Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Theo Jorgensen i rozrywki pokerzysty

Duński pokerzysta, Theo Jorgensen, to z całą pewnością jeden z weselszych graczy wśród profesjonalistów. Poza rywalizacją przy zielonych stolikach słynie również ze swoich prop-betów, które – nie ma co ukrywać – nie raz były wymyślane pod wpływem... silnych emocji.

Profesjonalnie

Theo Jorgensen
Theo Jorgensen

Pierwszy kontakt Jorgensena z kartami miał miejsce już jako nastolatek. W jego rodzinie nie było miejsca na demagogie, mówiące, że poker to hazard i traktowano go jako codzienną rozrywkę. Młody Theo rozwijał się jak każdy przeciętny młody człowiek – poszedł na studia, imał się różnych zawodów, cały czas mając kontakt z kartami. Sam wspomina, że jego początki w pokera na prawdziwe pieniądze zaczęły się od nieśmiałych blefów za 2 € przeciwko swoim przyjaciołom. Pewnie dzięki temu w końcu zaczął pracować w kasynie jako krupier i było to jedno z niewielu zajęć, przy którym przetrwał dłuższy czas. Pozwoliło mu to rozwijać swoją wiedzę o grze, co akurat zbiegło się w czasie z początkiem boomu na pokera. Jorgensen przesunął się wtedy nieco w bok z centralnej pozycji przy stoliku. Nie rozdawał już kart przy stoliku,  a je trzymał.

Okazało się to bardzo intratną decyzją. Zaczynał grać w dużych turniejach w 2004 roku w odmianie 7-Card Stud, której odnosił znaczne sukcesy, wygrywając m. in. EM Stud Championship. Kolejne sześciocyfrowe sumy na jego koncie znalazły się za udział w turniejach European Poker Tour w Deauville czy w Kopenhadze. Z kolei lata 2007 i 2008 stały pod znakiem World Series of Poker, w których to cashował łącznie czterokrotnie. Największą jego wygraną jest natomiast ta przywieziona z Paryża – w maju 2010 roku triumfował on w World Poker Tour Grand Prix de Paris, za którą należało mu się 848 736 $. Startował z powodzeniem nie tylko w Studzie i w Hold’emie, ale również w Omaha . Od dawna korzystał on z hojności włodarzy poker roomów, będąc w profesjonalnych drużynach zrzeszających wysokiej klasy graczy. Nic więc dziwnego, że w końcu odnalazł swoje miejsce w być może najbardziej prestiżowej z nich – Team PokerStars Pro.

Prywatnie

Theo Jorgensen prywatnie, to zbliżający się do czterdziestki bardzo wesoły facet. W czasie wolnym uprawia on całkiem dużo sportów. Gra między innymi w piłkę nożną, tenisa, squasha, a także boksuje. Nie jest jednak atletą z ciałem Apolla i wszystko utrzymuje raczej na amatorskim poziomie. Podobno jest dużym fanem muzyki i obraca się w wielu różnych gatunkach. Dla nas jednak najciekawsze mogą się okazać prop bety, w których brał udział.

Boksujący z Hansenem

Gus Hansen
Rywal Jorgensena

Chyba najsłynniejszym z nich jest bokserskie starcie z Gusem Hansenem – swoim naturalnym rywalem z racji tej samej narodowości i uprawianego zawodu. Jorgensen padł ofiarą swojego własnego urażonego ego po przegranym meczu w squasha. Kiedy Hansen zaczął przed nim „wymachiwać rękami uprawiając boks z cieniem”, Theo powiedział: „jestem pewien, że w tej dyscyplinie również coś wymyślimy”. Tak to się wszystko zaczęło, choć Hansen – w odróżnieniu od Jorgensena – utrzymuje się w doskonałej fizycznej formie przez cały rok.

„Tia, mogę przegrać bo przecież będę się boksował z gościem z filmu 300, ale przynajmniej stracę 5 (czytaj: 7) zbędnych kilogramów” – przyznaje się do swojego rozumowania Theo. Poza tym stawka nie była aż tak wysoka, żeby nie mógł sobie pozwolić na taką klęskę. Skandynawowie umówili się na mecz składający się z trzech trzyminutowych rund. Jeśli wygra Hansen, otrzyma on 25 000 $; jeśli Jorgensen – na jego konto powędruje 35 000 $. W końcu Hansen był już w formie. Wszystko to wymyślili obrzucając się wyzwiskami w drodze pod prysznic.

Następnego dnia Theo rozpoczął pracę z profesjonalnym trenerem. W ciągu sześciu tygodni zmienił się z bokserskiego beztalencia w… bokserskie beztalencie z odrobinę lepszą sylwetką. Całe szczęście, że Hansen jest bokserem podobnej klasy, co siostry Grycan tancerkami breakdance. To bardzo zabawnie wyglądające starcie wygrał bohater tego artykułu decyzją sędziowską w stosunku 2-1. Było blisko!

Tańczący z pingwinami

Niedoszły rywal
Niedoszły rywal Jorgensena

Theo Jorgensen lubi się dzielić swoimi przemyśleniami i zabawnymi historiami, które potem przelewa na strony swojego bloga. Jedna z takich historii udowadnia jak absurdalną postać może mieć manifestacja wybujałego ego profesjonalnego pokerzysty. W szczególności, jeśli w grę wchodzi jeszcze zakład!

Jorgensen brał akurat udział w miłej imprezie, suto zakrapianej alkoholem. Znalazła się tam pracowniczka lokalnego zoo, która opiekowała się pingwinami. Theo zabłysnął jednym ze swoich niezawodnych tekstów do flirtu: „to niesamowite jak szybko te pingwiny pływają, a jak wolno biegają”. „Jestem pewna, że nasz najszybszy pingwin by cię przegonił” – usłyszał odpowiedź. Już chyba się domyślacie, do czego to zmierza?

Oczywiście ego Duńczyka nie mogło znieść tej obelgi. On miałby zostać facetem przegonionym przez pingwina? Wkrótce zaczęli więc dyskutować na temat zakładu o kolację dla czterech osób stawianej przez przegranego owego challenge’u. Aczkolwiek pojawił się problem dość oczywisty: skąd wziąć pingwina, jak zmusić go do biegu ze wszystkich sił i to we właściwym kierunku?

To jednak nie przeszkodziło Theo o poranku następnego dnia przystąpić do treningów na pobliskim lodowisku, by ponownie nabrać formy. Zadzwonił on do poznanej poprzedniego dnia pracowniczki zoo i oboje rzeczywiście mieli zamiar urzeczywistnić swój pomysł. Ostatecznie nigdy się to nie udało, a Theo twierdzi, że: „Lene nie mogła porwać pingwina bez ryzyka utraty pracy (…), a ja nie przegoniłem pingwina. Ale pingwin nie przegonił również mnie, więc dla mnie to się liczy jako wygrana”.

Nie są to jedyne prop bety Duńczyka, a jedynie te najciekawsze. Aż strach pomyśleć, co znowu przyjdzie do głowy Skandynawowi w przyszłości. Drżyjcie łosie wyzwane na pojedynek w formule MMA?

by 00471

//