WSOP weekly chip count
Gwiazdy gry online i sieciowcy broniący swej anonimowości jak Joanna D'Arc cnoty, królowie telewizyjnych show i leśni nudziarze, rozpoznawalni i zapomniani mistrzowie, debiutanci i wiarusi, najlepsi na świecie i kompletni amatorzy nie przespali późnej wiosny - welcome back, World Series of Poker!
Cykl tradycyjnie otworzył event dla pracowników kasyna - próżno więc było szukać wśród uczestników pogoni za pierwszą bransoletką Negreanu czy Phila Ivey. Nazwać jednak field ubogim w skilla byłoby grubą przesadą - wszak dealowanie prosom jest jedną z najlepszych akademii. Na starcie stawili się m.in. Matt Savage, który zasiadał już przy final table otwartego eventu WSOP, oraz - przede wszystkim - Karina Jett, która oprócz trzech finałowych stołów damskich eventów posiada takie doświadczenie z turnieju Stud/8 przed dwoma laty oraz męża, który jest podobno full profesjonalistą. Turniej wygrał Chiab Saechao, którego daremnie było szukać w internetowych skarbnicach pokerowej wiedzy, ale już taki James Routos - trzeci w przedmiotowym evencie - grywa w turkach WSOP od sześciu lat. Inna sprawa, że (do poniedziałku) z nędznym skutkiem.
Nasz człowiek w Vegas

Na 20 miejscu mieliśmy Paula Wasickę, któremu zwycięstwo w HU Main Eventu '06 nad Jamiem Goldem należało się jak rasistom tygodniowy nocleg na ulicach Harlemu. I choć przy stole finałowym zasiadali bransoletkowicz Andrew Badecker i podwójny bransoletkowicz JP na 100% Kelly - oczy pokerowego świata zwrócone były niemal wyłącznie w stronę Vanessy Selbst - najlepszej, podobno, kobiety na świecie. Miałem w życiu kilka kobiet i niektóre były naprawdę dobre - o żadnej jednak nie mawiano, że była najlepsza. I może dobrze, że cały świat nie posiadał wiedzy w tej materii. Anyway - Vanessa padła na czwartym miejscu; pierwsze miejsce, bransoletka i ponad pół zielonego melona trafiło natomiast do Brenta Hanksa, który, dzięki Bogu, okazał się nie być totalnym leszczem z totalnie amatorską przeszłością.
Use the Force, Leif!
Event #3 to heads up NLHE/PLO za 3000 $, czyli gratka dla prawdziwych twardzieli. Na co najmniej trzecią rundę i pieniążki załapali się m.in. Eric Froehlich, Justin Bonomo, David Chiu (btw jestem pewien, że zdobędzie on w tym roku swą piątą bransoletkę), Guillaume Darcourt, nasz czeski kolega Vojtech vojtar Ruzicka, Yevgeniy Timoshenko, Mike Sexton, Josh Arieh i John Racener - bohater większości kibiców finałowego stołu ME przed dwoma laty. W ćwierćfinałach polegli m.in. Annette Obrestad oraz Andy Frankenberger, w finale natomiast Jason Koon, którego - podobno - należy wymieniać przy podsumowaniach, przegrał z Leifem Forcem, którego - podobno - nikt nie zna. A nie pamiętacie zarośniętego gościa, wyglądającego jak brzydszy brat Stevena Hyde'a z "Różowych lat 70-tych", który otarł się o finałowy stół Main Eventu w 2006 roku? To ten sam facet. Ogolił się, ostrzygł i zaczął wygrywać.
Atak staruchów I: Pierwsza krew

13. była "The First Lady of Poker" Linda Johnson, która grała w karty już w czasach, kiedy większość waszych rodziców wchodziła jeszcze na stojąco pod dywan. Final table bubble-girl [sick!] została 72-letnia Marsha Waggoner - runner-up splitowego studa w 1992 roku, którą spokojnie nazwać można Doylem w spódnicy. Dwie lokaty wyżej uplasował się Todd Brunson, którego spokojnie nazwać można synem Doyle'a, piąty natomiast był Michael Mizrachi, który swoją wszechstronność również zdążył udowodnić już niejednokrotnie. Heads-up należał do gości, którym owa bransoletka po prostu się należała. Dla Chrisa Bjorina byłaby trzecią. Gracz ten byłby dziś w Szwecji bardziej doceniany niż ABBA, jednak był po prostu brzydszy. Piąty na liście "Most WSOP cashes" podśrubował swój zacny wynik, zwycięstwo trafiło jednak na nadgarstek Cory Zeidmana.
Negreanu poczeka
Event PLHE przyciągnął do stołów zaledwie 639 graczy. Na turnieju zarobili m.in. lider po pierwszym dniu Antonio Esfandiari, Terrence Chan, "Captain" Tom Franklin, John Juanda i Nam Le. Na czwartym miejscu grę zakończył Daniel Negreanu - pokerzysta bardziej rozpoznawalny niż starość na twarzy Bruce'a Willisa. Na kolejną bransoletkę poczeka, podobnie jak Jonathan "FatalError" Aguiar i Tommy Vedes na pierwszą. Tytuł natomiast trafił do Nicka Jivkova, który do tej pory grał na kapsle i samochody z gum Turbo.
Stay tuned!
by acebestini