To deal or not to deal, czyli sztuka negocjacji przy stole finałowym
Pokerzysta kompletny to nie tylko gracz z perfekcyjnie opanowaną strategią oraz stalowym mindsetem - to także znakomity negocjator. I nie chodzi tu tylko o przekonywanie dziewczyny, że niedzielny wieczór to niekoniecznie wymarzony czas na kino. Na czym polega zatem sztuka zawierania dealów?
Dlaczego warto dealować
![]() |
O ile przeciwny jestem bieganiu pomiędzy osiedlowymi ławkami z białym proszkiem, o tyle uważam, że każdy pokerzysta turniejowy powinien znać odpowiedź na pytanie zadane w tytule akapitu.
W niniejszym artykule chciałbym zwrócić uwagę na kilka okoliczności dotyczących zagadnienia zawierania dealów na stołach finałowych. Nie jest to materiał stricte strategiczny, dlatego po jego lekturze nie przeskoczycie poziomu Samuela L. Jacksona, powinien on jednak w swobodny sposób rzucić światło na kilka ważnych aspektów i otworzyć pole do ewentualnych, dalszych poszukiwań.
To deal or not to deal?
![]() |
| 50cent w trakcie podziału puli |
Nie jest tajemnicą, że turnieje wielostolikowe cechuje struktura "top heavy", która oznacza, że wypłata za pierwszych kilka miejsc jest wielokrotnie większa, niż nagrody za uplasowanie się na dalszych pozycjach. Wypłata za miejsce pierwsze nierzadko stanowi dwukrotność sumy, którą otrzymuje zawodnik z pozycji drugiej, zaś nagrody za dalsze miejsca zajęte na stole finałowym często są nawet kilkunastokrotnie mniejsze.
W celu uniknięcia sytuacji, w której o dystrybucji znacznych kwot decydować będzie w dużej mierze szczęście, gracze zawierają porozumienia dotyczące podziału puli nagród. Dla regularnych, zawodowych pokerzystów jest to sposób na zmniejszenie wariancji, natomiast dla graczy rekreacyjnych - możliwość zagwarantowania bezpiecznej wypłaty, której wysokość i tak przekracza w pewnym sensie umiejętności danego zawodnika, abstrahując już od kwestii uchronienia tego ostatniego przed ciężkim zawałem serca przy każdym rozgrywanym coin flipie.
Istnieje jednak jeszcze jedna strona medalu, swoista "ukryta wartość" leżąca w deal'ach, a sprowadzająca się do samej umiejętności ich zawierania. Na czym ona polega i jakie okoliczności należy wziąć pod uwagę przy jej rozwijaniu?
Sztuka zawierania dealów
Warto przyjrzeć się czynnikom, jakie dobry negocjator powinien wziąć pod uwagę, gdy podejmie już decyzję o zawarciu deala. Wskazane okoliczności nie wyczerpują rzecz jasna aspektów, które należy rozważyć, stanowią jednak pewien bazowy zestaw niezbędnych do analizy czynników.
- wielkość stacków - wyjściowym podziałem nagród, od którego zaczyna się negocjacje, jest ustalenie kwot przypadających na każdego zawodnika poprzez konfrontację posiadanych przez niego żetonów z pozostałą w grze pulą nagród. Warto pamiętać jednak, że zawodnicy posiadający duży stack mogą pozwolić sobie na bardziej komfortową grę poprzez wywieranie presji na mniejsze stacki, przez co ich pozycja w negocjacjach jest z tego tytułu mocniejsza. Jeśli jednak to ty posiadasz krótki stack, twoim celem jest przekonanie innych zawodników, że istotą deala powinno być zmniejszenie dysproporcji pomiędzy wypłatami za kolejne miejsca (uczynienie struktury bardziej "płaską"), dlatego podział bazujący wyłącznie na ilości posiadanych żetonów byłby niesprawiedliwy.
