Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Z cyklu: The Men of the Game - "Chip" Reese

Z pewnością wielu z nas zamieniłoby się z Davidem Reesem na historię życia - młody, zdolny chłopak podejmuje ryzyko, by trafić na pokerowy szczyt w najbardziej magicznych pod względem kart czasach, robi to i staje się wielki... Szkoda tylko, że jego opowieść została ukończona.

Olewając Harvard

Młody Reese eksponuje
drugi podbródek

David Edward Reese urodził się w 1951 roku w Dayton w stanie Ohio. W wieku sześciu lat zachorował na gorączkę reumatyczną, co wiązało się z wielomiesięcznym odizolowaniem w domowym zaciszu. Pani Reese, by umilić synowi przebrnięcie przez choróbsko, nauczyła go zasad przeróżnych pokerowych odmian, by później tonąć w setkach rozdań, rozgrywanych w przerwach pomiędzy dawkowaniem penicyliny. "Chip" kurował się przez bity rok, z każdym dniem stając się coraz lepszym pokerzystą. Gdy w pełni zdrowy wrócił do kumpli i szczeniackich gierek na baseballowe karty, w mgnieniu oka pozbawił ich wszystkich dzieciaków na całym osiedlu.

W szkole średniej jednym z jego największych pokerowych przeciwników był Mike Sexton. Reese zrobił w swym życiu trochę miejsca dla futbolu i ekonomii, dzięki czemu bronił się przez sadłem i dostał się do reprezentacji szkoły na Debate Ohio State Championship. Ekipa znad Jeziora Erie pokonała wszystkich konkurentów, co wkrótce obrodziło zainteresowaniem utalentowanym chłopakiem, jakie przejawił Harvard. Reese wybrał jednak Dartmouth College, gdzie swoje karciane zainteresowania poszerzył o brydż. W klubie Grafton County Grange zbudował sobie taką renomę, że jeden z roomów nazwano jego imieniem. Wówczas zwyciężyła jeszcze nauka - "Chip" zapragnął studiować prawo na Uniwersytecie Stanford. Zanim jednak poświęcić miał się lekturze opasłych kodeksów, postanowił zrobić sobie małe wakacje w Mieście Grzechu.

Towarzyszem Reese'a był jego znajomy i późniejszy bransoletkowicz World Series of Poker, Dan Robison. Pierwszy cios zadany przez bezwzględne Vegas nadszedł szybko - David stracił swój 400-dolarowy bankroll przy stole do blackjacka. Przyjaciel załatwił spłukanemu "Chipowi" pracę przy sprzedaży trawy ("normalnej" trawy...) i szansę na odkucie się w kasynie. Ten, próbując swych sił na mid-stakes Seven Card Stud, zdecydował się na wartego 500 $ shota na turniej w Sahara Casino. Złoty strzał okazał się zwycięski - Reese urwał pięćdziesiąt kawałków, po czym połączył rolle z Robisonem i sprawił, że zrobiło się o nich bardzo głośno.

Piękny umysł

A Ty? Jak blisko trzymasz się
z Doylem?

Młodzieńcy z Daytonu szybko podwoili swój stan posiadania, siejąc postrach wśród wielu studowych wyjadaczy. Pewnego wieczoru "Chip" zapatrzył się na stolik high stakes Stud Hi/Lo, przy którym siedzieli m.in. Johnny Moss, Doyle Brunson i Jimmy Casella. Zmęczeni gracze pozwalali, by decyzje za nich podejmowała rutyna. Żółtodziób z Ohio zauważył te leaki i przekonał Robisona, iż warto zainwestować 15 000 $ na grę z grającymi nie najlepiej najlepszymi. Nikomu nieznany chłopak zmiażdżył ospałych mistrzów i w niedługim czasie nabudował wraz z Robisonem wspólnego rolla do poziomu 400 000 $. I miał teraz ruszyć do Stanford? Nigdy!

