Z cyklu: The Men of the Game - Dewey Tomko
Dewey Tomko ma spory dystans do swoich pokerowych osiągnięć i umiejętności. Możliwe jednak, że im większe żywił nadzieje związane z sukcesem w Main Evencie WSOP, tym niżej upadał w swoich oczach po dwóch porażkach heads-up. Po pokerową nieśmiertelność sięgał jako Vegas Rookie i jako doświadczony wiarus. W obu przypadkach ponosił klęskę.
Pokerowe przedszkole
![]() |
| "Second again?" |
Sylwester 1946 roku był dla pani Tomko niezapomniany na tyle, że zamiast korkiem szampana wystrzeliła tego dnia swym pierworodnym. Mały Dewey dorastał na przedmieściach Pittsburgha i szybko okazało się, że w ciasnym Glassport z każdym stopniem na schodach dorosłości dusił się coraz bardziej. Już w wieku 16 lat decydował się na coraz odważniejsze wypady do metropolii, gdzie w jednym z bilardowych klubów odkrył grę w pokera.
W szybkim tempie dostrzegł swój talent do gry, który w połączeniu z młodzieńczą namiętnością do nowych pasji pozwalał mu każdą wolną chwilę przeznaczać na ogrywanie z mozolnie ciułanych wypłat graczy co najmniej dwukrotnie starszych od siebie. O edukacji jednak nie zapominał, mając świadomość, że poker stanowić winien tylko kwiatek w butonierce życia - tak przynajmniej twierdziła jego matka.
Tomko potrafił na gierkach w "małym Nowym Jorku" zarobić na swoją edukację w Salem College, a gdy udało mu się ukończyć uczelnię został... nauczycielem w przedszkolu. Radził sobie z dziećmi, jednak równie dobrze czuł się w odmętach nocy z kartami. Gdy po kilku nieprzespanych nocach nie potrafił rozróżnić, kiedy zestresowany szkrab popuścił, a kiedy wylał na siebie sok, postanowił wyruszyć na podbój Vegas.
Ucząc się Vegas
![]() |
| Golf przegrywa w przedbiegach - prawda, panie Tomko? |
Dewey ostrożnie policzył swe oddsy w stolicy hazardu - rozpoczął od zapewnienia sobie alternatywnego źródła dochodu oraz mniejszych gierek, po których pasyjnie obserwował graczy high stakes i stopniowo wnikał w środowisko prosów. W ten sposób poznał Doyla Brunsona i został jednym z jego najlepszych kumpli.
W 1974 roku Tomko zagrał w swym pierwszym turnieju z cyklu World Series of Poker. Pięć lat później zdobył swój pierwszy tytuł. Przed prawdziwą szansą stanął jednak w 1982 roku, gdzie w heads-upie turnieju głównego zasiadł naprzeciw karcianego weterana, Jacka Strausa. W ostatnim rozdaniu eventu panowie zderzyli się preflop i Deweya musiało szukać wsparcia przed
brodatego dryblasa. Już pierwsza karta wyłożona przez krupiera była wymarzoną dla Tomko
, jednak river przyniósł
i końcowy sukces jego przeciwnika. Tomko musiał zadowolić się drugim miejscem.
W roku następnym Dewey Tomko udowodnił swą nieprzypadkowość, zajmując trzy miejsca w "trójce" gier cyklu, natomiast w 1984 roku uchwycił aż dwie bransoletki, w tym w prestiżowym evencie 10 000 $ Deuce-to-Seven Single Draw. W ciągu kolejnych 12 lat wygrywał turnieje podczas Amarillo Slim Super Bowl of Poker oraz Grand Prix of Poker, a także wielokrotnie zasiadał przy finałowych stołach eventów WSOP. Po pewnym czasie, za namową Jacka Biniona, zdecydował się przenieść część pokerowego zaangażowania na inwestowanie pieniędzy niekoniecznie związane z karcianą rywalizacją.
Back in the game
![]() |
| "Wygrałem coś?" |
Tomko wykazywał aktywność w coraz większej ilości biznesowych branż, a jego nowa miłość "po godzinach" - golf - sprawiła, że swoje turniejowe starty ograniczył do minimum. Za namową swego syna Dereka zdecydował się jednak nie chować swych kart do pudełka i w 2000 roku ponownie zasiadł do rywalizacji podczas World Series. Sam pewnie nie przypuszczał, że po 20 latach powróci na miejsce, z którego tylko jedna karta dzielić może gracza od pokerowej nieśmiertelności.
W heads-upie Main Eventu w 2001 roku jego przeciwnikiem był dość świeży w Las Vegas Hiszpan Juan Carlos Mortensen. Jakiż to byłby powrót do gry, gdyby Dewey zgarnął mistrzostwo świata! W finałowym rozdaniu Tomko na flopie sprawdził z pocketem asów znacznie bardziej nabudowanego Mortensena, który liczył na ustrzelenie combo drawa z
. Na turnie spadł blank, jednak
na river po raz drugi kazała przełknąć Deweyowi gorycz finałowej porażki. Niektórzy zastanawiają się, czy Tomko wolałby zagrać w dwóch HU Main Eventu wiedząc, że je przegra, czy może nigdy nie zajść tak daleko, by nie zaznać podwójnej klęski, gdy sukces jest już tak blisko.
W następnych latach weteran Tomko wciąż dawał świadectwo swym nieprzeciętnym umiejętnościom, zajmując m.in. 2 miejsce w turnieju głównym World Poker Tour Bellagio. O wiele częściej jednak nad zieleń sukna przedkładał tą trawiastą, by podnosić swoje umiejętności gry w golfa. Od 2008 roku w karty Tomko gra wybitnie okazjonalnie.
"W końcu przyzwyczajasz się do przegrywania - bo tak dzieje się w ogromnej większości przypadków, jeśli jesteś turniejowcem - wobec czego grywam w mniejszych eventach z niskim wpisowym, by móc poczuć się jak zwycięzca". Zdanie to nie mogło paść z ust pokerowego Spartakusa. Czy jednak Dewey nie zaniża swej wartości? Ilu z nas chciałoby zamienić się z nim na kariery? I to chyba najlepiej świadczy o ogromnej, acz niespełnionej ambicji tego nad wyraz spokojnego gracza.
Na koniec trochę historii udokumentowanej:
1st shot
2nd shot
"I've played poker when I slept"
by acebestini


