Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Z cyklu: The Men of the Game - Dewey Tomko

Dewey Tomko ma spory dystans do swoich pokerowych osiągnięć i umiejętności. Możliwe jednak, że im większe żywił nadzieje związane z sukcesem w Main Evencie WSOP, tym niżej upadał w swoich oczach po dwóch porażkach heads-up. Po pokerową nieśmiertelność sięgał jako Vegas Rookie i jako doświadczony wiarus. W obu przypadkach ponosił klęskę.

Pokerowe przedszkole

"Second again?"

Sylwester 1946 roku był dla pani Tomko niezapomniany na tyle, że zamiast korkiem szampana wystrzeliła tego dnia swym pierworodnym. Mały Dewey dorastał na przedmieściach Pittsburgha i szybko okazało się, że w ciasnym Glassport z każdym stopniem na schodach dorosłości dusił się coraz bardziej. Już w wieku 16 lat decydował się na coraz odważniejsze wypady do metropolii, gdzie w jednym z bilardowych klubów odkrył grę w pokera.

W szybkim tempie dostrzegł swój talent do gry, który w połączeniu z młodzieńczą namiętnością do nowych pasji pozwalał mu każdą wolną chwilę przeznaczać na ogrywanie z mozolnie ciułanych wypłat graczy co najmniej dwukrotnie starszych od siebie. O edukacji jednak nie zapominał, mając świadomość, że poker stanowić winien tylko kwiatek w butonierce życia - tak przynajmniej twierdziła jego matka.

Tomko potrafił na gierkach w "małym Nowym Jorku" zarobić na swoją edukację w Salem College, a gdy udało mu się ukończyć uczelnię został... nauczycielem w przedszkolu. Radził sobie z dziećmi, jednak równie dobrze czuł się w odmętach nocy z kartami. Gdy po kilku nieprzespanych nocach nie potrafił rozróżnić, kiedy zestresowany szkrab popuścił, a kiedy wylał na siebie sok, postanowił wyruszyć na podbój Vegas.

Ucząc się Vegas

Golf przegrywa w przedbiegach -
prawda, panie Tomko?

Dewey ostrożnie policzył swe oddsy w stolicy hazardu - rozpoczął od zapewnienia sobie alternatywnego źródła dochodu oraz mniejszych gierek, po których pasyjnie obserwował graczy high stakes i stopniowo wnikał w środowisko prosów. W ten sposób poznał Doyla Brunsona i został jednym z jego najlepszych kumpli.

W 1974 roku Tomko zagrał w swym pierwszym turnieju z cyklu World Series of Poker. Pięć lat później zdobył swój pierwszy tytuł. Przed prawdziwą szansą stanął jednak w 1982 roku, gdzie w heads-upie turnieju głównego zasiadł naprzeciw karcianego weterana, Jacka Strausa. W ostatnim rozdaniu eventu panowie zderzyli się preflop i Deweya musiało szukać wsparcia przed brodatego dryblasa. Już pierwsza karta wyłożona przez krupiera była wymarzoną dla Tomko , jednak river przyniósł i końcowy sukces jego przeciwnika. Tomko musiał zadowolić się drugim miejscem.

W roku następnym Dewey Tomko udowodnił swą nieprzypadkowość, zajmując trzy miejsca w "trójce" gier cyklu, natomiast w 1984 roku uchwycił aż dwie bransoletki, w tym w prestiżowym evencie 10 000 $ Deuce-to-Seven Single Draw. W ciągu kolejnych 12 lat wygrywał turnieje podczas Amarillo Slim Super Bowl of Poker oraz Grand Prix of Poker, a także wielokrotnie zasiadał przy finałowych stołach eventów WSOP. Po pewnym czasie, za namową Jacka Biniona, zdecydował się przenieść część pokerowego zaangażowania na inwestowanie pieniędzy niekoniecznie związane z karcianą rywalizacją.

Back in the game

"Wygrałem coś?"

Tomko wykazywał aktywność w coraz większej ilości biznesowych branż, a jego nowa miłość "po godzinach" - golf - sprawiła, że swoje turniejowe starty ograniczył do minimum. Za namową swego syna Dereka zdecydował się jednak nie chować swych kart do pudełka i w 2000 roku ponownie zasiadł do rywalizacji podczas World Series. Sam pewnie nie przypuszczał, że po 20 latach powróci na miejsce, z którego tylko jedna karta dzielić może gracza od pokerowej nieśmiertelności.

W heads-upie Main Eventu w 2001 roku jego przeciwnikiem był dość świeży w Las Vegas Hiszpan Juan Carlos Mortensen. Jakiż to byłby powrót do gry, gdyby Dewey zgarnął mistrzostwo świata! W finałowym rozdaniu Tomko na flopie sprawdził z pocketem asów znacznie bardziej nabudowanego Mortensena, który liczył na ustrzelenie combo drawa z . Na turnie spadł blank, jednak na river po raz drugi kazała przełknąć Deweyowi gorycz finałowej porażki. Niektórzy zastanawiają się, czy Tomko wolałby zagrać w dwóch HU Main Eventu wiedząc, że je przegra, czy może nigdy nie zajść tak daleko, by nie zaznać podwójnej klęski, gdy sukces jest już tak blisko.

W następnych latach weteran Tomko wciąż dawał świadectwo swym nieprzeciętnym umiejętnościom, zajmując m.in. 2 miejsce w turnieju głównym World Poker Tour Bellagio. O wiele częściej jednak nad zieleń sukna przedkładał tą trawiastą, by podnosić swoje umiejętności gry w golfa. Od 2008 roku w karty Tomko gra wybitnie okazjonalnie.

"W końcu przyzwyczajasz się do przegrywania - bo tak dzieje się w ogromnej większości przypadków, jeśli jesteś turniejowcem - wobec czego grywam w mniejszych eventach z niskim wpisowym, by móc poczuć się jak zwycięzca". Zdanie to nie mogło paść z ust pokerowego Spartakusa. Czy jednak Dewey nie zaniża swej wartości? Ilu z nas chciałoby zamienić się z nim na kariery? I to chyba najlepiej świadczy o ogromnej, acz niespełnionej ambicji tego nad wyraz spokojnego gracza.

Na koniec trochę historii udokumentowanej:

1st shot

2nd shot

"I've played poker when I slept"

by acebestini