Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Z cyklu: The Men of the Game - Mike Matusow

Każdy sport ma swoje czarne charaktery - graczy kontrowersyjnych, szokujących, siejących ferment. I choć na temat "czy poker jest sportem" można by skreślić obfity elaborat, jedno jest pewne - bad boyem z emblematu karcianej rozrywki jest właśnie Mike Matusow.

Bury that Bully!

"Idiots everywhere, right, Phil?"

Michael Matusow urodził się w 1968 roku w Los Angeles. Od najmłodszych lat krnąbrny Mikey zawsze miał coś do powiedzenia, nawet wtedy, gdy musiał zaangażować się w konfrontację z nauczycielami lub silnorękimi ze starszych klas. Wielokrotnie targany za ucho przez pedagogów i leczący sińce po bliższym zapozaniu się z argumentami silniejszych kolegów nigdy nie pomyślał nawet o zmianie usposobienia - wręcz przeciwnie, "The Mouth" dorastał w ciele młodego Matusowa z każdym kolejnym dniem. Szkoły nienawidził jak psa i z radością zostawił w tyle amerykańską podstawówkę, by w należącym do rodziców sklepie meblowym dorabiać po godzinach spędzonych spędzonych na nauce fachu mechanika.

Jak jednak wspomniałem - do szkolnej wiedzy i autorytetów Mike nie pałał miłością, wobec czego nigdy nie doczekał się potwierdzającego naprawcze umiejętności świstka. Oczywiście - to świat winien był niepowodzenia. Z pokerem Matusow zaznakomił się już jako nastolatek, łupiąc kieszonkowe na karcianych automatach. Gdy znalazł pracę w charakterze kasynowego dealera, nawet polubił swoje nowe zajęcie. Grę w pokera również, jednak nie zasiadał on po godzinach w casino employees gierkach, a namiętnie uskuteczniał videopokera właśnie.

W końcu dał się namówić na naukę gry na żywo, czego skutkiem było przegranie wszystkich pieniędzy i potajemne opróżnienie matczynej portmonetki. To złodziejstwo bardzo odbiło się na psychice poczatkującego gracza, który zdecydował się nawet na udział w spotkaniach Anonimowych Gamblerów. Po przyznaniu sobie karnego ku... liścia, Mikey wziął udział w turnieju z niskim wpisowym i coś drgnęło - wygrał! Potem dał się namówić na naukę Texas Hold'em i przy stołach cashowych Maxim Casino w ciągu 53 sesji zrobił ćwierć miliona dolców. Wówczas gotów był na grę z najlepszymi.

Wygrać Main Event

"I'm so unlucky..."

Konikem Matusowa była Omaha Hi/Lo i właśnie ten wariant stanowił jego debiut na World Series of Poker w 1997 roku. Mike zajął w nim warte ponad 80 000 $ drugie miejsce, ustępując jedynie szykującemu sie do abordażu pokerowego świata Scotty'emu Nguyenowi. Dwa lata później mógł już przyozdobić swój nadgarstek najcenniejszym z pokerowych laurów, wygrywając turniej 3500 $ No Limit Hold'em. Najlepiej radził sobie wciąż w Omaha/8, szlifując bankroll w pomniejszych turniejach i przy stołach cash.

Od kiedy Matusow poznał WSOP i atmosferę Main Eventu nie ukrywał, że celem jego pokerowej kariery jest zwycięstwo w turnieju głównym. Po raz pierwszy poważnie zbliżył sie do tego w 2001 roku. Na finałowym stole spotkał m.in. Phila Hellmutha, Phila Gordona, Deweya Tomko i Carlosa Mortensena. Zaowdy wygrał Hiszpan, Mike odpadł na szóstym miejscu, ale nie miał wątpliwości, że powróci jeszcze do kluczowej rozgrywki o mistrzostwo świata NLHE. W 2002 roku, na osłodę niepowodzenia w Main Evencie, zdobył swą drugą bransoletkę, tym razem w swe koronnej "konkurencji" splitowej Omahy.

