Zaktualizowano 03 mar 26 przez

"Walk to Vegas" - nowy film o szalonych zakładach pokerzystów już po premierze

Film o zakładzie o milion dolarów, którego nie powstydziliby się Esfandiari, Bilzerian czy Bill Perkins? Tak, poprosimy.





Niedawno pokerowy świat obiegła informacja o nowym filmie, w którym poker będzie jednym z motywów przewodnich - "Walk to Vegas". Film, którego producentem jest Vince Van Patten, oparty jest (podobno) na prawdziwej historii szalonego zakładu, w którym uczestniczył Vince.

Zakład o milion dolarów, o przejście w ciągu 7 dni z Los Angeles do Las Vegas, został zawarty pomiędzy Vincentem i "szychą" z Hollywood będącą jednym z regularnych gości pokerowych domówek Van Pattena. Wprawdzie jest to "tylko" 400-450 km (w zależności od miejsca startu), ale droga wiedzie przez osławioną Death Valley w USA, gdzie temperatury regularnie przekraczają 40 stopni Celcjusza.

Po długim okresie, w którym w kinach nie pojawiało się nic solidnego, z pokerem w roli głównej (lub drugoplanowej, ale wyrazistej), ten film jest miłą niespodzianką, która nastąpiła po całkiem przecież niedawnej premierze "Molly's Game".

"Molly's Game", czy jak to chciał polski tłumacz "Gra o wszystko", również toczył się w środowisku gwiazd Hollywood. Wtedy mieliśmy wgląd w to, jak wyglądały domówki. W "Walk to Vegas" (oby tytuł nie został przetłumaczony na "Podróż o wszystko") będziemy mogli zobaczyć, jak rodzą się pomysły o szalone prop-bety.

A o kilku takich zakładach przecież słyszeliśmy, by wspomnieć zakład Bilzeriana i zakład Esfandiariego.

Czy film oparty jest rzeczywiście na faktach, ciężko powiedzieć. Jednak Vince Van Patten, który znany jest ze swojej miłości do pokera, sportowego trybu życia i znajomości w świecie celebrytów Hollywood, mógł faktycznie uczestniczyć w tego typu prop-becie.

Vince nie jest wprawdzie jedną z osób z "Hollywood A-list" (najpopularniejsi z popularnych), ale jest osobą aktywną i dobrze znaną w środowisku. Na swoich "poker home games" Van Patten gościł takie osoby jak Jery Van Dyke, Gabe Kaplan czy Richard Dreyfus.

Jego ojcem był Dick Van Patten (którego można kojarzyć m.in. z parodii Mela Brooksa - "Lęk Wysokości", "Kosmiczne Jaja", "Robin Hood - faceci w rajtuzach"), więc mały Vincent miał łatwy dostęp do imprez w Hollywood. Oprócz występów w różnych pomniejszych projektach filmowych Vince zajmował się również pół-profesjonalną grą w tenisa.

Wprawdzie w trakcie jego tenisowej kariery nie udało mu się osiągnąć znaczącego sukcesu, jednak 433 522 $ wygrane na kortach (w latach 80-ych), dotarcie do 26. miejsca w światowym rankingu singli i 24. dubli; oraz ćwierćfinał French Open dubli i trzecie rundy Wimbledonu (dwukrotnie - raz w singlu, raz w dublu), US Open (dwukrotnie singiel) powinny budzić szacunek.

Możliwe więc, że taki zakład (lub podobny) miał rzeczywiście miejsce. Nawet, jeśli jednak nie, to film i tak zapowiada się na warty obejrzenia. Oprócz Vince'a Van Pattena występuje w nim kilku niezłych aktorów oraz (gościnnie) osoby znane w pokerowym światku - Jennifer Tilly, Phil Laak, Mike Sexton i... Antonio Esfandiari.

Partnerem filmu zgodziła zostać się World Poker Tour - marka festiwali pokerowych, które Van Patten komentował przez kilka lat.

Nie wiemy jeszcze, kiedy film wejdzie do repertuaru kin, i czy planowana jest jego dystrybucja w Polsce. Ale nie zaszkodzi zapoznać się z trailerem.

Nie musicie obawiać się, że trailer zdradzi całą historię - film zapowiadany jest jako coś pomiędzy "Żądłem" a "Kac Vegas", czyli spodziewać możemy się zaskakujących zwrotów akcji. Dodatkowo, pierwsze opinie dziennikarzy zaproszonych na premierę, która miała miejsce na początku października, również potwierdzają to, że fabuła jest zaskakująca.