"Plus przed EV" - aktualizacja spojrzenia na kierunek rozwoju pokera online
Próba odpowiedzenia na pytanie dokąd zmierza światowy rynek pokera online jest jak prognozowanie pogody - stanowi zadanie jednocześnie potrzebne i niewykonalne. Biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia wydaje się, że warto raz jeszcze podjąć to niewdzięczne wyzwanie.
![]() |
|
Połączcie dotychczasowe próby odpowiedzi na pytanie "Dokąd zmierza światowy rynek pokera online?" (m.in. w następujących newsach: 1, 2, 3) z ostatnimi doniesieniami (zawartymi głównie w tym oraz tym miejscu), a wybór tematu na dzisiejszy felieton stanie się kwestią oczywistą.
Prognozowanie jakichkolwiek wydarzeń czy tendencji jest zadaniem niewdzięcznym i obarczonym dużym ryzykiem w zakresie skuteczności, jednak bez niego wszelka adaptacja - pojęcie tak kluczowe dla pokerzystów - byłaby niemożliwa. Podejmijmy więc raz jeszcze trud "zadjustowania się" do nadchodzących warunków, poprzez próbę ich przewidzenia.
W niniejszym felietonie poszukamy zatem odpowiedzi m.in. na poniższe pytania:
- W którym kierunku zdaje się obecnie zmierzać amerykański oraz europejski rynek pokera online?
- Jaki wpływ na warunki gry polskich pokerzystów może mieć panująca w Polsce sytuacja prawna?
- Jakie są możliwe scenariusze rozwoju światowego rynku pokera online?
Chłód zza oceanu, spowolnienie na kontynencie
![]() |
|
Niezbyt optymistyczne wnioski wyciągnąć można na podstawie informacji, które wyciekły w ostatnich dniach na temat projektu ustawy „The Internet Gambling Prohibition, Poker ConsumerProtection and Strengthening UIGEA Act of 2012”.
Piętnastomiesięczny okres oczekiwania dla wszystkich operatorów, pięć lat zakazu oferowania swoich usług dla szeregu podmiotów, w tym potencjalnie dla PokerStars oraz Full Tilt Poker, wreszcie - brak możliwości dołączenia pokerzystów z USA do gier z przeciwnikami zza granicy. Te oraz pozostałe szczegóły planowanej regulacji sprawiają, że marzenie o wspólnej grze z Amerykanami wydają się uciekać nam sprzed oczu.
W międzyczasie działo się również w Europie, chociaż szczerze mówiąc nie jestem przekonany, czy użycie zwrotu "dziać się" jest w tym kontekście najtrafniejsze. Oto bowiem okazało się, że na oczekiwany plan Michela Barniera, unijnego komisarza ds. rynku wewnętrznego i usług, musimy jeszcze chwilę poczekać.
Opóźnienie ogłoszenia planu mającego uregulować rynek internetowego hazardu w Unii Europejskiej nie jest wprawdzie znaczne, jednak jeśli połączymy je z czasem oczekiwania na potencjalne, nowe prawo wspólnotowe, doliczając do tego okres niezbędny do zaimplementowania unijnych regulacji przez państwa członkowskie, może okazać się, że nie należy niestety liczyć na zmianę sytuacji pokera online w Europie nawet w ciągu kilku najbliższych lat.
Co więc na horyzoncie?
![]() |
|
Spójrzmy najpierw na krajobraz amerykański. Po pierwsze, należy mieć świadomość, że szanse na uchwalenie wspomnianej ustawy Reida/Kyla są niewielkie. Nadchodzące wybory w USA mogą wywrócić sytuację do góry nogami, nie pozostawiając nic z obecnego kształtu propozycji regulacji rynku.
Po drugie, pamiętać trzeba, że prognoza wydarzeń to nie tylko obserwowanie oficjalnych komunikatów, ale też umiejętność odczytywania wydarzeń pobocznych. Jak już kiedyś wspominałem, pewnych wniosków powinny dostarczać nam działania osób oraz podmiotów, które z dużą dozą prawdopodobieństwa posiadają znacznie obszerniejszą wiedzę na temat możliwego rozwoju wypadków. W tym kontekście warto raz jeszcze zadać sobie pytanie o prawdziwy cel przejęcia FTP przez PokerStars. Czy aby na pewno racjonalnie działająca firma poświęciłaby setki milionów dolarów tylko po to, żeby w charytatywnym geście spłacić wierzycieli FTP i stworzyć sobie możliwość działania pod nowym szyldem graficznym? Świadomość, że wielkie interesy, lobbing i wielka polityka, to pojęcia występujące w obecnych czasach w jednym szeregu, pozwala patrzeć na całą sprawę w nieco innym świetle.
Wróćmy jednak na Stary Kontynent. Bez względu na to, co dokładnie zawierał będzie plan Michela Barniera, Europa - choć bardzo powoli - zdaje się zmierzać w jasno określonym kierunku. Jednoznacznie widoczna jest tendencja do unifikacji prawa regulującego hazard online, co oznacza, że docelowo cały rynek wspólnotowy będzie modelowany na kształt krajów, w których sytuacja została już uregulowana i zaaprobowana przez Unię, jak np. Hiszpania, Francja czy Włochy. Połączmy tę obserwację z faktem, iż przedstawiciele właściwych urzędów regulujących coraz głośniej wypowiadają się na temat połączenia puli graczy (na razie tylko ze wspomnianych trzech krajów, choć mówi się też o rynku brytyjskim), a otrzymamy jasny przekaz: wspólnota chciałaby widzieć europejski rynek pokera online jako wspólną, zharmonizowaną, transparentną, bezpieczną i w pełni uregulowaną na jednakowych zasadach przestrzeń. Biorąc pod uwagę narzędzia, jakimi Unia Europejska dysponuje w celu wymuszania na państwach członkowskich przestrzegania prawa wspólnotowego, wydaje się, że realizacja tego scenariusza to kwestia czasu. Powoli, ale do celu, chciałoby się rzec.
Tymczasem w Polsce
![]() |
|
O ile faktem jest, że Unia Europejska chce oraz może podejmować działania prawne przeciwko państwom członkowskim, których przepisy są niezgodne z regulacjami wspólnotowymi, o tyle należy mieć świadomość, że "oporne" kraje mogą proces ten znacznie wydłużać i na różne sposoby utrudniać.
Z tego względu tak ważne jest, żeby funkcjonujące w Polsce regulacje szeroko rozumianego hazardu online, jak najszybciej doprowadzić do postaci, która zgodna będzie z prawem oraz polityką Unii. Tylko taki stan rzeczy pozwoli na włączenie nas do wspólnej puli graczy z Europy zachodniej, a może nawet zza oceanu.
W przeciwnym razie, możemy któregoś dnia obudzić się i spostrzec, że z niewiadomych przyczyn znaleźliśmy się w "puli graczy z trzeciego świata", a przyczyną tiltu nie są już przegrane pule, lecz strach o wizytę oficerów CBŚ w trakcie nocnego grindu na microstawkach. Rzecz jasna wyłącznie w puli z graczami z Rosji, Chin i Ugandy.
by gaaish



