Providerzy w Niemczech nie muszą blokować stron gamblingowych
Niemieccy gracze mogą odetchnąć z ulgą. Wszystko przez wyrok sądu w Düsseldorfie, według którego dostawcy internetu nie mają obowiązku monitorowania oraz blokowania aktywności hazardowej swoich klientów.
Spiegel Online donosi o bardzo korzystnym dla wszystkich graczy zza naszej zachodniej granicy wyroku, który został ogłoszony przez Sąd Administracyjny w Düsseldorfie. Stroną w sprawie był największy niemiecki dostawca internetu Deutsche Telekom, który nie zgadzał się na monitoring oraz blokowanie stron hazardowych, czego chciały władze landu.
Według władz korzystanie ze stron hazardowych jest niezgodne z niemieckim prawem, dlatego też zarządziły ich blokowanie. Sąd jednakże nie podzielił tego zdania, ponieważ nakaz naruszał inne prawa, w tym dyrektywę e-commerce opublikowaną przez Unię Europejską. Dyrektywa nie tylko chroni providerów przed odpowiedzialnością za materiały przechowywane przez swoich klientów oraz ich aktywność w internecie, ale również znosi obowiązek ich monitorowania.
Jak się okazuje, to nie jest pierwsza taka sprawa w niemieckim sądzie. W zeszłym roku z sali rozpraw z uśmiechem na twarzy wyszli przedstawiciele firmy Vodafone, której uchylono obowiązek monitorowania oraz blokowania stron hazardowych.
Niemieckie prawo jest na ten moment w rozsypce. Szlezwik-Holsztyn jako pierwszy wprowadził bardziej liberalną ustawę, z której cieszyli się wszyscy pokerzyści w Niemczech. Nowe zasady funkcjonowania przemysłu gamblingowego w tym landzie wchodzą w życie od 1 lutego. W momencie ich przegłosowania, większość specjalistów oraz obserwatorów twierdziła, że pozostałe landy pójdą w ślady Szlezwika-Holsztynu. Jak się jednak okazuje, tego entuzjazmu nie podzielają wszystkie kraje związkowe, czego przykładem jest Nadrenia Północna-Westfalia pragnąca blokowania stron hazardowych przez dostawców internetu.
Porozumienia w tej kwestii raczej nie będzie, a z całą pewnością nie przed 1 lutego. Jak się okazuje, władze pozostałych landów podchodzą do tematu, jak pies do jeża i sprawa może przeciągnąć się o kolejne miesiące. Optymistycznie wygląda jedynie fakt, że sądy blokują zapędy rządzących, którzy chcą wprowadzać drakońskie zasady.