Zaktualizowano 03 mar 26 przez

WSOP regular chip count - 12. triumf Hellmutha!

Gwiazdy gry online i sieciowcy broniący swej anonimowości jak Joanna D'Arc cnoty, królowie telewizyjnych show i leśni nudziarze, rozpoznawalni i zapomniani mistrzowie, debiutanci i wiarusi, najlepsi na świecie i kompletni amatorzy nie przespali późnej wiosny - giddy up, World Series of Poker!

Re-Entry dla Ashkana, w PLO 1:0 dla Holandii

Foto: espn.go.com

Turniej "drugiej szansy", no-limit Hold'em i zaledwie 1,5 k $ wpisowego? To musiało się skończyć pulą nagród przekraczającą 4,5 mln $. W dzieleniu tortu udział wzięli m.in. Antonio Esfandiari, Jason Mercier, Men "The Master" Nguyen, Kathy Liebert, Barry Schulman, Jerry Yang [sic!], Liv Boeree, David Benyamine, niesamowity John Juanda, Paul Waiscka, Jonathan Duhamel i Scott Seiver.

Na final table, oprócz naturalizowanych Huangów i Dienów, mieliśmy kilka znanych twarzy - jednak zarówno Kanadyjczyk Greg Mueller, jak i ubiegłoroczny zwycięzca Players Poker Championship Brian Rast nie zdobyli swych bransoletek nr 3. W ostatecznej rozgrywce dotychczasowy przeciętniak Ashkan Razavi ograł jedną z najlepszych kobiet w ubiegłorocznym Main Evencie Amandę Musumeci i zdobył swe pierwsze w karierze cacko WSOP.

Amatorzy czterokartowej akcji (i - paradoksalnie - w większości profesjonaliści) zawalczyli o jedenasty w tym roku brejslet. Do kasy dotrwali m.in. niedźwiedź Vitaly Lunkin, nazywany od niedawna przez niektórych płaczkiem Jonathan Aguiar, trzeci w ME'99 Pedraig Parkinson, Sorel Mizzi, Tony Cousineau, Michael Binger i weteran Howard "Tahoe" Andrew. Przy finałowym stole nie było zbyt rozpoznawalnie - jeden z najlepszych ukraińskich pokerzystów Alexander Dovzhenko zakończył turniej na piątej pozycji, ubiegłoroczny zdobywca tytułu WSOP-E Tristan Wade był trzeci; wygrał natomiast Holender Vincent van der Fluit, wprowadzając nieco koloru do "medalowej" klasyfikacji cyklu.

Hastings królem HU

W końcu nadszedł czas na pierwszy z eventów za dziesięć koła, które w tym roku ograniczają się do odmian z kartami wspólnymi. Na starcie stawił się potężny zastęp online wymiataczy i było bardzo prawdopodobne, że mistrzostwo trafi w ręce któregoś z sieciowych bohaterów właśnie. Ćwierćfinał okazał się nieosiągalny m.in. dla Antonio Esfandiariego, Andrew Lichtenbergera i Vanessy Selbst, która w tym sezonie WSOP miesza jak babcia bigos i z pewnością nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.

Dla Andrew Robla 1/4 finału okazała się za trudna - poległ z quasi-unkiem Jasonem Mo, który w Round of 4 zmierzył się z Brockiem Parkerem - posiadaczem dwóch bransoletek i legendą pokera online. W kluczowym rozdaniu Parker zdecydował się zawierzyć na flopie swą turniejową przyszłość middle parze dam - Mo odwinął jednak króla dającego parę najwyższą i - jak się okazało po dwóch kolejnych streetach - awans do finału, w którym czekał Brian Hastings - jedno z ogniw CardRunners, który z pomocą swoich kompanów i dzięki żonglerce bazami danych zwinął rolla Isildurowi. Hastings w półfinale rozprawił się z lowelasem Tommym Chenem i, patrząc chociażby na przeszłe dokonania, był zdecydowanym faworytem finału. Nazwiska jednak nie grają i wszystko należało udowodnić i przypieczętować przy stole. Tak też się stało: po festiwalu flipów i stackowania Ax vs. xx Brian Hastings został mistrzem świata NLHE HU.

