Z cyklu: The Men of the Game - Carlos Mortensen
"El Matador" wcale nie należy do grona pokerowych dziadków, a jego sukcesy są świeższe od soków Marwitu. Rezygnacja z pogoni za popularnością sprawiła jednak, że gracz ten nie jest wymieniany jednym tchem z najbardziej rozpoznawalnymi - a zasługuje na to choćby swym najbardziej zacnym spośród wszystkich dorobkiem na World Poker Tour.
W szachy z kapibarą
![]() |
| Panie, zdejm pan ta koszula! |
Juan Carlos Mortensen urodził się w ekwadorskim Ambato jako jedno z sześciorga dzieci Hiszpanki i Duńczyka - kształconego w Georgetown Military Academy i na europejskich uczelniach kierownika hiszpańskiej placówki dyplomatycznej, który na latynoskiej emigracji trudnił się także prowadzeniem kilku farm. Juan Carlos zamiast doglądania upraw kawy i manioków wolał poświęcać się pasji szachowej. Nie otrzymał jednak szansy zaprezentowania na ekwadorskiej arenie swego wachlarza obron i gambitów, bowiem w wieku 15 lat przeprowadził się wraz z familią do rodzimej matce Hiszpanii.
W "Kraju słońca" Mortensen ukończył szkołę wyższą, zdobywając dyplom z zakresu matematyki i fizyki. Już na studiach poślubił Cecilię Reyes - dziś znów cieszącą się stanem wolnym pokerzystkę - i w wieku 19 lat stanął przed niezwykle trudnym zadaniem utrzymania rodziny. Carlos chwytał się niekiedy kilku nisko zarobkowych zajęć jednocześnie, w wolnym czasie pielęgnując swoją szachową pasję. Do kwietnia 1997 roku - kiedy to jego życie przeskoczyło na nieznane mu wcześniej tory.
Owego wieczoru wyczekiwał swej małżonki przy kuflu San Miguela w barze, w którym pracował. Zachodzące słońce leniwie przebijało się przez odymione szyby lokalu, grupa mężczyzn uskuteczniała w kącie Texas Hold'em. Zaproszony do gry Mortensen nie mógł odmówić sobie kęsa nieznanej mu jeszcze formy rywalizacji. W ciągu kilku rozdań przegrał 100 $. Najbliższa noc była dlań nieprzespaną, jednak owocną we wnioski. Następnego dnia Carlos powrócił do gry i z nawiązką odebrał wcześniejszą stratę. Po kolejnych czterech wieczorach "na plusie" zrzucił barmański fartuch i poświęcił się kartom na dobre.
Przez kolejnych kilka miesięcy konsekwentnie łupał miejscowych regularsów, aż rywali zabrakło. Bezrobotni Polacy w sporej ilości okresowo udają się po pieniążki do Niemiec - Juanito zdecydował się na podobny wariant emigracji: z trzymiesięczną wizą, zerową znajomością angielskiego i 1/5 bankrolla w kieszeni poleciał do Atlantic City, by spróbować pokerowego zarobku za Oceanem. Po trzech miesiącach powrócił bogatszy o 10 000 $. W 1999 roku oponenci z madryckich kasyn w uznaniu dla umiejętności Mortensena zdecydowali się zainwestować w jego przygodę na World Series of Poker. Inwestycja we WSOP okazała się nietrafiona (Hiszpan nie zaliczył żadnego miejsca w kasie, choć prowadził w Main Evencie po pierwszym dniu), jednak pozostałych kilka tygodni ważności wizy skłoniło Carlosa do spróbowania się ze stołami w Los Angeles. Efekt - 40 000 $ na plusie. W roku kolejnym wybrał się na World Series za własne pieniądze, cashując tam po raz pierwszy. W 2001 roku, znudzony koniecznością ciągłej migracji, zdecydował się na przeprowadzkę do Stanów.
