Z cyklu: The Men of the Game - Layne Flack
Można dziś tylko gdybać, jak rozwlekła byłaby lista sukcesów niepokornego blondasa z Południowej Dakoty, gdyby nie taniec w używkach, zbierających żniwa znacznie obfitsze niż bursztynowy nektar, umiłowany choćby przez wietnamskich gamblerów. Layne Flack to bowiem gracz, któremu talentu zazdrościli najwięksi.
Wielu twierdzi, że tak, jak Flack wsiąkł nagle w odmętach uzależnienia, tak "znikąd" na scenie pokerowej się pojawił. Z kartami miał jednak do czynienia już w chwili, w której jego rówieśnicy wchodzili jeszcze na stojąco pod dywan i ciućkali sugusy razem z papierkami. Mając bliski kontakt z dziadkami z Montany dziecko szybciej nauczy się grać w "bezika" niż siadać na nocnik.
Od dziecka w grze
![]() |
| "Jestem jeszcze młody, ale i tak skopię wam tyłki" |
Layne przejawiał niebywały talent do gry w bezika, stając się postrachem seniorskiego środowiska północnej części stanu. Nie stanowiło dla niego trudności przeniesienie swych karcianych zdolności na pokera, w Montanie równie popularnego dla mężczyzn w sile wieku co pinochle dla wiarusów i ledwozipów.
Po pewnym czasie Layne wrócił do Rapid City i... rozpoczął pracę w kasynie. Takie są zwykle pierwsze kroki przyszłych mistrzów i tak było w przypadku Flacka. W 1991 roku nasz bohater zaatakował college i w uczelnianych przerwach dorabiał jako dealer w kasynie w Deadwood.
Jak wielu semi-pro graczy musiał w końcu podjąć decyzję: rzucił szkołę i, mimo szybkiego pięcia się w pracowniczej strukturze, rozdawanie kart, bo o wiele większe możliwości widział w zasiadaniu po drugiej stronie stołu. Za kolebkę swej zawodowej przygody z kartami obrał Reno.
Back-to-Back Flack
![]() |
| Like a boss |
Zazwyczaj pojawia się w takich momentach zdanie: "Początki nie były zbyt łatwe" - ale nie w przypadku "Talented Mr Flack". Już w powijakach swej przejażdżki po bankrollach regularsów z Reno Layne robił 10 000 $ miesięcznie. Po narodzinach córki postanowił wrócić do Montany. Poznał tam Hucka Seeda, który, będąc pod wrażeniem umiejętności Flacka, namówił go do shotowania wielkiego Vegas.
W 1997 roku Layne skorzystał z rady dwumetrowego kompana i już w sierpniu tegoż roku odbierał nagrodę za zwycięstwo w evencie Hall of Fame Poker Classic. Dziesięć miesięcy później zaliczył runner-up w turnieju World Series of Poker. Prawda, że przyjemne początki?
Pierwsza bransoletka przyszła w 1999 roku wraz z turniejem 3000 $ Pot Limit Hold'em. Później pojawiły się sukcesy w Legends of Poker i słynne back-to-back: dwie błyskotki WSOP w 2002 roku i kolejne dwie rok później, oprócz których triumfował w evencie World Poker Tour, zaliczając przy tym dwa inne heads-upy w cyklu, w tym przy turnieju głównym w Mashantucket.
Life in the Fast Layne
![]() |
| Jezu, ufam Tobie... |
Sukces może wywierać na ludzi przeróżny wpływ. Layne Flack od czasów nastoletnich lubił sobie dziabnąć piweczko, jednak w przeciwieństwie do wielu pokerzystów, którzy butelki Buda zamienili na kieliszki Cristala, Flack rozpoczął od extasy, a z biegiem czasu rzucił się w wir przeróżnych narkotykowych eksperymentów.
Layne brał i czuł się niepokonany. Phil Hellmuth, określający chłopaka z Montany mianem "geniusza NL Hold'em" stwierdził; "It's hard to beat a guy with great reads and no fear". Niejednokrotnie tym, który próbował przemówić Flackowi do rozsądku, był Johnny Chan. W 2004 roku dziewczyna Layne'a zmusiła go do pójścia na odwyk, za który rachunek uregulował Daniel Negreanu.
Czy Layne poradził sobie z uzależnieniem? Możliwe. Na pokerowe salony powrócił w chwale zdobywcy swej szóstej bransoletki w 2008 roku. Nadal jednak pije i "szuka dymu" w ciemnych zaułkach karcianego świata. A kto wie, jak potoczyłaby się jego kariera, gdyby zamiłowanie do chillowania w alternatywnym świecie butelek i plastikowych torebek nie podjęło za niego decyzji w wielu kluczowych momentach.
Na koniec trochę historii udokumentowanej:
TJ "Open Book" Cloutier
Dobre życie...?
2:40 "My full house beats your three jacks" - epic fail, Johnny 😉
by acebestini


