Zaktualizowano 03 mar 26 przez

WSOP regular chip count

Gwiazdy gry online i sieciowcy broniący swej anonimowości jak Joanna D'Arc cnoty, królowie telewizyjnych show i leśni nudziarze, rozpoznawalni i zapomniani mistrzowie, debiutanci i wiarusi, najlepsi na świecie i kompletni amatorzy nie przespali późnej wiosny - giddy up, World Series of Poker!

Gorąca krew

Turniej no-limit Hold'em Mixed Max to nowość w grafiku World Series of Poker. Dzień pierwszy rozgrywany był w formule full-ring, dzień drugi - short-handed, natomiast Ci, którym udało się przebrnąć do dnia trzeciego - zasiedli do dwuosobowych stolików. Opcja zachęcająca, ale buy-in (5000 $) przyczynił się do ograniczenia fieldu chętnych do zdobycia Mixed-Maxowej bransoletki do 409 osób.

W kasie turnieju znalazło się sporo rozpoznawalnych profesjonalistów: Martins Adeniya, Oliver Busquet, Gavin Smith, Victor Ramdin, Eric Froehlich, ubiegłoroczny triumfator The Poker Players Championship Brian Rast oraz, uważany przez wielu profesjonalistów za najlepszego pokerzystę na świecie (tak, to nie żart), John Hennigan. W ćwierćfinałach padli m.in. lowelas Fabrizio Baldassari oraz niemiecki Panzerkampfwagen Marvin Rettenmeier, który okazał się gorszy od Warwicka Mirzikiniana, który już w tej fazie rozgrywki odbył zdecydowanie najdłuższy pojedynek.

To jednak nic w porównaniu z 1/2 finału. Podczas gdy Joseph Cheong błyskawicznie rozprawił się z Hugo Lemairem, Mirzikinian męczył się z młodziutkim Francuzem Aubinem Cazalsem prze bite dziewięć godzin. Cheong zdążył rozgościć się w turnieju NL Hold'em Re-Entry, solidnie się nabudować i przegrać wszystko, podczas gdy w półfinale Mixed Maxa prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. W końcu Australijczyk poległ, jednak stawiał opór na tyle długo, by Jack Effel zdecydował o przesunięciu rozegrania finału na dzień następny.

Joseph Cheong pamiętany jest jako ten, który znakomicie prezentował się podczas gry przy finałowym stole Main Eventu w 2010 roku i ten, który w głupi (nie boję się tego powiedzieć) sposób zmarnował swą szansę na mistrzostwo. W heads-upie z Cazalsem mieliśmy powtórkę z rozrywki. Na takich deepach można było bić rekordy Mirzikiniana, jednak Cheong podpalił się po raz kolejny, gdy przy równych stackach zagrał 6-bet shove z na . W ten oto sposób bransoletka minęła go nieprzyjemnie jak kurtyzana impotenta.

The Fall of Joseph Cheong - 6:45

New Thing on the Bloch

Kolejny Stud i kolejna rywalizacja brodatych i siwych ledwozipów z online-wyjadaczami. Na siódmym evencie WSOP'12 zarobili m.in. nieśmiertelny Artie Cobb, David Singer, Vitaly Lunkin, cash games mastah Chau Giang oraz Fabrice Soulier. Niezwykle ciekawie zrobiło się, gdy w grze pozostała czwórka pokerzystów. W stawce mieliśmy runner-upa Main Eventu z 2004 roku i uważanego za jednego z najgorszych graczy Stud, którzy kiedykolwiek dotknęli bransoletki - Davida Williamsa, bardziej wszechstronnego niż Konkurs Konia Wierzchowego Stephena Su, Robin Hooda, który swych trzech brejsletów jednak nie oddał biednym - czyli Barry'ego Greensteina, oraz Andy'ego Blocha, którego nazywanie najlepszym graczem bez bransoletki WSOP przyprawiało o płacz i moczenie nocne.

W HU zderzyli się brodaty Barry G. i Bloch właśnie. Andy najbliżej bransoletki (i to nie byle jakiej, bo w inauguracyjnym evencie 50 000 $ H.O.R.S.E. Championship) był w 2006 roku, gdy podczas epickiego pojedynku z "Chipem" Reesem miał rywala na widelcu więcej razy niż John Terry dziewczynę Wayne'a Bridge'a. Mimo to przegrał. Gdy w decydującej ręce w pojedynku z Greensteinem ten ukulał 8-high straighta na 5th street, queens up Blocha nie wyglądały obiecująco. Ostatnie dwa streety dały mu jednak Broadwaya i upragniony sukces w World Series of Poker.

All chips for Chip

Życie zaczyna się po siedemdziesiątce

Foto: espn.go.com

W poprzednim WSOP resume pisałem o corocznym ataku leśnych dziadków. To majowo-czerwcowe prawidło, że zwykle zamelinowani w najciemniejszych kątach kasyn Vegas weterani biorą część bransoletkowych zdobyczy. Ósmy event tegorocznego World Series - Omaha Hi/Lo z wpisowym w wysokości 1500 $ - okazał się największym tego typu turniejem w historii cyklu. Do kasy dotrwali m.in. Men "The Master" Nguyen, Shaun Deeb, Todd Brunson, Grzegorz [communitylink=Grezstar+level} Derkowski, Phil Hellmuth, Daniel Negreanu i Dutch Boyd.

Przy final table spory railing zgromadził runner-up Main Eventu przed dwoma laty John Racener, jednak ani on, ani taki Can Kim Hua turniejowo nie dożyli rozgrywki ostatecznej. W tej spotkali się dumny posiadacz Triple Crown Gavin Griffin oraz typowy staruch Herbert Tapscott, który turnieje z wpisowym powyżej 1000 $ oglądał dotychczas tylko na YouTube. 71-letni pokerzysta poradził jednak sobie z czekającym od ośmiu lat na drugą bransoletkę Griffinem i sprawił sobie znakomity powitalny prezent na wejście w poważną jesień życia.

John Monnette mistrzem świata

Dziesiąty event przyniósł nam pierwszą mistrzowską rozgrywkę. Do walki o czempionat globu w Seven Card Stud przystąpiło 145 graczy, w tym obrońca tytułu, Bertrand Grospellier. Najlepiej z byłych triumfatorów tego eventu radził sobie zwycięzca z 2009 roku, czarnoskóry old schoolowiec Freddie Ellis, który jednak spuchł na moment przed kasą i zakończył występ jako bubble homie.

Profit na tym turnieju zrobili m.in. Mike Sexton, Max Pescatori, wciąż gorąca Cyndy Violette i Eugene Katchalov. Na piątym miejscu odpadł lider po drugim dniu i najbardziej utytułowany pokerzysta ostatnich lat WSOP, Jeff Lisandro. Wyeliminował go Perry Friedman - gość znany z gadania do skarpety i noszenia czapki w kształcie pizzy - chwilę potem podzielił jednak los Włocha. W heads-upie spotkali się posiadacz bransoletki i idol amatorów niszówek John Monnette oraz wietnamski profesor Huu Vinh. Monnette szybko połknął swym przytłaczającym stackiem mędrca ze wschodu i zdobył poważany w profesjonalnym świecie pokera tytuł.

Co teraz? Mistrzostwa NLHE HU, ostateczne rozwiązanie w kwestii Re-Entry oraz rodzynek w postaci razzowego chlebka. Stay tuned!

by acebestini