Postępowanie w sprawie turnieju pokera w Bydgoszczy umorzone
Sąd umorzył postępowanie podjęte wobec graczy biorących udział w turnieju pokerowym w klubie Maximus w Bydgoszczy, które wszczęte zostało ponad rok temu.
![]() |
|
W październiku 2011 roku w bydgoskim klubie bilardowym Maximus miał miejsce turniej pokerowy o Puchar Właściciela Klubu, w którym wzięło udział około 50 graczy. Na turnieju nie pojawili się jednak tylko gracze oraz organizatorzy - wprosili się także urzędnicy Służby Celnej, którzy spisali zeznania wszystkich uczestników oraz gospodarza zawodów. Odbyło się także przeszukanie klubu. Procedura była czasochłonna, zeznania tylko jednego gracza zajmowały przeciętnie 25 minut, natomiast właściciel klubu składał wyjaśnienia ponad półtorej godziny. Mimo tego niestrudzeni pokerzyści dokończyli ów turniej - za zgodą stróżów prawa, którzy kilka minut wcześniej spisywali ich zeznania.
W trakcie przesłuchania sędziego turnieju padło pytanie czy rozgrywki toczyły się "w pokera". Sędzia poprosił funkcjonariuszy o zdefiniowanie czym dokładnie jest poker, by mógł odnieść się do zadanego mu pytania. Nikt nie potrafił tego wyjaśnić, toteż żadnej odpowiedzi nie udzielił.
Funkcjonariusze SC próbowali natomiast udowodnić graczom, że żetony leżące przed nimi mają wartość monetarną. Nakłaniali ich do przyjęcia na siebie winy oraz mandatu za swoje rzekome wykroczenie. Niektórzy tę formę kary przyjęli - ze strachu i stresu? Być może uiścili wpisowe, toteż brali udział w turnieju płatnym.
![]() |
|
Jednak część z uczestników w ogóle nie uiściła żadnego wpisowego i grała wyłącznie o puchar (tak jak chociażby późniejszy zwycięzca), więc nie mogli oni odnieść żadnych korzyści finansowych z udziału w turnieju. Dlatego pewna grupa przesłuchiwanych nie przyjęła proponowanej kary. Po pewnym czasie i tak otrzymała mandaty, od których napisano odwołania. Tak oto cała sprawa znalazła się w sądzie.
Wszystko to mogłoby mieć zupełnie inny przebieg, gdyby nie to, że w turnieju uczestniczył (i triumfował) Mikołaj Woyna - znany lokalny entuzjasta pokera oraz członek stowarzyszenia Naprawa Prawa. To właśnie Mikołaj z uporem odwoływał się od decyzji sądu, wraz z czterema innymi osobami.
Rozprawa wyglądała jak scena ze słabego filmu. Na ławie oskarżonych pojawiła się pięcioosobowa grupa, która odwołała się od wyroku oraz jedna, która postanowiła dobrowolnie poddać się karze - mimo tego, że grała w turnieju bez uiszczania wpisowego, tak jak pozostała piątka. Woyna prosił o zaprotokołowanie swoich "wątpliwości związanych z faktem, że Urząd Celny z jednej strony stwierdził popełnienie przestępstwa polegające na braniu udziału w turnieju, a z drugiej strony pozwolił go dokończyć". Przedstawił również swój puchar jako jedyną wygraną. Prokurator nie przesłuchiwał swoich świadków i nie zadawał świadkom obrony żadnych pytań.
Dzisiaj otrzymaliśmy informację, że sąd umorzył postępowanie dla tej właśnie grupki pięciu osób. Wspomniany wcześniej szósty uczestnik rozprawy na swój wniosek dobrowolnie poddał się karze, a kolejne 12 zapłaciło otrzymane wcześniej mandaty.
Jak więc widzimy - wystarczyło tylko trochę uporu, by zaoszczędzić sobie płacenia mandatu wystawionego w wątpliwych okolicznościach. Oskarżyciel nie wykazał nawet większego zainteresowania w dążeniu do ukarania podsądnych. Jednak taką postawę wykazała zaledwie mała grupka osób spośród kilkunastu ukaranych graczy i kto wie, jaki finał miałaby ta sprawa, gdyby nie fakt zaangażowania w nią człowieka świetnie zaznajomionego z meandrami prawa.
by 00471
//

