Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Trzy lata bezradności

"W głosowaniu udział wzięło 419 posłów. Za było 234. Przeciw - 8. 177 wstrzymało się od głosu. Stwierdzam, że Sejm ustawę przyjął..."

Uczynił to dokładnie trzy lata temu. To był "Czarny Czwartek" dla polskiego pokera. 19 listopada 2009 r. o godzinie 22:02 w gmachu przy ulicy Wiejskiej przyjęto projekt "ustawy o grach hazardowych oraz o zmianie ustawy o grach i zakładach wzajemnych". Tak zwana ustawa hazardowa zmieniała rzeczywistość tysięcy pokerzystów znad Wisły.

Rycho, Zbycho i Miro

1 października 2009 roku "Rzeczpospolita" ujawniła tzw. aferę hazardową. Dla pokera miała się ona okazać brzemienna w skutkach, chociaż nasza ukochana gra nie miała z nią nic wspólnego. Nie będziemy wchodzić w szczegóły. W największym skrócie chodziło o moralnie wątpliwy polityczny lobbing i kwestię nieobjęcia automatów o niskich wygranych dopłatami na cele sportowe.

Efekt? Ruszyła lawina dymisji, a premier Donald Tusk zapowiedział szybkie uchwalenie nowej ustawy regulującej gry i zakłady wzajemne. Prace rządu w tej sprawie przyjęły niezwykłe tempo legislacyjne, lecz zwłaszcza z perspektywy czasu widać, jak bardzo ucierpiała na tym jakość prawa, które powstało. Niecałe dwa miesiące później było po głosowaniu. Uwagę nas, pokerzystów, szczególnie przyciągało kilka artykułów:

    Sprawcy.
  • Art. 2. 1. Grami losowymi są gry o wygrane pieniężne lub rzeczowe, których wynik w szczególności zależy od przypadku (...). Są to: (...) gry w karty: black jack, poker, baccarat (...).
  • Art. 14. 1. Urządzanie (...) gier w karty (...) dozwolone jest wyłącznie w kasynach gry.
  • Art. 29. 1. Zabrania się reklamy i promocji (...) gier w karty (...).
  • Art. 30. 1. Zakazane jest urządzanie w kasynach gry pokera, w którym uczestnicy grają między sobą, z wyjątkiem urządzania turniejów gry pokera na podstawie udzielonego zezwolenia. 
  • Art. 74. Stawka podatku od gier wynosi dla (...) pokera rozgrywanego w formie turnieju gry pokera - 25 %.
  • Art. 89. 1. Karze pieniężnej podlega urządzający gry hazardowe bez koncesji lub zezwolenia (...), uczestnik w grze hazardowej urządzanej bez koncesji lub zezwolenia.

Nic nie zmieniły liczne zastrzeżenia związane z szybkością prac nad ustawą, o zawartych w niej rozwiązaniach prawnych nie wspominając. Prezydent Lech Kaczyński podpisał regulację jeszcze w tym samym miesiącu. Także jego gonił czas - nowe prawo wprowadzało zmiany podatkowe, a tym samym musiało zostać ogłoszone w Dzienniku Ustaw co najmniej na miesiąc przed nowym rokiem kalendarzowym. Wprowadzane w takim pośpiechu normy nie mogły być dobre, ale faktem stało się, że 1 stycznia 2010 r. ustawa hazardowa weszła w życie.

Ruch oporu

Polska Federacja Pokera Sportowego, Polski Związek Pokera i od niedawna Stowarzyszenie Wolny Poker - trzy organizacje reprezentujące podziemie do którego musiał zejść polski poker. To one lobbują, przekonują i walczą o to, byśmy mogli wyjść na powierzchnię. Przy całej sympatii trzeba uczciwie przyznać - do tej pory z marnym skutkiem. Lecz jednocześnie trudno mieć do nich pretensje. Zmagają się bowiem z władzą, która przeszła bardzo przykrą ewolucję. Jeszcze w 2008 roku można było usłyszeć sygnały, że w planach jest regulacja i opodatkowanie gier w internecie. Od końca 2009 r. dowiadujemy się już tylko, że poker to zło wcielone, pralnia brudnych pieniędzy i wpędzające w życiowe bagno uzależnienie.

The one and only.

Niekwestionowanym ulubieńcem pokerowej publiczności stał się wiceminister finansów i szef Służby Celnej w stopniu nadinspektora - Jacek Kapica. Zastanawiające jest, w jakim stopniu generał i jego podwładni naprawdę wierzą w to, co głoszą, a na ile prezentują stanowisko urzędowe (w końcu to sam premier Donald Tusk zarządził krucjatę przeciwko trawiącemu nasze społeczeństwo hazardowi).

Pozostało pisanie skarg. Bez sukcesów. Nie mamy co liczyć na wyrok sądu stwierdzający, że poker nie jest grą losową, lecz umiejętności. Rozprawa przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym była kompromitacją Ministerstwa Finansów. Cóż z tego jednak, gdy WSA nie ocenia treści przepisów, a jedynie ich zgodność z prawem. Czy można liczyć na jakichkolwiek sojuszników w walce? Pojawiają się oni sporadycznie w postaci interpelacji poselskich (np. Tadeusza Tomaszewskiego) lub konferencji prasowych PJN, ale jak dotąd nic konstruktywnego z tego nie wyniknęło.

