Zaktualizowano 07 sie 26 przez

"Plus przed EV" - zawód: pokerzysta, czyli co ludzie powiedzą?

Każdy z nas staje co jakiś czas w obliczu pytania o źródło utrzymania i ciężko tak naprawdę stwierdzić co bywa bardziej kuriozalne - nasze odpowiedzi, czy może wywoływane przez nie reakcje rozmówców. Śmiać się z tego wszystkiego czy może płakać? Zapraszam do lektury tekstu, spróbujemy w nim obydwu wariantów.

plus przed EV

Zainspirowany artykułem o miejscu pracy pokerzystów, wnioskami wypływającymi z dyskusji wokół znanego wam już felietonu o podrywie na pokerzystę, oraz jednym z tematów na forum 2+2, postanowiłem zająć się dzisiaj zagadnieniem pokrewnym, które - jestem o tym przekonany - jest nam wszystkim jeszcze bliższe.

Nie każdy z nas operuje na piętnastu monitorach, nie każdy też - z całym szacunkiem dla pozastołowych podbojów wielu pokerzystów - czaruje napotkane dziewczyny karcianym flow, każdy natomiast co najmniej raz zetknął się z koniecznością odpowiedzi na pytanie: "jak ty właściwie zarabiasz na życie?".

W niniejszym felietonie poszukamy więc odpowiedzi m.in. na poniższe pytania:

  • W jaki sposób pokerzyści odpowiadają na pytanie o źródło utrzymania?
  • Pokusa unikania prawdy, czyli jakie możemy napotkać reakcje rozmówców?
  • Co na to wszystko zdrowy rozsądek oraz czy nie może być normalnie?
  • Święty spokój czy uświadamianie - jaką drogę najlepiej obrać?

Rzecz podstawowa - prawda czy "półprawda"?

prawda

Kilka dni temu wszedłem do kwiaciarni ubrany w koszulkę PokerStars. Podając mi wybranego badyla, Pani ośmieliła się wypalić: "gra pan w pokera?". Po wnikliwym zmierzeniu poczciwiny wzrokiem i uznaniu, że agenci Urzędu Celnego raczej rzadko instalowani są w kwiaciarnianych budkach, odpowiedziałem twierdząco. Ku mojemu zaskoczeniu, reakcją nie było stwierdzenie typu "ja też pogrywam na automatach", tudzież "mój mąż przegrał nasze dziecko na ruletce", lecz pełne uznania oznajmienie: "jestem fanką, oglądam w telewizji".

Po co o tym piszę? Moim zdaniem pierwszym krokiem w rozważaniach na ten temat winno być ustalenie, czy w ogóle odpowiedź na tak zadane pytanie powinna być udzielana całkowicie szczerze. 

Z jednej strony chcielibyśmy być w zgodzie z samymi sobą oraz nie widzimy powodów do wstydzenia się ciężkiej i uczciwej (bardziej, niż wszystkim się wydaje, o czym kiedy indziej) pracy. Z drugiej jednak, sytuacja prawna w naszym kraju, obawa przed ewentualnymi reakcjami rozmówców (o czym w dalszej części tekstu) czy też zwykłe lenistwo sprawiają, że niejednokrotnie uciekamy się do udzielania odpowiedzi wymijających, lub nawet nie do końca zgodnych z prawdą.

W pierwszej kolejności przyjrzyjmy się więc najczęściej używanym "półprawdom".

Odpowiedzi alternatywne

alternatywa

Tak naprawdę wariantów odpowiedzi wymijających jest tyle, na ile pozwala kreatywność danej jednostki. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że najczęściej używanymi alternatywami są zajęcia takie jak: 

  • gra na giełdzie (najczęściej forex)
  • "inwestowanie kapitału w czasie rzeczywistym"
  • biznes internetowy
  • inna forma samozatrudnienia
 

Kuriozalność powyższych odpowiedzi może wywoływać na pierwszy rzut oka nasze zdziwienie lub nawet uśmiech, warto jednak zastanowić się, dlaczego w ogóle część z nas musi uciekać się do tak drastycznych środków.

Zobaczmy zatem jakie, są konsekwencje mówienia "czystej prawdy"...

Cena prawdy, czyli przegląd reakcji rozmówców

zdziwienie

Polecam rozsiąść się teraz wygodnie ze szklanką ulubionego drinka, bo będzie się działo. Oto subiektywny przegląd najczęstszych reakcji naszych rozmówców, po dowiedzeniu się przez nich o źródle - chociażby częściowym - naszego utrzymania. Macie moje słowo, że osobiście usłyszałem większość z poniższych tekstów:

  • "Hmm, czy w takim razie jak dam Ci 1000 zł, jesteś w stanie je dla mnie podwoić?"
  • "To wspaniale, ja też gram w pokera! Ostatnio grałem z kolegami z kółka przyjaciół grzybobrania i... [w tym miejscu następuje godzinny wywód na temat tego, dlaczego asy nigdy nie wygrywają, a 54o jest najlepszą ręką do skompletowania pokera]"
  • "No dobrze, wierzę, że to gra umiejętności, ale to przecież uzależnia" (moja odpowiedź - "chciałbym...")
  • "Wygrałeś w tym miesiącu 1000 $, zgoda, ale ile przegrałeś?"
  • "Zawsze chciałam być dziewczyną gangstera :)"
  • "Nieważne, czy to gra umiejętności - goście grają na pieniądze, więc to jest hazard" - cytat jednego z redaktorów Czwartego Programu Polskiego Radia, audycja młodzieżowa
  • "Nie rób tego. Mój wujek z Bytomia przegrał kiedyś na automatach w jeden dzień całą wypłatę z kopalni"
  • "Błagam, rób w życiu co chcesz, ale od pokera trzymaj się z daleka"
  • "Wygrałeś już kilka tysięcy dolarów? Wycofaj się, póki możesz, zanim wszystko przegrasz!"
To tylko niektóre z napotkanych przeze mnie lub moich znajomych reakcji, podobne przykłady można jednak mnożyć. W świetle powyższego jedno staje się bardziej czytelne - manewry pokerzystów polegające na wymijających odpowiedziach przestają aż tak dziwić. 

Dlaczego?

dlaczego

Im dłużej o tym myślę, tym bardziej jedna refleksja ciśnie mi się na usta - dlaczego nie może być normalnie?

Z jakiego powodu nie możemy w szczery sposób opowiadać o uczciwej i ciężkiej pracy, którą traktujemy profesjonalnie i wykonujemy kosztem wolnego czasu? Dlaczego w społeczeństwie, które gloryfikuje czasami bezmyślne i nierozwijające prace na etacie, stawiani jesteśmy w jednym szeregu z hazardzistami, drobnymi złodziejami, bezrobotnymi i innymi wrzodami na organizmie korpo-urzędniczego społeczeństwa?

Myślę, że przywołane reakcje rozmówców nie stanowią problemu samego w sobie, lecz są jedynie kwestią wtórną wobec wyższych uwarunkowań. Znów pozostaje mi zatem bycie nudnym i powtarzalnym poprzez kolejne postawienie pytania - jak długo jeszcze polski ustawodawca będzie trzymał nas na sztucznie wykreowanym marginesie?

Święty spokój zatem czy uświadamianie? Chwała tym, którzy mają entuzjazm, siłę i poczucie misji na poziomie, który pozwala im na obranie drugiej opcji.

by gaaish