Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Z cyklu: The Men of the Game - Humberto Brenes

Jeśli odpowiada Ci gra w skupieniu, gdy słychać niemal zabłąkane w labiryncie ludzkich skroni krople potu, odbijające się blaskiem w lustrach ciemnych okularów - módl się, byś przy swym stole nie spostrzegł jaskrawej mozaiki stroju pewnego Kostarykańczyka. Wtedy najlepszą drogą jest, by uśmiechnąć się i dać się ponieść.

Spora część publiczności uwielbia, gdy Humberto Brenes trafia na dobrą kartę i agresywnego, gotowego do rzucenia rękawicy przeciwnika. Wtedy zaczyna się show: latynos, ubrany we wszystkie barwy tęczy, dwie pary okularów i przeciwsłoneczny daszek czaruje, rzuca uroki i wypuszcza na polowanie swego rekina. To tylko brzmi jak wstępna gra w kiepskim pornosie - to poker live w najlepszym wydaniu.

Bahama-mama

The shark is full...

Humberto urodził się niemal 61 lat temu w kraju kawy, raftingu i mrówek wielkości kciuka. Tajniki gry w pokera przekazał mu ojciec, który grywał bardziej dla przyjemności niż dla pieniędzy. Potrafił nawet zwracać pieniądze oskubanym przez siebie naiwniakom, co od początku nie podobało się jego latorośli.

Humberto odziedziczył po ojcu karciane zdolności (uznanie wartości zdobytych pieniędzy najwyraźniej po matce), jednak nie poświęcił się całkowicie grze w pokera - zdobył dyplom inżyniera przemysłowego, a pracowitość i zmysł biznesowy pozwoliły mu po kilku latach zostać właścicielem stacji telewizyjnej, firmy konstrukcyjnej, siatki restauracji oraz czekoladowo-ciastkarskiego przedsiębiorstwa. Prawdziwą radość odczuwał jednak zasiadając przy pokerowym stole.

Zanim można było przyjrzeć się barwnym kompozycjom jego strojów w kasynach Vegas, Brenes uskuteczniał baccarat i kościane turnieje na Bahamach. Był tam regularsem i systematycznie kosił turystów. Jeden z obserwatorów zauważył, że Humberto świetnie czuje grę i liczy oddsy, wobec czego poradził mu, by zaczął ogrywać amatorów w o wiele bardziej dochodowych turniejach pokera. Amatorów, bo z prosami Kostarykańczyk nie miałby szans... "Oh, really? Challenge accepted".

"The shark is hungry!"

Mój rekin wyczuł twoje mięso...

"To dla mnie zasadnicza różnica, czy wygrywam w bakarata z turystami, którzy pragną pozbyć się swych fortun, czy w pokera z profesjonalistami, którzy grają dla pieniędzy. Z biznesowego punktu widzenia powinienem być na Bahamach, ale ja potrzebuję wyzwań" - dlatego też Humberto Brenes w 1987 roku po raz pierwszy zasmakował World Series of Poker, by już rok później zająć 4 miejsce w Main Evencie, wygranym ostatecznie przez Johnny'ego Chana.

Gwiazdor świetnie sobie radził zarówno w grach z kartami wspólnymi, jak i stud oraz lowball. W 1993 roku zdobył dwie bransoletki WSOP - w eventach 2 500 $ No Limit Hold'em oraz 2 500 $ Pot Limit Omaha. W późniejszych latach wielokrotnie był bliski tytułów WSOP oraz WPT, a jego 61 miejsc w kasie cyklu familii Binionów plasuje go na 5 miejscu w klasyfikacji wszechczasów.

Szczególnie wyraźnie Brenes przypomniał o sobie dzięki relacjom ESPN z turniejów głównych World Series of Poker w 2006 i 2007 roku, gdzie zajmował odpowiednio 36 i 83 miejsce przy łącznym fieldzie przekraczającym 15 000 marzących o pokerowej nieśmiertelności śmiałków. Brenes aktywnie promuje grę w karty w rodzimej Kostaryce, gdzie nazywany jest "ojcem chrzestnym pokera" i wraz ze swymi braćmi, Alexem i Erikiem, oraz Jose Rosenkrantzem tworzy tzw. "Costa Rica Connection".

Po prostu uśmiech

Super Shark? "Brosów" ma aż dwóch.

Mimo wielu tygodni spędzonych w Vegas i międzynarodowym środowisku, angielski Humberto jest niezmiennie kulawy. Za tłumacza często służy mu młodszy brat, Alex. To jednak nie stanowi dla pogodnego wąsala problemu: "Jeśli chodzi o pokera, znam wszystkie niezbędne słowa - raise i re-raise" - przekonuje.

Humberto uwielbia ludzi - w zamkniętym świecie płynącej ze słuchawek muzyki zamyka się tylko wtedy, gdy nie powiedzie mu się w kilku kolejnych spotach. Po chwili jednak "rekin" powraca i z uśmiechem zatacza kręgi wokół swych kolejnych ofiar.

Brenes jest członkiem Teamu PokerStars i choć w rodzimym kraju zdobył majątek i poznał hipnotyzujący blask neonów wielkich miast Ameryki - nie zapomina o krajanach, którym życie zaserwowało chłodniejsze dania. Zaangażowany jest także w projekt ochrony populacji rekinów żyjących w kostarykańskich wodach. Temu akurat nie można się dziwić...

Na koniec trochę historii udokumentowanej:


100% Humberto Brenes

"All in, mey freind"

You just can't make it versus Papa Luckbox...

by acebestini