Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Zmienne stanowisko Unii Europejskiej

Jakiś czas temu mogliśmy przeczytać o skierowaniu polskiej ustawy hazardowej do Komisji Europejskiej, która miała poważne zastrzeżenia do formy istniejącego prawa. Na Cyprze wprowadzono niedawno podobne zarządzenie, ale CJEU twierdzi, że jest ono zgodne z prawem europejskim. Za to w Belgii banują operatorów w związku z regulacją gier online. W jaki sposób Europa ma zapewnić firmom swobodę w oferowaniu swoich usług?

Cypr wprowadził trzy dni temu ustawę zakazującą dostępu do kasyn online, pokera i zakładów. Zagraniczni operatorzy nie mogą już oferować swoich usług w tym kraju. Nowe prawo ominęło jednak greckiego monopolistę (OPAP), który nadal będzie dostarczał rozrywkę hazardową do cypryjskich domów.

Zamieszki po regulacji

Cypr

Ustawa nie miała blokować kompletnego dostępu do hazardu, ale jedynie pozbyć się zagranicznych rywali. Zostało to otwarcie przyznane tuż po zakończeniu głosowania nad nowym prawem. W większości cywilizowanych krajów wojna toczyłaby się w sądach, ale tam potyczki przeszły na ulicę.

Dziewięć naziemnych sklepów OPAP zostało zaatakowanych. Napastnicy użyli broni palnej oraz podpalili placówki jedynego legalnego w tym momencie operatora. Policja była zmuszona ochraniać 168 innych sklepów, by sytuacja nie powtórzyła się także tam. Autorytety uważają, że sprawcami mogą być operatorzy, którzy nie otrzymali licencji na prowadzenie swojej działalności.

Poszkodowani nie znajdą pomocy w sądach europejskich. Prawo UE głosi o wolności w oferowaniu swoich usług w każdym kraju członkowskim, ale Court of Justice of the European Union przyjął inną postawę w tej sprawie. CJEO zawyrokowało, że banowanie prywatnych operatorów mieści się w granicach prawa, o ile taki krok jest "uzasadniony i rozsądny".

Banujemy zgodnie z prawem

Belgia

Podobna sytuacja ma miejsce w kraju, w którym znajduje się stolica Unii Europejskiej. Niektóre firmy i spółki trafiły na Czarną Listę operatorów hazardowych, co zmusiło je do opuszczenia tamtego rynku.

888poker, Titan Poker, Everest Poker, bet365 oraz bwin to tylko niektóre z ponad trzydziestu firm bez prawa oferowania swoich usług w Belgii. Nikogo chyba nie zdziwi, że PokerStars przeszedł pozytywnie aplikację licencyjną.

Poker roomy są blokowane przez dostawców internetu. Gra na platformie z Czarnej Listy może kosztować pokerzystę do 25 000 € - jest to maksymalna kara, którą może wymierzyć sąd. Dla operatorów próg ten kończy się na 100 000 €, co nie wygląda na dużą liczbę w tym multimilionowym biznesie. Tak samo pomyślało bwin, które złamało zakaz Belgian Gaming Comission, oferując gry online na domenie .be. Otrzymało za to karę 75 000 €, a ich ostatnia skarga na takie postępowania została odrzucona przez sąd belgijski.

Nielegalne działania mogły najbardziej zaszkodzić PartyPoker, które nie znalazło się na żadnej z list, ciągle próbując sprostać wymaganiom licencyjnym. Spółka bwin.party może stracić zaufanie w oczach BGC i nie otrzymać pozwolenia na oferowanie swoich usług w tym kraju. Tym bardziej by to zabolało, wiedząc, że ich odwieczny rywal, PokerStars, przejmie większość graczy z Party.be.

Fiasko UE?

Przedstawiciele bwin.party mówią, że prawo belgijskie może być sprzeczne z europejskim. Jakiekolwiek przeniesienie sprawy na wyższy szczebel sądowniczy spotka się z kolejną porażką. Takie sytuacje pokazują słabość Unii Europejskiej. Od ponad dekady trwa sen o ekonomicznej potędze Starego Kontynentu. Założenia wyglądają pięknie na papierze, ale w rzeczywistości nie ma możliwości stworzenia ogólnoeuropejskiego rynku hazardowego.

by dlrzz