Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Z cyklu: The Men of the Game - Bertrand "ElkY" Grospellier

Poker w swej naturze sprawia, że każdy z graczy chce być "the man of the game" i w atawistycznym pędzie samemu stanowić wzorzec. Można podziwiać czyjeś umiejętności - byle tylko kreować swoją, najwyższą jakość. Owy francuski przypadek jest nieco inny, bo w gruncie rzeczy nieskazitelny. Nic dziwnego, że wielu chce "być jak ElkY".

Do przygotowanej wcześniej gwiazdy wirtualnego sportu dodajmy szczyptę ekscentryzmu, czysty profesjonalizm oraz dwie tony ciężkiej pracy, a otrzymamy pokerowego idola według mistrzowskiej receptury. Bertrand Grospellier nie irytuje, nie chełpi się swym skillem, nie szuka brudnej kontrowersji. Bertrand Grospellier wytrwale pracuje nad swoim pokerowym rozwojem i zbiera zasłużone owoce zaangażowania. Wzór uniwersalny - nic dziwnego, że tak bardzo podziwiany.

From Pac-Man to E-ternity

Do tej chwili myślałeś, że to ty
grindujesz pod rakeback...

"ElkY" urodził się w 1981 roku we francuskim Melun i od najmłodszych lat wśród swych ulubionych zajęć wymieniał gry video, granie w gry video oraz videogaming. W wieku trzech lat odkrył Pac-Mana i z niespotykaną u borykających się z trudnościami stawiania pierwszych pewnych kroków szkrabów dał się pochłonąć pożeraniu Pinky'ego, Blinky'ego, Inky'ego i Clyde'a, masterując grę w chwili, gdy jego rówieśnicy wypluwali kaszkę i wsadzali sobie do nosa jarzębinę. Wirtualna rozrywka była dla niego priorytetem na wszystkich etapach dzieciństwa i szkolnej edukacji; nie chciał robić nic innego i wciskaniu klawiaturowych kombinacji podporządkowywał każdą dobę.

W końcu był jednym z najlepszych, w Europie jednak znaczyło to nieporównywalnie mniej, niż w Azji, gdzie videogaming  często urasta do miana narodowego sportu z milionami zagwarantowanymi dla najlepszych. W 2000 roku "ElkY" dostał się na studia matematyczne, jednak po kilku pierwszych, znakomicie zresztą przyswojonych przez pojętnego Francuza lekcji, zdecydował się on na wyjątkowo odważny (by uniknąć określenia szaleńczy i wariacki) pomysł - postanowił wyemigrować do Korei Południowej i zostać wielbioną ikoną e-sportu. Młody "sanai" z Górnej Sabaudii, zamiast uganiać się za skośnookimi "yeoja", począł godzinami katować Starcrafta. Nauczył się koreańskiego, czym zaimponował skupionym przed monitorami Parkom, Hyunom i Wongom.

W końcu osiągnął zakładany cel, który z "wielkiej nadziei białych" ewoluował w uniwersalne bożyszcze fanów hitu Blizzarda, zajmując drugie miejsce na World Cyber Games 2001 i zostając mistrzem Europy w 2003 roku w rodzinnej Francji. Twarz Grospelliera była w Seulu bardziej rozpoznawalna, niż wizerunki Ban Ki-Moona czy Cha Bum-Kuna. Pod koniec 2004 roku "ElkY" rozszerzył swoje zainteresowania, wpłacając 20 $ na PokerStars. Wówczas nie spodziewał się jeszcze, że oto zaczyna nowy etap swego życia. Równie udany, co poprzedni.

Zombie Mode On

And where is captain Jack Sparrow?

Po pierwszym minibankrollu pozostała torba, jednak Bertrand nie zraził się kotami za płotem i kontynuował grind. A gdy odkrył, że nie musi ziewać przy tylko jednym otwartym stole - rozpoczął wielogodzinny multitabling, kreśląc swą pokerową legendę. Od razu zadomowił się na dwunastu stołach, grając niekiedy 24-godzinne sesje. W 2005 roku "ElkY" w zaledwie dwa tygodnie zdobył status Supernova, po czterech z hakiem miesiącach dokonując rzeczy w owych czasach powszechnie uważanej za niemożliwą - ugrał Supernova Elite (jako pierwszy gracz w historii oczywiście). Podobno w owym czasie grał niemal bez przerwy, przesypiając kwadrans po każdych czterech godzinach karcianej walki. Wielotysięczne wygrane, sprzątnięte sprzed awatarów setek przeciwników, udekorował kontraktem z PokerStars.

