Poker prodigy - część 2
W ten weekend przedstawiamy wam sylwetkę kochanego przez media Jeffa Sarwera. Burzliwe dzieciństwo, twarde wychowanie oraz nabyty mindset stworzyły z niego genialnego gracza szachowego. "Chess prodigy" musiał jednak porzucić swoją pasję i nie zrobił tego z własnej woli. Umysł prawdziwego Gracza zaprowadził go w końcu na pokerowe stoły. Zapraszamy was na drugą część jego historii.
![]() |
|
Po osiągnięciu pełnoletności, Jeff Sarwer stał się niezależny od ojca. Nadal podróżowali i ukrywali się. On jednak pożądał stabilizacji. Odwiedzili największe europejskie państwa. Jeff swobodnie rozmawiał już w pięciu językach. Chciał jednak powiedzieć "STOP", zakończyć częste przeprowadzki, osiąść na stałe we własnym domu. Był jeszcze jeden powód odejścia od ojca.
Ciągle pamiętał swoje dzieciństwo spędzone przy szachach. Pamiętał moment, w którym ojciec zabrał go z tego świata i zakazał gry. Tego nie potrafił mu przebaczyć, nie mógł zapomnieć o zaprzepaszczonych możliwościach. Jego ból nie pochodził z wychowania ciężką ręką. Wywodził się z odebrania mu jedynej czynności, jaką kiedykolwiek kochał.
Ich drogi się rozeszły. Jeff stracił kontakt z ojcem, rozpoczął kilka niewielkich biznesów. W 2007 roku przyjechał do Polski. Kupił tutaj dom, ziemię i założył własną firmę.
Powrót do szachów
Jeff zaczął znowu grać - bardziej dla relaksu spędzał czas przy kamiennych planszach szachowych koło gdańskiej plaży. Jego przeciwnikami byli głównie staruszkowie. Niektórzy grali calkiem dobrze, reszta nie mogła równać się z jego poziomem. Chociaż przez chwilę mógł znowu poczuć się jak Cudowne Dziecko.
Jeden z bardziej podchmielonych przegranych powiedział mu, że nie powinien gnębić biednych ludzi, którzy chcą tylko spędzić spokojne popołudnie. Skoro jest taki dobry, powinien zapisać się do turnieju w Malborku. Jeff go posłuchał.
Nie grał w szachy od ponad dekady, ale stwierdził, że warto spróbować swoich sił. Do Malborka przyjechało czterech polskich arcymistrzów, więc field był dla niego zachęcający. Co prawda przegrał z jednym z nich - Piotrem Bobrasem, ale nie zanotował tam więcej porażek. Jest szczególnie zadowolony z remisu z dzisiejszym polskim numerem jeden oraz 27. na świecie w rankingu FIDE - Radosławem Wojtaszkiem. Cały turniej zakończył na 3. miejscu, a do wygranej zabrakło mu pół punktu.
Nowa pasja
![]() |
|
W 2008 roku grał w pokera w lokalnym barze. Wyników nie posiadał dobrych, mimo bardzo słabych przeciwników. Czuł jednak, że poker może stać się dla niego kolejną pasją. Obudziła się w nim mentalność Gracza. Zasady gry się zmieniły, zwycięstwo jednak przypomniało mu sukcesy po tysiącach godzin spędzonych na przesuwaniu pionków po szachownicy. Chciał pójść wyżej, grać z lepszymi od siebie, jak ponad 10 lat wcześniej w Manhattan Chess Club.
Wkupił się bezpośrednio do EPT Prague. Był to dla niego pierwszy tak duży turniej live. Zakończył go na 54. miejscu, zgarniając profit netto w wysokości 2000 €. Nieszczęśliwie dla niego QJ nie utrzymało się przeciwko AA na boardzie QJ5. Zauważył wtedy różnicę pomiędzy pokerem a szachami. Karty nie muszą spadać sprawiedliwie. Rzadko posiada się 100% szans na wygraną. Do umiejętności został przyklejony smaczek losowości, ale cóż to była za piękna gra!
Za chwilę wylądował na finałowym stole w 1000 € no-limit Hold'em na European Masters of Poker w Tallinnie. Trzecie miejsce i 29 760 € pokazywały, że może stać się legendą także w społeczności pokerowej.
W 2009 roku zakończył EPT Warsaw na 10. miejscu, ale dopiero na finałowym stole w Main Evencie w Vilamoure wszyscy usłyszeli o Cudownym Dziecku Szachów. Może ten tytuł powinien być wtedy zmieniony?
Pisaliśmy o niesamowitej ręce, której byliśmy świadkami:
Następnie niesamowitym wręcz sprawdzeniem popisał się Jeff Sarwer. Zagrał raise do 125 000 z buttona przed flopem i znalazł akcję u Pierra Neuville'a. Na pierwszych trzech streetach spadły
![]()
![]()
. Neuville stuknął w stół do Jeffa, a ten zagrał mu continuation bet w wysokości 135 000. Neuville jednak nie miał zamiaru poprzestawać na tym i uderzył raisem do 335 000. Jeff momentalnie sprawdził, aby zobaczyć
na turnie. Tutaj Francuz odpuścił i po jego stuknięciu w stół, Jeff zagrał check behind. Neuville obudził się dopiero na riverze, po zobaczeniu
, postanowił ukraść pota betem w wysokości 405 000. Sarwer jednak nie dał się nabrać. Przeczytał swojego rywala na bluff i wykonał megalityczny call z Jx 4x i bottom parą. Faktycznie miał rację, Neuville bowiem kradł z Ax 7x. Po tym rozdaniu Pierre spadł do około 1 000 000.
Jeff tłumaczył później, że zauważył u niego "tell", gdy Neuville blefował na riverze w innym rozdaniu z air. Prawdziwy geniusz czy amator, obstawiający przeciwnika tylko na jeden układ?
![]() |
|
Ciężko na to odpowiedzieć. Na pewno bronią go zdobyte finałowe stoły (w tym także w evencie 1500 $ pot-limit Omaha World Series of Poker w 2011 roku) oraz ponad 500 000 $ lifetime winnings. Ostatnio jednak życie turniejowca go nie rozpieszcza.
Na 17 stronach wątku na forum 2+2 zastanawiano się, jak daleko zajdzie Jeff Sarwer. Shaun Deeb już na samym początku starał się rozwiać wszelkie wątpliwości:
Spędziłem z nim mnóstwo czasu w Kijowie i żałuję, że nie mogę go nauczyć wszystkiego, co wiem o turniejach, ponieważ wprowadziłby w nich zupełnie nowy poziom. (...) Nigdy nie będę tak dobrym graczem, jakim on może się stać. Kiedy tylko ludzie z jemu podobną inteligencją zauważą, jak łatwo jest wygrać w pokerze, wszyscy za nim podążą. (...) Jego proces myślowy jest ponad wszelkimi poziomami, jakie ja sam mogę sobie wyobrazić.
by dlrzz


