Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Providerzy w Niemczech nie muszą blokować stron gamblingowych

Niemieccy gracze mogą odetchnąć z ulgą. Wszystko przez wyrok sądu w Düsseldorfie, według którego dostawcy internetu nie mają obowiązku monitorowania oraz blokowania aktywności hazardowej swoich klientów.

Spiegel Online donosi o bardzo korzystnym dla wszystkich graczy zza naszej zachodniej granicy wyroku, który został ogłoszony przez Sąd Administracyjny w Düsseldorfie. Stroną w sprawie był największy niemiecki dostawca internetu Deutsche Telekom, który nie zgadzał się na monitoring oraz blokowanie stron hazardowych, czego chciały władze landu.

Flaga NiemiecWedług władz korzystanie ze stron hazardowych jest niezgodne z niemieckim prawem, dlatego też zarządziły ich blokowanie. Sąd jednakże nie podzielił tego zdania, ponieważ nakaz naruszał inne prawa, w tym dyrektywę e-commerce opublikowaną przez Unię Europejską. Dyrektywa nie tylko chroni providerów przed odpowiedzialnością za materiały przechowywane przez swoich klientów oraz ich aktywność w internecie, ale również znosi obowiązek ich monitorowania.

Jak się okazuje, to nie jest pierwsza taka sprawa w niemieckim sądzie. W zeszłym roku z sali rozpraw z uśmiechem na twarzy wyszli przedstawiciele firmy Vodafone, której uchylono obowiązek monitorowania oraz blokowania stron hazardowych.

Niemieckie prawo jest na ten moment w rozsypce. Szlezwik-Holsztyn jako pierwszy wprowadził bardziej liberalną ustawę, z której cieszyli się wszyscy pokerzyści w Niemczech. Nowe zasady funkcjonowania przemysłu gamblingowego w tym landzie wchodzą w życie od 1 lutego. W momencie ich przegłosowania, większość specjalistów oraz obserwatorów twierdziła, że pozostałe landy pójdą w ślady Szlezwika-Holsztynu. Jak się jednak okazuje, tego entuzjazmu nie podzielają wszystkie kraje związkowe, czego przykładem jest Nadrenia Północna-Westfalia pragnąca blokowania stron hazardowych przez dostawców internetu.

Porozumienia w tej kwestii raczej nie będzie, a z całą pewnością nie przed 1 lutego. Jak się okazuje, władze pozostałych landów podchodzą do tematu, jak pies do jeża i sprawa może przeciągnąć się o kolejne miesiące. Optymistycznie wygląda jedynie fakt, że sądy blokują zapędy rządzących, którzy chcą wprowadzać drakońskie zasady.