W 2004 roku zgranął 250 k$ za trzecie miejsce w Ultimatebet.com Poker Classic w ramach World Poker Tour, by w 2005 roku dwukrotnie odbierać czeki na okragły milion dolarów. Jeden z nich stanowił pokłosie shipu we WSOP Tournament of Champions, drugi otrzymał dzięki kolejnej grze przy final table Main Eventu, na którym okładał się słownie z Sharamem Sheikhanem, a świat poznawał "Aussie, Aussie" Joe Hachema, "Nice Guy" Steve'a Dannenmanna i "Texa" Barcha oraz przypominał sobie irlandzką historię Andy'ego Blacka.

W roku 2007 Matusow bardzo bliski był triumfu w evencie WPT, zajmując drugie, za Kevinem Saulem, miejsce w Bellagio Cup III (do tytułu WPT zbliżył sie jeszcze w 2011 roku, gdy zajął trzecią lokatę w Shooting Star Championship w Bay 101). Najlepszym rokiem w jego karierze był natomiast rok 2008: na piątym miejscu ukończył zmagania turnieju mistrzowskiego WSOP w odmianie Omaha Hi/Lo, zwyciężył w bardzo prestiżowych mistrzostwach świata NL Deuce-to-Seven Single Draw, robiąc ponad pół melona baksów przy naszpikowanym znakomitościami finałowym stole (Tony G., Tom Schneider, Eric Lindgren, Barry Greenstein, Jeff Lisandro). Wszystko to uwieńczył kolejnym deepem w Main Evencie - 30. miejscem w grubym na 6844 osoby fieldzie. Sen o fotografii pod sklepieniem Rio All Suite wciąż jednak pozostaje niespełniony.

Meet The Mouth

East Side - you're doin' it wrong... 😉

Persona pokroju Matusowa nie mogła pozostać niezauważona przez telewizyjnych producentów, czego efektem były jego wynurzenia na arenach Poker Superstars III oraz High Stakes Poker. "Blow ups" Mike'a znane są niemal wszystkim tym, którzy choć raz w youtube'ową wyszukiwarkę wpisali słowo "poker". Do jego standardowych zagrań przy karcianych stołach należą płaczliwe wręcz przedstawienia po przegranych rozdaniach czy werbalne próby zbicia z pantałyku oponentów - za przykład posłużyć mogą wspomniana wojna z Sheikhanem czy powatpiewanie w wielkość cojones Grega Raymera w grze w zwycięskim dla Fossilmana Main Evencie WSOP.

Niepokorny Mike the Mouth doczekał się także problemów z prawem, spędzając na przełomie 2004 i 2005 roku sześć miesięcy za kratkami. Zaufał bowiem pewnemu typowi, oferując mu ecstasy. Jego problem polegał na tym, że typ ten był w rzeczywistości działającym undercover gliną. Historia ta została opisana w autobiografii Matusowa, zatytuowanej "Check Raising the Devil".

Mike słynie z zamiłowania do prob betów, które niestety w znakomitej większości wtapia, nadziewając się na gamblerskich regów. Jeden z wyjątków stanowił zakład z Tedem Forrestem, w wyniku którego Matusow miał zrzucić sadło do poziomu 181 funtów w ciagu roku. Należało uporać się z sześćdziesięcioma funtami cielska i równo rok po ustaleniu zakładu The Mouth stał się formalnie bogatszy o 100 000 $ - waga wskazała bowiem 179 funtów.

Obok Matusowa nie można przejść obojętnie - można albo go pokochać, albo go znienawidzieć. Pokerowych umiejętności odmówić mu jednak z pewnością nie można.

Na koniec trochę historii udokumentowanej:

Tych dwóch posiada ciekawą historię, która ma niewiele wspólnego z bazą wspólnych rozdań.

Chris Ferguson first to act? Not anymore...

Jedno z lepszych sprawdzeń ever. I bezcenny Negreanu 🙂

by acebestini