Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Z cyklu: The Men of the Game - Lyle Berman

Lyle Berman nawet przez moment swego ponad siedemdziesięcioletniego życia nie był profesjonalnym pokerzystą. Jako biznesmen-pasjonat zapisał się jednak w karcianych annałach, stając się bezwzględnie najlepszym, obok Jaya Heimowitza, amatorem w całej historii pokera.

The Real Leatherass

"They see me rollin', they hatin'..."

Lyle Arnold Berman urodził się w 1941 roku w Minneapolis i od najmłodszych lat wychowywany był w duchu potęgi pieniądza. Jego ojciec był właścicielem przedsiębiorstwa Berman Buckskin i jedyną słuszną przyszłością dla Bermana juniora była ścieżka prowadząca do przyszłego przejęcia firmy. Zresztą niewiele było zajęć mogących zdekoncentrować młodziana - we wczesnych latach czterdziestych burmistrz Hubert Humphrey przeprowadził kampanię "oczyszczenia miasta", dzięki czemu gangsterka wyemigrowała do Vegas i zamknięto wszelkie nielegalne przybytki. Wielki poker opuścił Minneapolis wraz z gangusami i jedyne gierki, w jakie angażował się studiujący na Unniversity of Minnesota Berman, były na tyle niewinne, że służyły jedynie zabijaniu czasu.

W 1964 roku Lyle ukończył uczelnię z dyplomem z zakresu administracji biznesowej i, zgodnie z wizją ojca, wdrożył się w tryby Berman Buckskin. Lata sześćdziesiąte były dobre dla przemysłu garbarskiego - modne stawały się skórzane kurtki, coraz więcej ludzi kupowało elegancko obite bydlęciem meble. W 1979 roku Lyle sprzedał świetnie prosperujące przedsiębiorstwo na rzecz W.R. Grace'a, pozostając prezydentem i dyrektorem generalnym. Gdy firma trafiła następnie pod skrzydła potentata branży, Wilson Leather, Berman był już człowiekiem bardzo bogatym.

W latach osiemdziesiątych Lyle Berman począł grywać pokerowe high stakesy i szybko okazało się, że przewiązanego skórzanymi rzemieniami majątku wcale w ten sposób nie traci. W zakresie pokera Lyle inwestował nie tylko w swoje umiejętności, ale także w sam rynek, szczególnie po 1988 roku i korzystnych dlań zmianach prawnych, umożliwiających mamienie hazardem poza Vegas i Atlantic City. W 1991 roku Berman utworzył Board of Grand Casinos Inc. i zawiązał szereg kontraktów z istniejącymi już kasynami oraz hotelową siecią Hilton. W 1995 roku imperium Bermana zostało nagrodzone tytułem najszybciej rozwijającej się marki w Ameryce przez magazyn Forbes. W owym czasie kasynowy potentat znany był już także w głębi pokerowego środowiska, przede wszystkim ze swych znakomitych karcianych umiejętności.

The ITM Man

"Look at my wrists. Look."

Dla Lyle'a Bermana od początku jego podróży wewnątrz kasyn nie było zamkniętych drzwi, w wyniku czego z miejsca zajął swe krzesło w "Bobby's Room". Nie miał zbyt wiele czasu na regularną grę, ale szybko okazało się, że to nie jego pieniądze czekają, by wypchać kieszenie regów, a jest zupełnie odwrotnie. W 1983 roku biznesmen zaczął swą przygodę z grą turniejową i już dwa lata później triumfował w evencie PLO podczas Amarillo Slim Super Bowl of Poker. W 1986 roku grał już heads-up eventu World Series of Poker z samym Johnnym Chanem, by za kolejne dwa lata zrobić swą pierwszą zieloną sześciocyfrówkę za drugie miejsce w kolejnym z turniejów mistrzowskiej serii.

