Z cyklu: The Men of the Game - Bertrand "ElkY" Grospellier
Poker w swej naturze sprawia, że każdy z graczy chce być "the man of the game" i w atawistycznym pędzie samemu stanowić wzorzec. Można podziwiać czyjeś umiejętności - byle tylko kreować swoją, najwyższą jakość. Owy francuski przypadek jest nieco inny, bo w gruncie rzeczy nieskazitelny. Nic dziwnego, że wielu chce "być jak ElkY".
Do przygotowanej wcześniej gwiazdy wirtualnego sportu dodajmy szczyptę ekscentryzmu, czysty profesjonalizm oraz dwie tony ciężkiej pracy, a otrzymamy pokerowego idola według mistrzowskiej receptury. Bertrand Grospellier nie irytuje, nie chełpi się swym skillem, nie szuka brudnej kontrowersji. Bertrand Grospellier wytrwale pracuje nad swoim pokerowym rozwojem i zbiera zasłużone owoce zaangażowania. Wzór uniwersalny - nic dziwnego, że tak bardzo podziwiany.
From Pac-Man to E-ternity
![]() |
| Do tej chwili myślałeś, że to ty grindujesz pod rakeback... |
"ElkY" urodził się w 1981 roku we francuskim Melun i od najmłodszych lat wśród swych ulubionych zajęć wymieniał gry video, granie w gry video oraz videogaming. W wieku trzech lat odkrył Pac-Mana i z niespotykaną u borykających się z trudnościami stawiania pierwszych pewnych kroków szkrabów dał się pochłonąć pożeraniu Pinky'ego, Blinky'ego, Inky'ego i Clyde'a, masterując grę w chwili, gdy jego rówieśnicy wypluwali kaszkę i wsadzali sobie do nosa jarzębinę. Wirtualna rozrywka była dla niego priorytetem na wszystkich etapach dzieciństwa i szkolnej edukacji; nie chciał robić nic innego i wciskaniu klawiaturowych kombinacji podporządkowywał każdą dobę.
W końcu był jednym z najlepszych, w Europie jednak znaczyło to nieporównywalnie mniej, niż w Azji, gdzie videogaming często urasta do miana narodowego sportu z milionami zagwarantowanymi dla najlepszych. W 2000 roku "ElkY" dostał się na studia matematyczne, jednak po kilku pierwszych, znakomicie zresztą przyswojonych przez pojętnego Francuza lekcji, zdecydował się on na wyjątkowo odważny (by uniknąć określenia szaleńczy i wariacki) pomysł - postanowił wyemigrować do Korei Południowej i zostać wielbioną ikoną e-sportu. Młody "sanai" z Górnej Sabaudii, zamiast uganiać się za skośnookimi "yeoja", począł godzinami katować Starcrafta. Nauczył się koreańskiego, czym zaimponował skupionym przed monitorami Parkom, Hyunom i Wongom.
W końcu osiągnął zakładany cel, który z "wielkiej nadziei białych" ewoluował w uniwersalne bożyszcze fanów hitu Blizzarda, zajmując drugie miejsce na World Cyber Games 2001 i zostając mistrzem Europy w 2003 roku w rodzinnej Francji. Twarz Grospelliera była w Seulu bardziej rozpoznawalna, niż wizerunki Ban Ki-Moona czy Cha Bum-Kuna. Pod koniec 2004 roku "ElkY" rozszerzył swoje zainteresowania, wpłacając 20 $ na PokerStars. Wówczas nie spodziewał się jeszcze, że oto zaczyna nowy etap swego życia. Równie udany, co poprzedni.
Zombie Mode On
![]() |
| And where is captain Jack Sparrow? |
Po pierwszym minibankrollu pozostała torba, jednak Bertrand nie zraził się kotami za płotem i kontynuował grind. A gdy odkrył, że nie musi ziewać przy tylko jednym otwartym stole - rozpoczął wielogodzinny multitabling, kreśląc swą pokerową legendę. Od razu zadomowił się na dwunastu stołach, grając niekiedy 24-godzinne sesje. W 2005 roku "ElkY" w zaledwie dwa tygodnie zdobył status Supernova, po czterech z hakiem miesiącach dokonując rzeczy w owych czasach powszechnie uważanej za niemożliwą - ugrał Supernova Elite (jako pierwszy gracz w historii oczywiście). Podobno w owym czasie grał niemal bez przerwy, przesypiając kwadrans po każdych czterech godzinach karcianej walki. Wielotysięczne wygrane, sprzątnięte sprzed awatarów setek przeciwników, udekorował kontraktem z PokerStars.