Grospellier jest autorem Rekordu Guinessa w największej ilości turniejów SnG rozegranych w przeciągu jednej godziny (62 x 6,50 $ SnG  z profitem w wysokości 23,60 $). Oprócz znakomitych wygranych cashowych, Francuz może poszczycić się dwoma tytułami World Championship Of Online Poker z 2009 roku, a jego wygrane w sieci dawno już przekroczyły 10 milionów Waszyngtonów.

Z poważną grą live zaznakomił się już w 2005 roku, jednak zasłynął dopiero (już?) dwa lata później, zostając runner-up kopenhaskiego Scandinavian Open z niemal czterystoma zielonymi klockami nagrody. Później cashował m.in. w nieodżałowanym EPT Warsaw, by w 2008 roku zerwać z drzewa Caribbean Adventure dwa miliony dolarów z koroną czempiona European Poker Tour "on top". Dziesięć miesięcy później "ElkY" zwyciężył w evencie World Poker Tour Festa Al Lago i jego nazwisko błyskawicznie opuściło grono potencjalnych live "one hit wonders", a trafiło na listę najpoważniejszych kandydatów do zasłużonej, potrójnej korony.

W 2009 roku "ElkY" zajął trzecie miejsce w Seventh Annual Five Star Poker Classic, sygnowanym marką WPT, oraz wygrał High Rollera na PCA, jednak wciąż nie było mu dane zaistnieć na najbardziej prestiżowej z aren - World Series of Poker. Przełomowy był rok 2011: najpierw zajął on trzecie miejsce w dość słabo jednak obsadzonym High Rollerze L.A. Poker Classic, następnie urwał dwa takie turnieje podczas madryckiego EPT Grand Final, by wreszcie błysnąć na WSOPie. O ile trzecią lokatę w turnieju mistrzowskim 10 000 $ No Limit Hold'em Short-Handed można uznać za zasłużoną, tak światowy czempionat w odmianie Seven Card Stud poczęto traktować jako niespodziankę - dość powiedzieć, że do owego wielkiego dnia "ElkY" zaledwie raz cashował live event rozgrywany bez kart wspólnych - i był nim rozegrany trzy dni wcześniej turniej Kansas City Lowball.

Dekada w kolorze blond?

Tyle wygrać...

Mijający powoli rok także jest dla Grospelliera udany. Francuz triumfował m.in. w side evencie EPT Berlin, a w High Rollerze, rozgrywanym w trackie EPT Grand Final w Monte Carlo za niebotyczną sumę 98 500 € wpisowego, urwał miejsce trzecie, cashując niespełna 820 tys. $. Tylko na World Series zabrakło błysku, choć należy raczej mieć pewność, iż Bertrand nie wypowiedział jeszcze swego ostatniego słowa w królewskim cyklu.

Niewielu wie, że Bertrand Grospellier jest członkiem apolitycznej organizacji "Peace and Sport", zajmującej się wspieraniem poprzez rozwój sportu najuboższych oraz dotkniętych konfliktami regionów, kulturę fizyczną i umysłową traktując jako dźwignię propagowania etyki tolerancji, wzajemnego szacunku, współpracy i zdrowej rywalizacji. "ElkY" jest jednym z ogniw ekipy "Champions of Peace", w towarzystwie takich znakomitości jak Sergey Bubka, Novak Djokovic, Hicham El Guerrouj, Frankie Frederics, Wilson Kipketer, Johan Olav Koss, Sebastian Loeb czy Jonah Lomu.

Jest wielu graczy o ponadprzeciętnych umiejętnościach. By stać się idolem, potrzeba jednak czegoś więcej. "ElkY" jest rozpoznawalny głównie dzięki swej bogato dekorowanej, gamingowej przeszłości oraz blond stylizacji. Nie jest typem kontrowersyjnego trash-talkera czy wpadającego w tilt oszołoma, co niemal do zera ogranicza liczbę darzących go niechęcią. Pojedynki takie jak kickboxerski z Lexem Veldhuisem tylko dodają mu popularności, która dziś plasuje go na samym szczycie pokerowych "wannabies". A jeśli wciąż grał będzie tak skutecznie, obecna dekada może należeć właśnie do niego.

Na koniec trochę historii udokumentowanej:

by acebestini