Niezwykle udanym dla niego rokiem był 1989, w którym najpierw zdobył swą pierwszą bransoletkę (w evencie FLO [sic!]), a cztery dni później odebrał nagrodę za piątą lokatę w Main Evencie, wygranym ostatecznie przez Phila Hellmutha. Kolejnym skalpem Lyle'a był prestiżowy Hall of Fame Poker Classic'91, wart niemal ćwierć miliona dolców. Rok później mógł udekorować błyskotką WSOP swój drugi nadgarstek, rozprawiając się w finale hold'emowego turka z Kostarykańczykiem Humberto Brenesem. Po tym turnieju niemal do zera ograniczył swe występy MTT, skupiając się właściwie jedynie na Main Evencie i turnieju mistrzowskim 2-7 Single Draw podczas WSOP. Ten drugi wygrał już w 1994, pokonując w ostatecznej rozgrywce Hucka Seeda. Biorąc pod uwagę okazjonalność jego uczestnictwa wrażenie muszą robić kolejne dwa heads-upy w grze o czempionat Kansas City Lowball na przestrzeni sześciu lat: w 1997 (porażka z Chanem) i 2000 roku (przegrana z Jennifer Harman).

W nowym milenium Lyle niemal nie tykał eventów z wpisowym krótszym niż na pięć cyferek. W 2005 roku był piąty w turnieju World Poker Tour w Mashantucket, a trzy lata później zajął znakomite piąte miejsca w mistrzostwach świata HU no-limit Hold'em oraz w turnieju 50 000 $ H.O.R.S.E. z łączną zdobyczą przekraczającą pół miliona dolarów. W latach kolejnych nie udawało już mu się zasiąść przy finałowych stołach, 170 000 $ profitu nie brzmi jednak najgorzej. Mało? Nie sądzę. Lyle cashował niemal każdy turniej, w którym brał udział.

WPT, my child...

"N***a please, I'm thirsty
for that cheese..."

Pomysł traktujący o utworzeniu pokerowego cyklu na wzór WSOP, który w odróżnieniu od królewskiej serii wędrowałby po świecie przy akompaniamencie telewizyjnych relacji, urodził się w głowie Bermana w 1985 roku. Wówczas było jednak nań za wcześnie - poker nie był zbyt popularny i przygotowany do transmitowania. Rok 2000 stanowił dla idei World Poker Tour zupełnie inne realia, wobec czego ze współpracy Lyle'a ze Stevem Lipscombem zainaugurowano premierowe rozgrywki, Berman piastował zaś stanowisko dyrektora generalnego cyklu aż do 2009 roku, gdy produkt został przejęty przez PartyGaming.

Za swe dokonania na rzecz popularyzacji pokera, karciane sukcesy oraz umiejętność właściwego zarządzania swym ogromnym kapitałem z pozycji amatora wobec żądnych zdobyczy pokerowych profesjonalistów Lyle Berman został w 2002 roku włączony do Poker Hall of Fame. Pokerzysta znany jest ze skłonności do stake'owania graczy - najwięcej zyskał on na runner-up ME WSOP 2001 T.J.'a Cloutier, najwięcej natomiast stracił na sponsorowaniu gry Stu Ungara z Archiem Karasem w okresie boskich czynów tego drugiego.

W niektórych kręgach Ameryki znany najbardziej z niezwykle profitowego kierowania siecią restauracji Rainforest Cafe Berman w 2005 roku napisał swą biografię, zatytułowaną "I'm All In: Lyle Berman and the Birth of the World Poker Tour", w której zawarł całą swą życiową opowieść. Bazując wyłącznie na niniejszym artykule można mieć pewność, że jest tam o czym czytać - niewielu jest bowiem ludzi, którzy zamiast dorabiać się na pokerze, siadają do stołu z ogromnym bogactwem, nie tracąc po wszystkim ani centa.

Na koniec trochę historii udokumentowanej:

Jeden z najtrudniejszych stołów, jakie kiedykolwiek widziałem. BONUS: Chris "Judas" Freguson oraz Howard "Robin z Loxley" Lederer, książę złodziei.

Z bonusa tej produkcji dowiecie się, dlaczego Scotty Nguyen wciąż nie został włączony do Galerii Sław.

Back to the 80's...

by acebestini