Reese zaimponował Brunsonowi na tyle, że ten powierzył mu pieczę na siedmiokartowym rozdziałem "Super/Systemu". W 1978 roku "Chip" zasiadł do gry w evencie Seven Card Stud Split podczas World Series of Poker i zdobył swoją pierwszą bransoletkę. Dwa lata później zaliczył trzy finałowe stoły, by w 1982 roku wygrać turniej Stud po raz kolejny, tym razem w wariancie Hi. Już wtedy David Sklansky ochrzcił swego imiennika mianem najlepszego gracza najpopularniejszej wówczas pokerowej gry i w ciągu kolejnych dwudziestu lat nic się w tej materii nie zmieniło.

W połowie lat '80 "Chip" porzucił najlepsze garnitury oraz rundki nowiutkimi Cadillakami i ustatkował się: założył rodzinę, począł inwestować, zainteresował się golfem i zakładami sportowymi, w sferze pokera skupiając się niemal wyłącznie na bardziej dochodowej grze cash. Turniejowo poświęcił się masterowaniu odmian lowball, triumfując m.in. w Amarillo Slim Super Bowl of Poker oraz zaliczając czterokrotnie miejsca w "piątce" mistrzowskiego eventu NL 2-7 SD na WSOP. Zaangażował się w działalność stowarzyszenia bukmacherskiego "Computer Group", co przyniosło mu milionowe zyski. W połowie lat '90 wycofał się z gry turniejowej na dobre na niemal całą dekadę, poświęcając każdą wolną chwilę swym dzieciom.

Back to the game

Reese na jednym z ostatnich swych
World Series of Poker

To właśnie latorośle państwa Reese namówiły tatę do powrotu na turniejową scenę. Wiedziały, że regularnie chadza on do Bellagio, ale nie mogły pogodzić się z faktem, że nigdy nie pokazują go w telewizji. Papa David dla Caseya i Taylor zrobiłby wszystko - zakasał więc rękawy i ponownie zaczął cashować na World Series, zaliczając ponadto pięć ITM na World Poker Tour. Jego come back zabrzmiał wysokim "C" 12 czerwca 2006 roku, gdy w dziewiczym turnieju 50 000 $ H.O.R.S.E. "Chip" w pokonanym polu finałowego stołu zostawił Patricka Antoniusa, Doyle'a Brunsona, Deweya Tomko, Davida Singera, T.J. Clotiera, Jima Bechtela i Phila Ivey, by po morderczym, trwającym 7 godzin i 286 rąk pojedynku heads-up okazać się lepszym od Andy'ego Blocha. Reese odebrał nagrodę w wysokości ponad 1,7 mln $ i w chwale powrócił na piedestał.

"On był z pewnością najlepszym pokerzystą na świecie, jaki kiedykolwiek żył" - to słowa "Texas Dolly". Potwierdzają je m.in. Mike Sexton, Antonio Esfandiari i Daniel Negreanu, a jeśli chodzi o mistrzostwo w grze cash, lista adoratorów talentu Reese'a jest jeszcze bardziej imponująca. W 1991 roku został przyjęty do pokerowej Galerii Sław jako najmłodszy wówczas członek. Na jego cześć nagrodę za zwycięstwo w pięćdziesięciokołowym evencie WSOP, znanym dziś pod nazwą Poker Players Championship, mianowano "David 'Chip' Reese Memorial Trophy".

W nocy z 3 na 4 grudnia 2007 roku chory na zapalenie płuc David Reese zmarł we śnie. Dla pokerowego świata była to strata porównywalna w ostatnim czasie jedynie ze śmiercią "Amarillo Slim" Prestona. "Chip" zostanie zapamiętany jako pełen gracji i talentu pokerzysta, ucieleśniający największe aspekty pokera, a także kochający i oddany rodzinie człowiek, którego starania o zrównoważenie osobistych i zawodowych relacji zasługują na repsekt i podziw zarówno graczy, jak i mężów i ojców.

Na koniec trochę historii udokumentowanej:

Łezka w oku i nieodżałowany Howie Lederer

"He couldn't fold two queens there" - chłopaku...

Epic

by acebestini