- poziom graczy oraz ich reputacja - to nie jest parafialny konkurs skromności - nie czuj się skrępowany dawaniem graczom do zrozumienia, że jesteś od nich lepszy. Jeśli twoje wyniki turniejowe są warte pokazania, nie miej obiekcji przed ich udostępnieniem przeciwnikom. Pamiętaj jednak, że działa to - jak wszystko - w obydwie strony. Jeśli zatem to inny przeciwnik używa tego argumentu (i jeśli jest on prawdziwy), staraj się go odeprzeć wskazując - oczywiście jeśli pozwalają na to okoliczności - że struktura turnieju jest dynamiczna a stacki płytkie, zatem różnica w edge pomiędzy graczami jest niewielka, stąd umiejętności nie będą odgrywały decydującej roli.
- wysokość blindów oraz pozycja przy stole - zawsze miej na uwadze pozycję przy stole, którą zajmujesz w momencie zatrzymania gry na potrzeby negocjacji. Korzystaj z argumentu, że dany zawodnik w następnej ręce będzie musiał umieścić big blinda (analogicznie - small blinda), dlatego żetony te nie powinny być już de facto liczone jako stanowiące jego własność. Okoliczność ta ma szczególne znaczenie wówczas, gdy stacki zawodników są płytkie. Oczywiście unikaj jak ognia tego tematu, jeśli to ty w następnej ręce będziesz musiał zapostować blinda.
- dodatkowe korzyści ukończenia turnieju na wysokiej pozycji - niektóre platformy - jak np. słynne TLB na PokerStars - posiadają specjalne systemy promocyjne oferujące nagrody za punkty zdobywane poprzez osiąganie wysokich rezultatów w turniejach wielostołowych. Jeśli w danych okolicznościach za wszelką cenę zależy ci na wygranej, nie wspominaj o tym swoim rywalom. Z kolei jeśli wiesz o którymś z przeciwników, że z tych lub z innych powodów (np. zdobycie bransoletki lub po prostu tytułu za pierwsze miejsce) potrzebuje on wygrać dany turniej, nie krępuj się z użyciem tego argumentu, aby wzmocnić swoją pozycję w negocjacjach.
Warto pamiętać również, iż idealną sytuacją jest ta, w której propozycja zawarcia porozumienia nie wychodzi od ciebie, lecz od Twoich przeciwników. Możesz wówczas pozwolić sobie na stwarzanie pozorów, jakoby zawarcie deala nie leżało w twoim interesie, gdyż czujesz się na siłach, żeby wygrać dany turniej. Taka manifestacja pewności siebie gra na twoją korzyść i może w efekcie pozwolić na wynegocjowanie dla siebie większej kwoty, jednocześnie nie stanowiąc większego zagrożenia, gdyż w najgorszym razie zawsze możesz przecież przystać na proponowane ci warunki. Ponadto - abstrahując od powyższego - pewność siebie i opanowanie zawsze stanowią dobre i sprawdzone oręże we wszelkich warunkach negocjacyjnych.
Co na to Papa Harrington?
![]() |
Na zakończenie warto przytoczyć ciekawą historię związaną z zawieraniem deala - lub raczej próbą jego zawarcia - w wykonaniu legendarnego Dana Harringtona.
Gdy Dan dotarł do finałowego stołu podczas Main Eventu World Series of Poker w 1995 r., zaproponował deala dla wszystkich dziewięciu pozostałych w grze zawodników. Tłumaczył im, że każdy otrzyma wystarczającą ilość pieniędzy, aby je zainwestować i stać się bogatym człowiekiem. Chuck Thompson, jeden z graczy, odrzucił ten pomysł wyjaśniając pozostałym, że mają do czynienia z przytrafiającą się raz w życiu okazją zdobycia miliona dolarów. Gdy kolejni gracze odpadali jeden po drugim, Dan w dalszym ciągu usiłował namówić pozostałą grupę do zawarcia porozumienia, oferując im nawet przyszłe doradztwo inwestycyjne. Chętni nie znaleźli się, a Dan ostatecznie zajął pierwsze miejsce zgarniając pełny milion. Poniżej zobaczycie finałową rękę tego turnieju - chciałoby się powiedzieć - super loose, jak na Dana.
|
|
| Finałowa ręka WSOP w 1995 r. - i ta fajka przy stole, to były czasy! |
by gaaish


