"Plus przed EV" - oskarżony: poker
Ostatnie kilkanaście miesięcy było dla wizerunku pokera w mediach bezlitosne. Jaki wpływ na postrzeganie pokera przez społeczeństwo mają procesy sądowe "z kartami w tle" oraz co oznacza to dla graczy?
![]() |
|
O tym, że poker coraz częściej stanowi impuls inicjujący postępowania sądowe, wiemy od dawna, wydarzenia ostatniego tygodnia zainspirowały mnie jednak do spojrzenia na tę kwestię od nieco innej strony.
W niniejszym felietonie poszukamy więc odpowiedzi m.in. na poniższe pytania:
- Dlaczego poker coraz częściej staje się "gościem" sal sądowych?
- Jaki wpływ na społeczny obraz pokera ma jego udział w aferach, mających swoje zakończenie w sądzie?
- Jak sytuacja ta wpływa na realia zwykłych graczy?
Gdzie pieniądze, tam problemy
![]() |
|
Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że los nie jest dla obrońców wizerunku pokera - którymi jesteśmy my wszyscy, chociażby w rozmowach z bliskimi - szczególnie łaskawy. Nie zdołaliśmy jeszcze uporać się z widmem "Wielkiego Szu", które deformowało postrzeganie naszej dyscypliny przez społeczeństwo, a już przyszło nam stanąć do walki z kolejnymi stereotypami.
Oto bowiem okazuje się, że słowo "poker" coraz częściej występuje ostatnio w rozmaitych przekazach medialnych w parze z określeniami takimi jak "sąd" czy "przestępstwo". Ostatnie doniesienia, takie jak chociażby powracająca niczym zgaga po dobrym weselu sprawa Howarda Lederera, czy informacja o wytoczeniu powództwa przez Phila Galfonda, tylko przypomniały o poprzednich incydentach, w których główną rolę odgrywał poker oraz związane z nim sprawy sądowe. Abstrahując już od całej afery związanej z Czarnym Piątkiem, przypomnieć można chociażby takie zdarzenia, jak np. proces karny w sprawie napadu na Duhamela, czy aferę na linii Trickett - Feldman.
Jaka jest więc przyczyna "mariażu" pokera z salą sądową? Odpowiedź jest raczej oczywista - duże pieniądze. Nie jest tajemnicą, ani żadnym zaskoczeniem, że środowiska skupiające znaczne środki finansowe zawsze przyciągać będą element kryminogenny. Działanie tego ostatniego jest w przypadku pokera tym łatwiejsze, im większe braki legislacyjne występują w zakresie regulacji prawnej dotyczącej naszej branży.
No dobrze, ale przecież duże pieniądze i związane z nimi afery dotyczą większości obszarów życia publicznego, jak chociażby sport, sztuka czy - przede wszystkim - polityka, dlaczego więc wizerunek pokera cierpi na nich bardziej, niż inne dziedziny życia, znajdujące swój finał w sądzie?
Medialna dyskryminacja
![]() |
|
Każdy kojarzy nagłówki newsów dotyczących afer związanych np. z działalnością banków, spekulacjami na rynkach walutowych, czy też z przekrętami w świecie wielkiego sportu. Dlaczego więc te aspekty życia bronią się jeszcze przed przypięciem im pejoratywnej łatki, podczas gdy poker otrzymuje taką stosunkowo często oraz w łatwy sposób?
Przyczyn może być kilka, jedna z nich wydaje się być jednak najbardziej doniosłą. Zwróćmy uwagę na kontekst, w jakim pojawiają się w przekazie medialnym wspomniane powyżej aspekty życia. Dla zobrazowania sytuacji posłużmy się przykładem, w którym słowo "poker" skonfrontujemy ze słowem "sport" (abstrahując tutaj od tego, czy poker spełnia znamiona pozwalające na określenie go jako dyscyplinę sportu, gdyż nie o to chodzi w tym kontekście).
W jednym i w drugim przypadku przeczytać możemy o związanych ze wspomnianymi branżami aferach. Nikomu nie jest przecież obcy nagłówek w stylu "Łukasz G. sprzedał mecz", "Gwiazdor NBA okradziony" czy "Kolejna afera wąchockiej mafii szachistów" (no dobra, ostatni przykład odpuśćmy). Dlaczego więc analogiczne doniesienia na temat pokera są dla niego o wiele bardziej szkodliwe?
Wspomniany powód jest prosty - brak równowagi. Zauważmy, że negatywne informacje dotyczące świata sportu równoważone są przekazem pozytywnym. Nietrudno spotkać nagłówki serwisów informacyjnych w stylu "Kolejny sukces polskich kajakarzy" czy nawet serwisów edukacyjnych, jak np. "Sport jako rozwijające hobby dla twojego dziecka". Niestety, brak jest podobnych doniesień ze świata pokera, podczas gdy takie informacje wcale nie byłyby wymuszone czy nienaturalne. O tym, że taka analogia byłaby możliwa, niech świadczy chociażby fakt, że w obydwu powyższych przykładach, użyte określenia sportowe ("kajakarzy" oraz "sport") dałoby się zastąpić odpowiednim słowem z naszej branży (w tym wypadku "pokerzystów" oraz "poker").
Powyższe rozważania mogą wydawać się wprawdzie zbyt daleko idące, skoro jednak podobne do pokera ze strukturalnego punktu widzenia dyscypliny, takie jak szachy czy brydż, zdołały sobie wypracować przez lata odpowiedni status, dlaczego rzecz taka miałaby się nie udać nam? Poker posiada wszak co najmniej jedną, fundamentalną przewagę nad wspomnianymi dyscyplinami, która nie pozostaje bez wpływu na jego atrakcyjność medialną, a mianowicie powiązane z nim olbrzymie pieniądze...
Wracając na podwórko, czyli co oznacza to dla nas
![]() |
|
Na zakończenie warto zadać sobie pytanie, które nieodłącznie towarzyszy tego typu rozważaniom - co oznacza to dla zwykłego gracza? Wielu z nas pomyśleć może, że problem ten nie dotyczy rzeczywistości szarego grindera online. Nic bardziej mylnego.
Należy mieć świadomość tego, iż medialny wizerunek pokera ma wpływ niemal na każdy element związany zarówno z naszą dyscypliną, jak i życiem pokerzysty jako takim. Począwszy od spojrzenia na naszą profesję przez naszych bliskich i znajomych, poprzez kwestię popularyzacji pokera, przychylności sponsorów i organizacji eventów na żywo, a skończywszy na zagadnieniu poprawnej i korzystnej dla graczy regulacji pokera online - na wszystkie te aspekty fundamentalny wpływ ma medialny obraz pokera.
Dopóki w pokera będzie grało się na pieniądze, dopóty nie unikniemy sytuacji, w których nasza dyscyplina będzie bohaterem postępowań sądowych. Od nas - a przynajmniej również od nas - zależeć może jednak, jak często poker gościł będzie w mediach w charakterze pozytywnego bohatera. Jak już bowiem pytałem kiedyś - czy zmianę polskiego prawa oraz podejścia społeczeństwa do naszego sportu jesteśmy w stanie wywalczyć przy pokerowych stolikach?
by gaaish



