Z cyklu: The Men of the Game - Antonio Esfandiari
Dziś zapraszamy na bonusowy odcinek cyklu - osiemnaście baniek chyba nie może czekać. Sam Antonio i tak niedługo zostałby tu wyróżniony - wszak nie samym One Drop żyje człowiek; potwierdzeń jego magicznego kunsztu jest znacznie więcej.
The Magician
![]() |
| Tricky... |
Amir Esfandiari urodził się w 1978 roku w stolicy Iranu, Teheranie. Jego ojciec był biznesmenem oraz niezwykle surowym i pragmatycznym człowiekiem. Był właścicielem czterech prężnie rozwijających się przedsiębiorstw, co z jednej strony skutkowało stałym podwyższaniem bytu rodziny, z drugiej natomiast ograniczało jego kontakty z dziećmi i sprawiało, że wymagał on od nich pracowitości i życiowej konsekwencji. Arabską sielankę przerwał wybuch wojny z Irakiem i eskalacja bombardowań. Zbrojny konflikt zmusił głowę rodziny do zadecydowania o emigracji do Stanów Zjednoczonych.
8-letni Amir zamieszkał w kalifornijskim San Jose. Pierwsze lata w nowym otoczeniu były dla chłopca trudne, głównie z uwagi na barierę językową. W owym czasie, by skuteczniej zaaklimatyzować malca, ojciec zmienił mu imię na Anthony. Z kartami zaznajomił się bardzo szybko, jednak irańska wersja pokera znacznie różniła się od klasycznej. Po ukończeniu szkoły został uczniem DeAnza College i rozpoczął dorywczą pracę w charakterze kelnera. Gdy jeden z barmanów pokazał mu pewną magiczną sztuczkę, Anthony zafascynował się nią na tyle, że już następnego dnia dokonał zakupu wszelkich możliwych książkowych tutoriali.
W wieku 17 lat, głównie z powodu konfliktów z ojcem, Esfandiari zdecydował się na wyprowadzkę. Nic dziwnego, że senior nie akceptował trybu życia syna, który ograniczał się do ćwiczenia magicznych tricków i całonocnych imprez. Rzucenia nauki z pewnością też mu nie powinszował. Gdy napiwki otrzymywane po iluzjonistycznym pokazie zaczęły przewyższać wynagrodzenie za pracę w barze, "Magic Antonio" ponownie zmienił imię na to z jego sztukmistrzowskiego aliasu, po czym obiema rękoma zabrał się za doskonalenie tajemnych dla widzów technik. Pewnego dnia współlokator Esfandiariego zaproponował mu wspólny wypad do kasyna "Bay 101". Antonio skusił się na grę w turnieju za 30 $ i... zwyciężył. Owa noc zapoczątkowała nowy rozdział w jego życiu.
Królik znika w kapeluszu, żetony sprzed rąk rywali
![]() |
| "Bierzcie i imprezujcie za to wszyscy..." |
„Od samego początku gra w pokera nie sprawiała mi żadnych trudności. Zawsze wiedziałem, jakie inni mają karty. Proszę nie pytać, jak to robiłem, bo nie mam pojęcia. Tak się po prostu działo” - przy takim starcie i odpowiednim zaangażowaniu w pokerową edukację prawdziwe sukcesy musiały pozostać kwestią czasu. A Esfandiari zabrał się za karciane szkolenie równie aktywnie, co wcześniej za naukę magicznych tricków. W 2000 roku zdecydował się cały swój bankroll poświęcić na wpisowe do Main Eventu World Series of Poker. Pozostał z niczym, ale taki obrót wydarzeń tylko wzmógł w nim żądzę poprawy swych umiejętności. W Horseshoe odnalazł również prawdziwą przyjaźń, kryjącą się pod kapturem Phila Laaka.
W 2002 roku Esfandiari zajął trzecie miejsce w evencie World Poker Tour Gold Rush Bonanza, by już rok później dojść do finałowego stołu jednego z turniejów WSOP. Bank został rozbity osiem lat temu, gdy Antonio za zwycięstwo w WPT L.A. Poker Classic otrzymał nagrodę w wysokości niemal 1,4 mln $. Stał się bogaty i rozpoznawalny, zyskał przy tym szacunek ojca. Niestety dla zdrowia i koncentracji 26-latka, zanurzył się on w szampańskim cugu wyczerpujących imprez. Z pomocą Laaka udało mu się jednak dokonać delikatnej rekalkulacji priorytetów. Niedługo potem zdobył bransoletkę WSOP i znalazł się pośród wielkich. Gdy w garniturze Armaniego wsiadał do Dodge'a Vipera i w lusterkach dostrzegał strumienie miłosnego nektaru, płynące po udach najpiękniejszych kobiet wiedział już, że za życia osiągnął swój raj.
Mimo, iż przez kolejne lata nie wiodło mu się w turniejach (z wyjątkiem ósmego miejsca na EPT Monte Carlo'08 i 24. lokaty w Main Evencie WSOP rok później), Antonio rekompensował straty przy stolikach cashowych. Pokazywał się także w każdym z sezonów High Stakes Poker i Poker After Dark. W 2010 roku turniejowy wiatr zmienił dla niego kierunek - Esfandiari wygrał bowiem World Poker Tour Doyle Brunson Five Diamond World Poker Classic. Wszystkie jego sukcesy bledną jednak przy tym najświeższym.
Very Big One for Antonio
![]() |
| Szukasz synonimu dobrego życia? Wpisz: Antonio Esfandiari. |
Już event #36 tegorocznej edycji World Series mógł przynieść Antonio drugą bransoletkę. Przez całą rozgrywkę shootout szedł on jak burza, jednak w fazie 3-handed finałowego stołu zabrakło mu szczęścia. Czy do gry w turnieju za milion dolców zasiadał w roli faworyta? Dziś nie ma to już znaczenia. "The Magician" na przestrzeni pierwszych dni rywalizacji zbudował potężną barykadę chipsów, której nie złamał nikt, a ostatnim, który się od niej odbił, był niezwykle agresywny Sam Trickett. 18 346 637 $ nie tylko wywindowało Esfandiariego na pierwsze miejsce pokerowych zarobasów wszechczasów, ale także uczyniło go prawdziwie nieśmiertelnym, zapisując jego nazwisko złotymi zgłoskami w historii gry w pokera.
Ileż możliwości wygrana daje w perspektywie rozwoju jego największej pasji, jaką jest czerpanie z życia pełnymi garściami? Dla imprezowej ekipy "Rocks and Rings", której członkiem jest Antonio, even sky won't be the limit. Grupa zwykła się spotykać w najlepszych restauracjach i klubach, by za każdym razem na nowo śrubować definicję party. Czy jednak miliony zmienią aż tyle w postrzeganiu świata przez "Magika"? Po zwycięstwie powiedział on, że czuje się jak prezydent i sukces ten smakuje lepiej niż seks, ale pieniądze dla niego nic nie znaczą - liczy się bycie pierwszym.
"Uwielbiam grę na ludzkich umysłach" - rzekł kiedyś Esfandiari. Nic dziwnego - każdy lubi gry, w których jest dobry.
Na koniec trochę historii udokumentowanej:
Scored!
Braterstwo wilków
Człowieku, wygrałeś osiemnaście kilokoła!
by acebestini