Juan Carlos - król World Poker Tour
![]() |
| "They see me rollin', they hatin'..." |
W lutym 2001 roku Mortensen wygrał event L.A. Poker Classic, zamieniając 300 $ wpisowego na ponad 116k $ nagrody. Sześciocyfrówka stanowiła potężny zastrzyk dla jego rolla, jednak jak Adamek przy Wałujewie wyglądała wobec pieniędzy, które Hiszpan zgarnąć miał w nadchodzącym Main Evencie. Ważący 613 uczestników field turnieju głównego nie wyglądał wcale tak marnie - dzięki niemu nagroda główna wyniosła aż 1 500 000 $. Konsekwentną i agresywną grą "El Matador" przebił się do stołu finałowego, przy którym czoła stawić musiał graczom pokroju Phila Hellmutha, Mike'a Matusowa, Phila Gordona i Deweya Tomko. To właśnie doświadczony poker pro z Florydy, który już kiedyś rozgrywał heads-up w walce o mistrzostwo świata no-limit Hold'em - w 1982 roku musiał jednak uznać wyższość brodatego Jacka Stausa - był ostatnim pozostałym przy karcianym życiu rywalem matadora. I tym razem Tomko musiał zadowolić się drugim miejscem, gdy po zestackowaniu na flopie jego overpara asów nie obroniła się przed combodrawem OESD+FD młodego Hiszpana. Tym samym Juan Carlos Mortensen został czempionem WSOP i bardzo bogatym człowiekiem.
Kolejne lata uczyniły z naszego bohatera ostatniego z mistrzów świata NLHE, który wygrał później cokolwiek ważnego, oraz pierwszego z nich, który zdobył tytuł World Poker Tour. Ale po kolei: już w 2003 roku Mortensen ugrał swój drugi brejslet, ogrywając wszystkich w evencie 5000 $ Limit Hold'em. W tym samym roku był czwarty w Borgata Poker Open, a początek kolejnego uwieńczył kolejnym sukcesem w L.A. Poker Classic. Następnie został triumfatorem The Doyle Brunson North American No Limit Hold'em Poker Championship spod znaku World Poker Tour, z nagrodą wynoszącą równiutki milion dolców.
W 2006 roku zbliżył się do trzeciego skalpu WSOP, przegrywając w finałowym pojedynku Razza z Jamesem Richburgiem. Dziesięć miesięcy później zdobył potężną, ocierającą się o 4 mln $ nagrodę za swój drugi triumf w evencie WPT - tym razem w rozegranym w Bellagio Fifth Annual Five Star World Poker Classic. Trzeci sukces w cyklu Stevena Lipscomba osiągnął podczas Hollywood Poker Open w 2010 roku, w międzyczasie zaliczając kilka innych sześciocyfrowych wyników. Jeszcze w ubiegłym roku Carlos zajmował trzecie miejsce w turnieju WPT, rozgrywanym w bliskim mu Commerce Casino w "Mieście Aniołów", oraz wygrywał turniej HU grany w ramach Aussie Millions. To, że Mortensen nadal będzie śrubował swe rekordy jest jak brak polskiego klubu w przyszłorocznej edycji piłkarskiej Ligi Mistrzów - niemal pewne.
San Felipe z chipsów
![]() |
| Mój typ? "Jaskółcze Gniazdo", Haspra. |
Wielu uważa Carlosa Mortensena za ostatniego z wielkich zwycięzców Main Eventu. Prawdą jest bowiem, że kolejni triumfatorzy najbardziej prestiżowego z pokerowych turniejów nie potrafili dosadnie udokumentować swoich pozycji na karcianej scenie, a gracze pokroju Jamie Golda czy Jerry'ego Yanga znacząco wręcz umniejszali randze zdobytego tytułu. Mimo, iż styl gry Hiszpana cechuje przeogromna wręcz agresja i otoczona już legendą skłonność do wyszukanych blefów, znacząco różni się on od pokerowych "młodych gniewnych", a nawet od pokerzystów ze stricte swego pokolenia. Był jednym z ostatnich, którzy gry w pokera uczyli się bez udziału Internetu i książkowej mnogości.
Mortensena cechuje skłonność do budowania ze swego stanu posiadania imponujących monumentów w momentach, w których musi on uporać się ze znudzeniem czy zmęczeniem. Części jego pokerowych oponentów imponują te manualne zdolności, inni czują się poirytowani, traktując ową zabawę w konstruktora jako próbę wybicia rywala ze słusznej ścieżki koncentracji. Niewielu jest też graczy, którzy Carlosa nazwać mogą swoim "kumplem", głównie ze względu na jego spokojne usposobienie i skrytość - nikt jednak nie może odmówić mu umiejętności. Juan Carlos Mortensen stanowi ostatni z symboli wagi mistrzowskiej bransoletki głównego turnieju World Series of Poker i pierwotną cezurę pewnej ery, która w 2003 roku poruszyła niebieskie sklepienie osobą Chrisa Moneymakera.
Na koniec trochę historii udokumentowanej:
Jakość nie ta, ale czasy piękne...
by acebestini