Grospellier jest autorem Rekordu Guinessa w największej ilości turniejów SnG rozegranych w przeciągu jednej godziny (62 x 6,50 $ SnG z profitem w wysokości 23,60 $). Oprócz znakomitych wygranych cashowych, Francuz może poszczycić się dwoma tytułami World Championship Of Online Poker z 2009 roku, a jego wygrane w sieci dawno już przekroczyły 10 milionów Waszyngtonów.
Z poważną grą live zaznakomił się już w 2005 roku, jednak zasłynął dopiero (już?) dwa lata później, zostając runner-up kopenhaskiego Scandinavian Open z niemal czterystoma zielonymi klockami nagrody. Później cashował m.in. w nieodżałowanym EPT Warsaw, by w 2008 roku zerwać z drzewa Caribbean Adventure dwa miliony dolarów z koroną czempiona European Poker Tour "on top". Dziesięć miesięcy później "ElkY" zwyciężył w evencie World Poker Tour Festa Al Lago i jego nazwisko błyskawicznie opuściło grono potencjalnych live "one hit wonders", a trafiło na listę najpoważniejszych kandydatów do zasłużonej, potrójnej korony.
W 2009 roku "ElkY" zajął trzecie miejsce w Seventh Annual Five Star Poker Classic, sygnowanym marką WPT, oraz wygrał High Rollera na PCA, jednak wciąż nie było mu dane zaistnieć na najbardziej prestiżowej z aren - World Series of Poker. Przełomowy był rok 2011: najpierw zajął on trzecie miejsce w dość słabo jednak obsadzonym High Rollerze L.A. Poker Classic, następnie urwał dwa takie turnieje podczas madryckiego EPT Grand Final, by wreszcie błysnąć na WSOPie. O ile trzecią lokatę w turnieju mistrzowskim 10 000 $ No Limit Hold'em Short-Handed można uznać za zasłużoną, tak światowy czempionat w odmianie Seven Card Stud poczęto traktować jako niespodziankę - dość powiedzieć, że do owego wielkiego dnia "ElkY" zaledwie raz cashował live event rozgrywany bez kart wspólnych - i był nim rozegrany trzy dni wcześniej turniej Kansas City Lowball.
Dekada w kolorze blond?
![]() |
| Tyle wygrać... |
Mijający powoli rok także jest dla Grospelliera udany. Francuz triumfował m.in. w side evencie EPT Berlin, a w High Rollerze, rozgrywanym w trackie EPT Grand Final w Monte Carlo za niebotyczną sumę 98 500 € wpisowego, urwał miejsce trzecie, cashując niespełna 820 tys. $. Tylko na World Series zabrakło błysku, choć należy raczej mieć pewność, iż Bertrand nie wypowiedział jeszcze swego ostatniego słowa w królewskim cyklu.
Niewielu wie, że Bertrand Grospellier jest członkiem apolitycznej organizacji "Peace and Sport", zajmującej się wspieraniem poprzez rozwój sportu najuboższych oraz dotkniętych konfliktami regionów, kulturę fizyczną i umysłową traktując jako dźwignię propagowania etyki tolerancji, wzajemnego szacunku, współpracy i zdrowej rywalizacji. "ElkY" jest jednym z ogniw ekipy "Champions of Peace", w towarzystwie takich znakomitości jak Sergey Bubka, Novak Djokovic, Hicham El Guerrouj, Frankie Frederics, Wilson Kipketer, Johan Olav Koss, Sebastian Loeb czy Jonah Lomu.
Jest wielu graczy o ponadprzeciętnych umiejętnościach. By stać się idolem, potrzeba jednak czegoś więcej. "ElkY" jest rozpoznawalny głównie dzięki swej bogato dekorowanej, gamingowej przeszłości oraz blond stylizacji. Nie jest typem kontrowersyjnego trash-talkera czy wpadającego w tilt oszołoma, co niemal do zera ogranicza liczbę darzących go niechęcią. Pojedynki takie jak kickboxerski z Lexem Veldhuisem tylko dodają mu popularności, która dziś plasuje go na samym szczycie pokerowych "wannabies". A jeśli wciąż grał będzie tak skutecznie, obecna dekada może należeć właśnie do niego.
Na koniec trochę historii udokumentowanej:
by acebestini