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce cz. II, Schaefer shootout

Tydzień temu Herbert Tapscott udowodnił, że starszyzna nie zamierza nie wziąć tego, co rokrocznie wyrywa podczas WSOPowej walki. Event FLHE był kolejnym tego przykładem. Na grze w tym turnieju zarbiło wielu świetnych graczy, m.in. Justin Bonomo, obchodzący tym samym brylantowy jubileusz cashowania Men Nguyen, John Racener, rekin Humberto Brenes oraz Jen Harman. Doświadczony Al Barbieri po raz kolejny otarł się o zwycięstwo, jednak ukończył grę jako trzeci - wygrał natomiast 66-letni David Arsht, pokera bez sukcesów uskuteczniający od dwustu lat.

Kolejna bransoletka czekała na specjalistę (luckboxa?) w rozgrywce shootout. Po wszystkim gotówę z okienka odbierali m.in. Phil Ivey (at last), Erik Seidel, Gavin Smith, Joe Cada, Scott Clements, król Juan Carlos (Mortensen) oraz Jeff Madsen. W gronie finalistów zdecydowanie najcięższy bagaż posiadał Layne Flack - zarówno ten pokerowy, zdobiony sześcioma bransoletkami WSOP, jak i ten od sportowego najdalszy; mierzony w miligramach białego proszku. Dziś Layne wydaje się posiadać "czysty" umysł - to jednak okazało się za mało, by ugrać świecidełko nr 7; trafiło ono na nadgarstek Brandona Schaefera, który na poważnej scenie pokera live debiutował zwycięstwem w side evencie EPT Deauville przed siedmioma laty.

Adam Friedman mistrzem świata Stud/8

Mistrzowskie turnieje niszówek zdają się być domeną wszechstronnych, doświadczonych prosów oraz ukierunkowanych pod jakimś konkretnym kątem domowych łupaczy, którzy zamiatają ściany kasyn w oczekiwaniu na kogoś, kto uzupełni stół studa czy drawa. Coraz mniej kompletnych laików zasiada do nowych dla nich rozgrywek w formacie najwyższego z wpisowych. Event 5000 $ Seven Card Stud Hi/Lo to gratka dla amatorów bierek - w skromnej, 24-osobowej grupie studowych zarobasów znaleźli się m.in. zwycięzca wcześniejszego eventu Stud Hi Andy Bloch, Eli Elezra, Allen Bari, wciąż utrzymujący się na topie Phil Hellmuth czy Bryn Kenney.

Phil Ivey wygrywał już na World Series niemal wszystko - ze splitowym Studem włącznie. Tym razem jednak musiał zadowolić się siódmym miejscem. Piąte zajął Norweg Sven Arntzen, który zasiadał przy finałowy stole tego eventu już 29 lat temu, gdy wygrywał go Stu Ungar. Trzeci był John Monnette, któremu naprawdę niewiele zabrakło do ustrzelenia podwójnej, studowej korony. W heads-upie spotkali się posiadacz bransoletki, doświadczony Todd Brunson - syn przedoświadczonego Doyle'a, oraz Adam Friedman - w porównaniu do Todda klasyczny wręcz random. Brunson przez długi czas utrzymywał przewagę do rozdania, w którym przeciwnik nędzną parą dziesiątek zabrał mu pół stacka. Potem wystarczyło kilka mniejszych pul, by Todd poległ w walce o wzbogacenie rodzinnej kolekcji, Friedman zaś został mistrzem świata.

