazardem, ale łatwym zarobkiem, rozrywką. W końcu takim jest. W końcu w taki sposób kiedyś podeszliśmy do gry w pokera i już przy niej zostaliśmy. Aby uczestniczyć w losowaniu Lotto, wystarczy jedynie w drodze z pracy zahaczyć o najbliższy punkt, gdzie sprzedają losy. W 5 minut możesz zakupić los na "chybił, trafił" i czekać na wieczorne wyniki. W pokera trzeba zainwestować czas, czy to jesteś graczem, który chce się odprężyć z piwkiem w ręku po całym dniu, i z tego powodu niekoniecznie wygrywać, czy profesjonalistą, który na tym zajęciu zarabia każdego miesiąca.

Miliony przegrane na pokerze w Polsce? Nie te czasy, nie ta gospodarka, nie ta mentalność. Niewielu z nas decyduje się na wpłatę wysokich sum na poker room. Jeszcze mniej znajdziemy prawdziwych hazardzistów, o czym już raz pisaliśmy przy kontroli Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych. Stajemy się jednak konkurencją, którą warto zdusić w zarodku.

"Zostań milionerem w jeden dzień!" Oto twoje konto, aplikacja poker roomu oraz żetony do gry. Powodzenia! Idź i rozpowiadaj, jaką świetną rozrywką jest poker. Ale nie waż się wspominać o sporcie.

by dlrzz