Z cyklu: The Men of the Game - Phil Ivey
Możliwe, że ten człowiek nie jest najlepszym żyjącym pokerzystą bez podziału na odmiany. Z pewnością jest jednak jednym z najpopularniejszych, najbardziej respektowanych i siejących największy postrach przy pokerowych stołach graczem. To nie ulega żadnej wątpliwości.
„Jakimś sposobem Phil zawsze zdoła tak onieśmielić swoich przeciwników, że najchętniej od razu by spasowali. Chciałbym wiedzieć, jak on to robi. Jest nie do pobicia – zarówno w turniejach, jak również w cash games w kasynach. Każdy wie, że przeciwko Philowi po prostu nie ma szans.” - w tych słowach Grega Raymera wazelina jedynie oblepia twardą, pulsującą prawdę - że sposobu na Phila nie ma nikt.
Są chwile, gdy zamiera z wyrazem twarzy znamionującym wykopanie piłki do ogródka sąsiadów - rozbiegane oczy, często rozchylone usta; jakby szykował się do ucieczki. Po chwili jednak przesuwa na środek stołu kolumny żetonów i już wiesz, że on nigdzie się nie wybiera.
No Home Jerome
![]() |
| "When i grow up, I'm gonna kick ya asses!" |
Phillip Dennis Ivey Jr urodził się w Riverside, jednak całą swoją młodość spędził w New Jersey - mieście wówczas zdegenerowanym nawet bardziej niż hazardowe przybytki zachodu. Rodzice Phila, by wybić mu z głowy ewentualne ciągoty do zdradliwych gierek, w wieku 8 lat sadzali go do gry w Five Card Stud z dziadkiem, który nokautował nadzieje młodziaka seriami oszustw. Chłopak nie zraził się jednak do kart i od najmłodszych lat powtarzał wszystkim, że w przyszłości zostanie profesjonalnym graczem. Do męskiej gry zasiadł już w wieku 16 lat i po wyczyszczeniu kieszeni kumpli swego ojca zapragnął czegoś więcej.
Do amerykańskiego wymiaru pełnoletności brakowało mu sporo, ale dzięki fałszywemu dowodowi tożsamości na nazwisko Jerome Graham już kilka dni po swej niezbyt słitaśnej osiemnastce został stałym bywalcem Tropicany i Taj Mahal - specjalności Alantic City. Grał po kilkanaście godzin dziennie i katował wszelkie możliwe odmiany pokera, chcąc budować bankroll i zbierać doświadczenie. Początki jednak nie były obiecujące.
Phil Ivey obrywał. Pokerowe porażki sprawiały, że często brakowało mu środków na zapłatę czynszu i rachunków za wodę. Jego nickname "No Home Jerome" nabierał dzięki temu prawdziwego wymiaru. Nie chcąc wracać do mieszkania bez prądu niemal nocował w kasynach, torbiąc wszystkie oszczędności, aż w końcu... wszystko uległo zmianie. Poznał swą przyszłą żonę, która pomogła mu dorosnąć. Po ukończeniu 21 lat przedstawił się obsłudze kasyna jako Phil Ivey i... zaczął wygrywać!
Tiger Woods of Poker
![]() |
| "Look at my stack, fool. Look!" |
W World Series of Poker zadebiutował w 2000 roku i zdobył swą pierwszą bransoletkę w sposób niezwykle przełomowy. W heads-upie eventu 2500 $ Pot Limit Omaha pokonał wielkiego "Amarillo Slim" Prestona. Była to symboliczna zmiana warty - Phil wkroczył w ten sposób do świata wielkiego pokera, dla 72-letniego wówczas Prestona był to ostatni wielki karciany występ. W roku następnym Phil potwierdził swoje świetne umiejętności w Omaha Hi/Lo, następnie zwyciężył w LA Poker Classic, niejako przygotowując się na rok mistrzostwa absolutnego.
W 2002 roku Phil Ivey zdobył aż trzy bransoletki (w eventach Stud, Stud/8 oraz S.H.O.E.), zapewniając sobie zaszczytne miejsce pośród najlepszych. Po drodze do piątego świecidełka w 2005 roku zaliczył dziewięć finałowych stołów WSOP lub World Poker Tour. Wygrywał high rollery w Monte Carlo, zajmował wysokie miejsca w eventach European Poker Tour (2) i premierowym 50 000 $ WSOP H.O.R.S.E. Championship (3), by w 2008 roku w Los Angeles odebrać rekordowe niemal 1,6 mln $ i upragniony tytuł WPT. 2009 rok przyniósł Philowi kolejne dwie bransoletki, jednak aż do listopada miał czekać na spełnienie największego z marzeń każdego pokerzysty.