W połowie zeszłego roku otrzymaliśmy natomiast kolejny cios w postaci nowelizacji ustawy hazardowej. Reasumując, nie możemy grać w internecie, w klubie, a nawet w domu ze znajomymi. Karty mają rację bytu jedynie w kasynie, ale tylko w formie turnieju i perspektywą, że podatek pochłonie jedną czwartą naszej wygranej. Na dodatek za grę (i organizację) grożą wysokie kary finansowe, a w skrajnym wypadku więzienie. To gdzie tu promyczek nadziei?

Z dużej chmury mały deszcz?

Opresyjne prawo nijak nie licuje z liberalną twarzą, jaką mienili się rządzący. Wydano wojnę hazardowi. Za wszelką cenę. Ciosy więc wyprowadzane są niemal na oślep. Przykłady wydarzeń z Bydgoszczy, Gostynia czy Szczecina są tego jaskrawym przykładem. Spektakularne akcje przeciwko pragnącym pograć w pokera rodakom zakończyły się kompromitacją. Sprawy rozeszły się po kościach i zostały umorzone ze względu na niską szkodliwość społeczną czynu. To najlepsza recenzja obowiązującego prawa antyhazardowego.

Strach jest.

Wisienką na torcie w festiwalu blamażu stał się chyba Fundusz Rozwiązywania Problemów Hazardowych. Okazało się, że po niespełna trzech latach działalności Fundusz ma na koncie okrągłe zero sukcesów i ponad 22 mln zł w budżecie leżące odłogiem. Po miażdżącej dla FRPH kontroli NIK-u wzięto się jednak ostro do roboty. Rezultat? Kampania społeczna "Hazard. Nie igraj". Spuśćmy jednak na nią litościwie zasłonę milczenia (zainteresowanych odsyłamy na tę stronę).

Z zapowiadanego ścigania pokerzystów niewiele wyniknęło (i odpukać, niech tak zostanie). Urzędnicy prężyli muskuły i zapowiadali monitoring internetu, ale sami nieoficjalnie przyznają, że nie mają do tego ani możliwości, ani środków. Obowiązujące prawo jest w istocie martwe. Nie znaczy to jednak, że nie zebrało jakiegokolwiek żniwa. Przede wszystkim zabrała nam turnieje na żywo i to chyba najbardziej nieodżałowana strata. No i oczywiście każdy grający może się pożegnać z poczuciem bycia prawowitym obywatelem. O ile jest to piętno, z którym idzie jakoś żyć, to znacząco utrudnia rozwój i napływ świeżej krwi.

Nadzieja

Don't give up on the world... of poker.

Na co liczyć? W samym naszym środowisku opinie są różne. Nie brakuje głosów mówiących o tym, że najlepiej, jak o pokerze będzie cicho. Teraz grać się da, z profitów nic się nie oddaje, więc niczego nie zmieniajmy i jakoś to będzie. Opinia tyleż wzbudzająca sprzeciw, co w pewnym sensie zrozumiała. Serce wykrzykuje bowiem "Legalizacja albo śmierć!", podczas gdy rozum podpowiada niepokój o sposób, w jakim miałaby się ona odbyć. Władza (nie tylko polska) udowadnia na każdym kroku, że w tej materii trudno obdarzyć ich kredytem zaufania.

Tym niemniej, jeśli marzymy o tym, by wszelkiej maści turnieje live do nas powróciły, czy chociażby chcielibyśmy bez żadnych obaw żyć z pokera, umocowanie w prawie jest niezbędne. Czy na czyjąś pomoc możemy w tym względzie liczyć? Raczej nie na media, które mimo tego, że w wielu przypadkach traktują pokera życzliwie, to jednocześnie najczęściej po macoszemu i mimo wszystko wrzucając do jednego worka z hazardem.

Stara maksyma głosi, że jeśli zna się podstawy matematyki, to trzeba liczyć na siebie. Niestety społeczność wcale nie pali się do działania. Pokazuje to przykład organizacji walczących o wolność pokera. Według nieoficjalnych danych samych internetowych graczy jest kilkadziesiąt tysięcy. Tymczasem wsparcie dla działaczy wykazuje (z trudem) tysięcy kilka. Może warto zacząć zmiany od siebie?

Horyzont reform widać do tej pory jedynie z perspektywy Brukseli i Wspólnoty Europejskiej. Nasza ustawa hazardowa od początku zbierała negatywne oceny, co uwydatniła opinia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Wygląda na to, że tylko ogólnoeuropejskie plany uregulowania tzw. rynku hazardowego mogą wprowadzić zmiany.

Bezradność - to słowo bodaj najlepiej opisuje sytuację pokera w Polsce przez ostatnie trzy lata. Jednak nadzieja na naprawienie tego, co zepsuła ustawa hazardowa ciągle się tli. Tylko jak to z nią jest? Umiera ostatnia czy jest matką głupich?

by kennajj
//