Back-to-back...-to-back, Ivey o krok

Matt Matros nazywany być powinien Mr Consequent, bowiem ten rok jest trzecim z rzędu, w którym zdobywa on tytuł World Series of Poker. Krótkostołowy turniej no-limit Hold'em za 1500 $ okazał się obfity (choć nieporównywalnie do wyniku Matrosa) m.in. dla Viktora Bloma, Jamesa Akenheada, złodziejkę "Chino" Rheema, Roberta Williamsona III, Franka Kasseli i sporej koalicji Rosjan. Przy final table zasiedli m.in. Mike Matusow, Matt Glantz i Mark Radoja, jednak pechowo natrafili akurat na event, w którym Matros realizował swą konsekwencję.

Aż 10 000 $ należało wyłożyć, by zasiąść do gry o tytuł mistrza w dwukartowym "bet pot" contest. Na triumfatora czekało ponad 455 tys. $. Nic dziwnego, że w gronie najlepszych roiło się od pokerowych osobistości. Na semi-FT odpadali "ElkY" Grospellier, David Benyamine, Antonio Esfandiari i Steve Landfish. jako pierwszy z ostatnim stołem pożegnał się posiadacz dwóch bransoletek, doświadczony jak lud boży niesprawiedliwości Hoyt Corkins, po nim odpadali Matt Marafioti i król SCOOP Shaun Deeb. Najciekawsza rozgrywka toczyła się w formacie 3-handed z Alim Eslami, Philem Ivey i Andym Frankenbergerem w rolach głównych. Eslami poległ, gdy jego AKo natrafiło na skuteczny opór rakiet Andy'ego F. Wówczas jednak cały karciany świat patrzył już wyłącznie na jego czarnoskórego rywala.

Phil Ivey w ostatnich kilkunastu miesiącach pokerowo stracił sporo - przede wszystkim okazję do powiększenia swego bransoletkowego dorobku w roku ubiegłym. Ogromna szansa na to, co się odwlekło, nadarzyła się właśnie dziś, lecz przeszkoda w postaci Frankenbergera okazał się  nie do przejścia. To jednak nawet nie półmetek rywalizacji i z pewnością nie ostatnia okazja Phila na dziewiąty sukces.

Phil Hellmuth: The Man

"Don't listen to Phil Hellmuth?
Gimme a break!"

Na koniec przeglądu informacja kluczowa, która być może pozostanie najbardziej gorącą do ostatniego eventu. Phil Hellmuth do dzisiejszego dnia posiadał w dorobku 11 brejsletów - wszystkie ustrzelone w przeróżnych wariantach Hold'em. O tym, jak bardzo zależało mu na udokumentowaniu swej wszechstronności mogliśmy się przekonać już w roku ubiegłym. Don Zewin zajmował trzecie miejsce w Main Evencie w 1989 roku, gdy rodziła się legenda Hellmutha. Dziś, po 23 latach, był jego ostatnia przeszkodą w drodze po spełnienie marzeń - tytuł w evencie Seven Card Razz.

Na jedynym w tym roku turnieju lowball stud WSOP zarobili m.in. Ted Forrest, Vladimir Schmelev i Scott Clements. Czołowa ósemka z powodzeniem mogła by stanowić line-up telewizyjnego show - Zewin, Barry Greenstein, Michael Chow, Scott Fischman, Brandon Cantu - same znakomitości. I on - Phil Hellmuth - zdecydowanie największa z nich. Gdy "Poker Brat" eliminował Cantu, budując tym samym swą masywną przewagę przed rozpoczęciem HU, pokerowy świat wstrzymał oddech. W końcu nadeszło rozdanie decydujące: po podwójnych sparowaniach na 6th street obaj - Zewin i Hellmuth - mogli pochwalić się zaledwie J-low. Gdy Phil odkrył niewiele wspierającą go dziesiątkę, mógł przeczuwać, że historia znów może dać mu lekcję. Nie tym razem - Zewin sparował się po raz kolejny, dzięki czemu Phil Hellmuth zdobył dwunastą bransoletkę World Series of Poker.

Co teraz? Mnóstwo eNeLa, 2-7 i mistrzostwa splitowej Omahy. Stay tuned!

by acebestini