"Plus przed EV" - zawód: pokerzysta, czyli co ludzie powiedzą?
Każdy z nas staje co jakiś czas w obliczu pytania o źródło utrzymania i ciężko tak naprawdę stwierdzić co bywa bardziej kuriozalne - nasze odpowiedzi, czy może wywoływane przez nie reakcje rozmówców. Śmiać się z tego wszystkiego czy może płakać? Zapraszam do lektury tekstu, spróbujemy w nim obydwu wariantów.
![]() |
|
Zainspirowany artykułem o miejscu pracy pokerzystów, wnioskami wypływającymi z dyskusji wokół znanego wam już felietonu o podrywie na pokerzystę, oraz jednym z tematów na forum 2+2, postanowiłem zająć się dzisiaj zagadnieniem pokrewnym, które - jestem o tym przekonany - jest nam wszystkim jeszcze bliższe.
Nie każdy z nas operuje na piętnastu monitorach, nie każdy też - z całym szacunkiem dla pozastołowych podbojów wielu pokerzystów - czaruje napotkane dziewczyny karcianym flow, każdy natomiast co najmniej raz zetknął się z koniecznością odpowiedzi na pytanie: "jak ty właściwie zarabiasz na życie?".
W niniejszym felietonie poszukamy więc odpowiedzi m.in. na poniższe pytania:
- W jaki sposób pokerzyści odpowiadają na pytanie o źródło utrzymania?
- Pokusa unikania prawdy, czyli jakie możemy napotkać reakcje rozmówców?
- Co na to wszystko zdrowy rozsądek oraz czy nie może być normalnie?
- Święty spokój czy uświadamianie - jaką drogę najlepiej obrać?
Rzecz podstawowa - prawda czy "półprawda"?
![]() |
|
Kilka dni temu wszedłem do kwiaciarni ubrany w koszulkę PokerStars. Podając mi wybranego badyla, Pani ośmieliła się wypalić: "gra pan w pokera?". Po wnikliwym zmierzeniu poczciwiny wzrokiem i uznaniu, że agenci Urzędu Celnego raczej rzadko instalowani są w kwiaciarnianych budkach, odpowiedziałem twierdząco. Ku mojemu zaskoczeniu, reakcją nie było stwierdzenie typu "ja też pogrywam na automatach", tudzież "mój mąż przegrał nasze dziecko na ruletce", lecz pełne uznania oznajmienie: "jestem fanką, oglądam w telewizji".
Po co o tym piszę? Moim zdaniem pierwszym krokiem w rozważaniach na ten temat winno być ustalenie, czy w ogóle odpowiedź na tak zadane pytanie powinna być udzielana całkowicie szczerze.
Z jednej strony chcielibyśmy być w zgodzie z samymi sobą oraz nie widzimy powodów do wstydzenia się ciężkiej i uczciwej (bardziej, niż wszystkim się wydaje, o czym kiedy indziej) pracy. Z drugiej jednak, sytuacja prawna w naszym kraju, obawa przed ewentualnymi reakcjami rozmówców (o czym w dalszej części tekstu) czy też zwykłe lenistwo sprawiają, że niejednokrotnie uciekamy się do udzielania odpowiedzi wymijających, lub nawet nie do końca zgodnych z prawdą.
W pierwszej kolejności przyjrzyjmy się więc najczęściej używanym "półprawdom".
Odpowiedzi alternatywne
![]() |
|
Tak naprawdę wariantów odpowiedzi wymijających jest tyle, na ile pozwala kreatywność danej jednostki. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że najczęściej używanymi alternatywami są zajęcia takie jak:
- gra na giełdzie (najczęściej forex)
- "inwestowanie kapitału w czasie rzeczywistym"
- biznes internetowy
- inna forma samozatrudnienia
Kuriozalność powyższych odpowiedzi może wywoływać na pierwszy rzut oka nasze zdziwienie lub nawet uśmiech, warto jednak zastanowić się, dlaczego w ogóle część z nas musi uciekać się do tak drastycznych środków.
Zobaczmy zatem jakie, są konsekwencje mówienia "czystej prawdy"...
Cena prawdy, czyli przegląd reakcji rozmówców
![]() |
|
Polecam rozsiąść się teraz wygodnie ze szklanką ulubionego drinka, bo będzie się działo. Oto subiektywny przegląd najczęstszych reakcji naszych rozmówców, po dowiedzeniu się przez nich o źródle - chociażby częściowym - naszego utrzymania. Macie moje słowo, że osobiście usłyszałem większość z poniższych tekstów:
- "Hmm, czy w takim razie jak dam Ci 1000 zł, jesteś w stanie je dla mnie podwoić?"
- "To wspaniale, ja też gram w pokera! Ostatnio grałem z kolegami z kółka przyjaciół grzybobrania i... [w tym miejscu następuje godzinny wywód na temat tego, dlaczego asy nigdy nie wygrywają, a 54o jest najlepszą ręką do skompletowania pokera]"
- "No dobrze, wierzę, że to gra umiejętności, ale to przecież uzależnia" (moja odpowiedź - "chciałbym...")
- "Wygrałeś w tym miesiącu 1000 $, zgoda, ale ile przegrałeś?"
- "Zawsze chciałam być dziewczyną gangstera :)"
- "Nieważne, czy to gra umiejętności - goście grają na pieniądze, więc to jest hazard" - cytat jednego z redaktorów Czwartego Programu Polskiego Radia, audycja młodzieżowa
- "Nie rób tego. Mój wujek z Bytomia przegrał kiedyś na automatach w jeden dzień całą wypłatę z kopalni"
- "Błagam, rób w życiu co chcesz, ale od pokera trzymaj się z daleka"
- "Wygrałeś już kilka tysięcy dolarów? Wycofaj się, póki możesz, zanim wszystko przegrasz!"
Dlaczego?
![]() |
|
Im dłużej o tym myślę, tym bardziej jedna refleksja ciśnie mi się na usta - dlaczego nie może być normalnie?
Z jakiego powodu nie możemy w szczery sposób opowiadać o uczciwej i ciężkiej pracy, którą traktujemy profesjonalnie i wykonujemy kosztem wolnego czasu? Dlaczego w społeczeństwie, które gloryfikuje czasami bezmyślne i nierozwijające prace na etacie, stawiani jesteśmy w jednym szeregu z hazardzistami, drobnymi złodziejami, bezrobotnymi i innymi wrzodami na organizmie korpo-urzędniczego społeczeństwa?
Myślę, że przywołane reakcje rozmówców nie stanowią problemu samego w sobie, lecz są jedynie kwestią wtórną wobec wyższych uwarunkowań. Znów pozostaje mi zatem bycie nudnym i powtarzalnym poprzez kolejne postawienie pytania - jak długo jeszcze polski ustawodawca będzie trzymał nas na sztucznie wykreowanym marginesie?
Święty spokój zatem czy uświadamianie? Chwała tym, którzy mają entuzjazm, siłę i poczucie misji na poziomie, który pozwala im na obranie drugiej opcji.
by gaaish