Przy stole finałowym Main Event'09 Phil Ivey nie dysponował nawet piątą częścią stacka liderującego Darvina Moona, ale o tym, na czyjej szali znajdują się najwyższej próby umiejętności wiedzieli zarówno jego rywale, jak i wszyscy obserwatorzy listopadowej potyczki. To okazało się niewystarczające - ostatecznie najpierw Ivey przegrał flipa z wobec
późniejszego triumfatora Joe Cady, by w ostatnim dla siebie spocie patrzeć, jak Darvin Moon z
łapie damę na flopie, krusząc
siedmiokrotnego zdobywcy tytułu WSOP. W następnym roku Phil powetował sobie nieco niepowodzenie w ME, zdobywając kolejny brejslet w turnieju H.O.R.S.E.
Na grze turniejowej pokerowy świat Phila Ivey się jednak nie kończy. Ba - on się nawet tam nie zaczyna! Ivey jest regularnym graczem Big Game w Bellagio, gdzie standardem jest poziom 4000 $/8000 $. Równie systematycznie Phil bukuje loty do Macau, by pomagać bogatym biznesmenom w pozbyciu się żółtych tysiącdolarówek Hong Kongu. Gdy dodamy do tego regularne wizyty w telewizyjnych show pokroju Poker After Dark i wysoką aktywność online - najpierw na FTP, teraz na PokerStars - można być pewnym, że Phil bynajmniej nie czuje się znudzony grą. Ivey był też jednym z najtwardszych ogniw tzw. Korporacji - grupy pokerowych profesjonalistów kumulujących bankrolle przeciw bankierowi Andy'emu Bealowi. Gdy w 2006 roku Beal zdecydował się wrócić do high-stakes rywalizacji, w ciągu trzech dni nieprzerwanej gry z tego pomysłu wyleczył go właśnie Ivey, wygrywając 16,6 mln $.
Lost Once - RaiseOnce
![]() |
| Like a sir |
W ostatnim czasie dynamiczna kariera Phila Ivey stanęła w miejscu. Wszystko za sprawą dziadostwa Full Tilt Poker i wielu głosów na temat bardziej lub mniej głębokiego maczania palców Phila w defraudacji pieniędzy graczy. Wobec tego Ivey stracił niemal cały ubiegły rok, wliczając w to absencję na WSOP jako wyraz solidarności z ofiarami FTP. Do gry powrócił w styczniu tego roku w znakomitym stylu - zwyciężając w Aussie Millions 250 000 $ Challenge i śrubując swój dotychczasowy rekord jednorazowej turniejowej wygranej ponad dwa zielone miliony. Kraksa FTP sprawiła, że Ivey stracił swą pokerową rezydenturę online. Przez długi czas spekulowano, iż straszy w sieci jako RaiseOnce na PokerStars - w ostatnich dniach rewelacje te zostały potwierdzone.
Ambicje Phila wybiegają niesamowicie daleko. Na pytanie - ile bransoletek World Series of Poker jest w stanie zdobyć, odpowiada: "Chcę wygrać 30". Nikt jednak się z tego nie śmieje, podobnie jak nikt nie odważyłby się żartować z Phila przy pokerowym stole. Wiecznie otwarte usta największych trash talkerów zamykają się w momencie, w którym akcja przechodzi do Iveya. Bo co, jeśli jest on rzeczywiście najlepszy na świecie? Wtedy nawet najbardziej giętki język strzępić się będzie bezcelowo.
Poza pokerowym stołem Phil Ivey lubi zasiąść do zabawy z grami video lub porzucać do kosza. Jak na pokerowego Tigera Woodsa przystało, zdarza mu sie pomachać kijem na golfowym polu, gdzie eksploduje jego zamiłowanie do soczystych prop betów. Kibicuje Houston Rockets i Los Angeles Lakers, chociaż w wywiadach twierdzi, że jego ulubionym koszykarskim teamem jest ten, na który właśnie postawił pieniądze. Jeśli zmysł pokerowy przekłada się na typowanie, Phil musi być zmorą bukmacherów. Jest wielu graczy cash i wielu turniejowców, którzy, być może, grają lepiej niż Ivey. Jest wielu speców od Studa, PLO czy Lowaballa, grając z którymi Ivey nie byłby faworytem. Co z tego? Niech przemówią statystyki.
Na koniec trochę historii udokumentowanej:
Komentarz tutaj.
Ohh, Jason... You gotta log way to go...
Owned!
by acebestini


