Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Prawdziwy czarodziej

Dzisiaj postanowiliśmy przedstawić wam sylwetkę gracza mniej kontrowersyjnego, który walcząc każdego dnia ze śmiertelną chorobą, ustanowił w 2010 roku rekord zdobytych VPPs i otrzymał zaproszenie od PokerStars do Teamu Online.

Kevin "WizzardOfAhhs" Turman był zwykłym nastolatkiem - zadziornym, lekko zwariowanym, z własnym planami i ambicjami. Myślał o przyszłości sportowca. W college'u grał w football i liczył na stypendium jednego z większych amerykańskich uniwersytetów. Wtedy dowiedział się o chorobie, która utworzyła pierwsze przeszkody w jego życiu.

Jak w ciągu miesiąca zmienić swoje życie?

thurman
Źródło: PokerStarsBlog

Borelioza połączona z dodatkową infekcja podobną do malarii zmieniła całkowicie jego spojrzenie na świat. Nie znalazł pomocy w medycynie - nikt nie potrafił powiedzieć, w jaki sposób go uleczyć. W ciągu pierwszych miesięcy stracił na wadze, nie był już w stanie grać w football. Kolejne lata były coraz gorsze. Choroba dawała o sobie znać w taki sposób, że w pewnym momencie chciał skończyć z własnym życiem. Wahania nastroju oraz szybko przychodząca depresja były dla niego codziennością. Zmienił całkowicie swoje priorytety.

Po najgorszych trzech latach jego życia choroba niespodziewanie przestała atakować z taką siłą. Nie był całkowicie zdrowy, wiedział o tym. Jednak poprawa zdrowia spowodowała, że mógł zdjąć żałobną maskę i starać się o poprawę swojego bytu. Zaczął pracować na etacie w HP. Spędzanie czasu w biurze od 9 do 17 nie było jego marzeniem. Nienawidził tego, więc w grudniu 2005 roku szukał szczęścia w innym miejscu. Przeznaczył 500 $ na pokera online.

Dzisiaj jest znany jako WizzardOfAhhs - shortstacker z Teamu PokerStars Online. Niewielu jednak wie, że na początku zaczynał grać big stack strategy na PartyPoker, gdzie podbił najwyższe dostępne tam limity. Wkrótce jednak platforma zamknęła się na graczy amerykańskich. Jego wędrówka w poszukiwaniu nowego domu zakończyła się na PokerStars, gdzie gra do dziś.

W 2007 i 2008 roku otwierał wszystkie możliwe stoły od blindów 25 $ / 50 $ aż do 300 $ / 600 $. Zauważył jednak problem z grą na tak wysokich stawkach. Niewielu jest w stanie wytrwać emocjonalnie w niesamowitych swingach, które można tam doświadczyć. Jego problemem była dodatkowo choroba, która intensyfikowała jego przeżycia oraz emocje. Raz czuł ekstazę z powodu wygranej sesji, by kilka dni później obudzić destruktywną siłę przy straconych buy-inach. Nie wie, ile razy przechodził pięć etapów żałoby, ale emocjonalne swingi na pewno nie poprawiały jego zdrowia.

Nowe siły

Decyzja o zejściu niżej nie bolała długo. Gracze okazali się mniej doświadczeni, dzięki czemu mógł grać maksymalną ilość stołów. Przeszedł też na strategię short stack, by zmniejszyć ilość decyzji w trakcie kilkugodzinnego grindu. W 2009 roku zdobył w taki sposób status Supernova Elite.

Wielu graczy zastanawia się, w jaki sposób można przez tyle godzin grać na 24 stołach:



Kevin odpowiada, że zaczynał jak każdy - przy jednym stole. Grał tak nawet, gdy zaczął trochę poważniej podchodzić do pokera. Na pewnym forum przeczytał, że jego kolega otwiera 4 stoły. "Czy on jest szalony? AŻ 4 stoły?!" Zdecydował, że spróbuje dodać jeden więcej do swojej codziennej rutyny. Później przyszedł czas na trzeci, czwarty, szósty, dwunasty i po około roku układał obok siebie 24 stoły. Mówi, że bez ustawionych limitów na PokerStars grałby około 36 stołów.

Czy robi missclicki? Przyznaje, że często mu się zdarzają, średnio tuzin jednego dnia. Open foldowanie KK w heads-upie, snap calle z 47s na all-in preflop to jego codzienność. Mimo to rakeback nie jest jedynym celem jego gry. Ze stołów odchodzi z wysokim profitem.

Celować wysoko

W grudniu 2009 roku ogłosił, że zamierza pobić rekord zdobytych VPPs i trzykrotnie ugrać status Supernova Elite, co przekłada się na 3 000 000 punktów. Do tak ciężkiego zadania przygotowywał się już wcześniej, a najważniejszym etapem dla wszystkich graczy powinno być według niego planowanie i określenie celów:

Sądzę, że moje największe sukcesy pochodził z dobrze ułożonej rutyny. O której godzinie się obudzisz, by zacząć dzień? Kiedy położysz się spać? Czy musisz grać podczas największego trafficu na swoich stawkach? Kto przygotuje ci posiłki? Czy będzie mógł to robić każdego dnia? Jak często brać przerwy? Często warto nastawić sobie alarm, by nie opuszczać komputera na zbyt długi czas. Planuj i każdego dnia wykonuj ten plan. Weź pod uwagę dni chorobowe oraz okresy, w których stawka VPP/hand jest mniejsza z powodu ogromu regularnych graczy na stołach (na przykład w grudniu).

Nie sądzę, żeby inni pokerzyści byli leniwi. Uważam jednak, że bardzo wielu ma problemy z zarządzaniem samym sobą, postawieniem się w roli własnego szefa. Z moich obserwacji wynika, że kolejnymi problemami są utrzymywanie motywacji oraz zachowanie pamięci o celu. Trzeba patrzeć na większy obraz tego, co się robi, i wtedy wykonać dokładny plan, według którego będzie się podążało, aż do poziomu micro.

Bądź ze sobą szczery. Przykładam wielką wagę do planowania, ale ludzie nie zakończą nawet najmniej skomplikowanego projektu, jeśli będzie on ponad ich siły. Bądź uczciwy, gdy mówisz o swoich możliwościach i motywacji. Każdy cel powinien nas zepchnąć na granice naszych sił, ale trzeba pamiętać, żeby on był realistyczny. Nie bój się porażki. Dopóki każdego dnia spotykałeś się z granicą swoich możliwości i wykonywałeś dobrą robotę, powinieneś być dumny ze swoich osiągnięć.

Rozpoczął się prawdziwy maraton po trzykrotną Supernovę Elite. Kevin przeznaczał codziennie ponad 10 godzin na grę. Spróbujcie grać tak długo, żeby dzień pierwszy skończyć z wynikiem 20 000 rozdań. Później pójść spać, obudzić się następnego ranka i powtórzyć ten wyczyn. To samo zrobić następnego dnia, trzymać tę rutynę przez tydzień, miesiąc, a wreszcie rok.

Żeby się chciało, jak się nie chce...

ustawienia
Stolik pokerowy oczami Kevina

Wiedział, jak ważnym czynnikiem jest motywacja. Stworzył na pulpicie specjalny folder, do którego wrzucał zdjęcia wszystkich rzeczy, na których mu w życiu zależy. "Chcę wielu pięknych rzeczy w swoim życiu." Strach przed żalem w przyszłości, przed stawianym pytaniem "dlaczego tego nie zrobiłem?", przed niewykorzystaniem tych niewielu sprzyjających sytuacji, a wreszcie przed świadomością, że mimo wszystko nawet nie dotknął limitów swoich możliwości, pomagał mu każdego dnia.

Wiedział również, że może tej przyszłości nigdy nie doczekać. W jego organizmie rozwijała się choroba, której nie mógł opisać żaden lekarz. Kevin wydawał tysiące dolarów każdego miesiąca, jedynie by znaleźć kogoś, kto mógłby chociaż dać mu odrobinę nadziei, bo wcześniejsze diagnozy jasno stwierdzały: nie wiadomo, jak długo będzie żył, może kilka następnych lat. Współczesna medycyna go zawiodła, ale nie zamierzał tak łatwo poddać własnego życia.

Wykonał plan ugrania 3 000 000 VPPs. Pobił rekord, ale jego zdrowie pogorszyło się przez godziny spędzone przy komputerze. Posiadał znakomicie przygotowaną dietę i zestaw codziennych ćwiczeń, ale w tamtym czasie nie brał żadnych leków. Powód był prosty - lekarze nie znaleźli żadnych, które mogłyby pomóc w jego sytuacji. Walka z chorobą odeszła więc na drugi plan.

Rok rozczarowań?

2011 rok miał być dla niego spokojniejszy. Postawił sobie cel otrzymania jedynie 1 000 000 VPPs. Wolny czas miał przeznaczyć na większe poszukiwania lekarstwa. Jego jedyną słabością było to, że akurat tej walki nigdy nie brał wystarczająco poważnie.

Wreszcie otrzymał zaproszenie od PokerStars, by dołączyć do Teamu Online. Nadzieja na takich rozwój wypadków popchnęła go do pobicia rekordu VPPs, dlatego było to kolejne zdarzenie, w którym odniósł sukces.

Banff

Przewiniemy trochę rok 2011, by skupić się na najważniejszych wydarzeniach. Brał udział w World Series of Poker, do którego poczynił szerokie przygotowania. Czas spędzony poza domem zawsze był dla niego trudny, także ze zdziwieniem przeżył pierwsze dni WSOP, w których grał całkowicie skupiony i bez problemów zdrowotnych. Kryzys nadszedł dopiero po tygodniu, kiedy nie mógł spędzić nawet trzech godzin przy prawdziwym stole. Jego ciało broniło się przed długimi sesjami w klimatyzowanej sali Rio.

Czarny Piątek zmusił go do zamieszkania w Kanadzie. Świeże powietrze gór w pobliżu miasta Banff miało być kolejnym czynnikiem do powrotu do zdrowia. Kolejny raz jednak jego myśli były skupione głównie na grindzie.

Aby zdobyć SNE, potrzebował w ciągu dwóch ostatnich miesięcy 2011 roku ugrać 200 000 VPPs. Nie było to proste zadanie, ale wcześniej udowodnił, że potrafi zdobyć dwa razy więcej punktów w dwa razy krótszym czasie.

Długo oczekiwana prawda

Pewnego wieczora, kiedy planował swoją rutynę na ten okres, otrzymał mail od nieznanego mu człowieka z Węgier. Życzliwy nadawca wiadomości powiedział mu wtedy coś, co nie mogło przejść przez gardło jego najbliższych, którzy prawdopodobnie byli po prostu zbyt mili, żeby zwracać mu uwagę na tę sprawę:

Kevin, widziałem w swoim otoczeniu podobne historie do Twojej - nie odnośnie pokera, ale innych dziedzin życia. Widziałem ludzi, których otaczał ból, szaleństwo, niesamowite cierpienie oraz śmierć... Wszystko to się działo, gdy jeszcze mieli szansę to naprawić... Nie chcę, żebyś do nich dołączył.

Mówiąc Ci prawdę: Kevin, nie sądzę, żebyś pokonał boreliozę, jeśli Twoim głównym celem jest zostanie najlepszym graczem pokerowym, jakim możesz być. Ważne, żeby utrzymać balans między pokerem a walką z boreliozą. Wygrana tego drugiego wymaga od Ciebie niesamowitej determinacji oraz spokojnego i zbalansowanego środowiska. Życie profesjonalnego gracza nie zapewni Ci tego. Co więcej, sądzę, że Twoje szanse na stanie się najlepszym pokerzystą znacząco wzrosną, jeśli najpierw pokonasz boreliozę.

2012

Kevinowi po przeczytaniu tego towarzyszył szok. Ktoś zupełnie nieznajomy powiedział mu prawdę, która siedziała ukryta gdzieś w zakamarkach jego mózgu, zepchnięta poza granice świadomości. Człowiek, którego nigdy w życiu nie spotkał, przedstawił mu brutalną prawdę, przypomniał, co powinno być jego priorytetem.

Turman pamiętał w końcu długie godziny spędzone przed komputerem, podczas których jego ciało oraz mózg mówiły mu "dosyć!". On jednak parł do przodu, przekraczał swoje limity i nadwyrężał swoje siły, tak bardzo potrzebne do walki z demonami boreliozy.

W 2011 roku nie zdobył w końcu statusu Supernova Elite.

Kevin nadal gra w pokera, ale wkłada więcej wysiłku w poznanie swojej choroby. Przez ostatnie sześć miesięcy wygrał na stołach ponad 200 000 $. Stwierdza, że jest w stanie porzucić całą swoją pokerową tożsamość, aby jedynie wyzdrowieć. Najprawdopodobniej tego nie przeczyta, jednak życzymy mu, by wyszedł zwycięsko z tej najważniejszej dla niego walki.

by dlrzz