Phil Ivey przyznaje: dzięki "czytaniu kart" wygrał prawie 8 mln £
Przełom w sporze "Tigera Woodsa pokera" z londyńskim kasynem Crockfords. Pokerzysta przyznał, że był w stanie rozpoznawać karty po ich rewersach, twierdzi jednak, że nie oszukiwał.
![]() |
|
| Ivey czy Crockfords - kto ma rację? |
Jeszcze w maju tego roku w środowisku pokerowym głośno zrobiło się o sporze Phila Ivey z jednym z brytyjskich kasyn. Zlokalizowane w stolicy Wielkiej Brytani kasyno Crockfords odmówiło wypłacenia amerykańskiemu pokerzyście aż 7,8 mln £ wygranych przez niego w grze zwanej "punto banco".
Punto banco to odmiana baccarta, w której czynnikiem decydującym jest los - ten zaś wydawał się być zdecydowanie po stronie urodzonego w Kalifornii pokerzysty w trakcie jego 2-dniowej sesji w Crockfords. Kasyno nie chciało jednak uwierzyć, że to wyłącznie uśmiechowi fortuny 37-letni Ivey zawdzięcza wygranie tak ogromnej sumy w punto banco i odmówiło wypłacenia mu jego wygranej, twierdząc, że "No Home Jerome" oszukiwał, gdyż był w stanie rozpoznawać karty po ich rewersach.
Przedstawiciele kasyna dodali, że wiązało się to z wadą produkcyjną kart, która umożliwiła wprawnemu oszustowi dokonanie identyfikację pewnych kart i uzyskanie nieuczciwej przewagi. Ivey postanowił szukać sprawiedliwości w sądzie.
Początkowo słynny pokerzysta nie komentował zarzutów kasyna, lecz ostatnio do mediów przedostała się przełomowa wiadomość: Ivey przyznał przed sądem, że używał techniki zwanej "czytaniem kart", by identyfikować dobre i złe dla niego karty, w czym pomagała mu jego asystentka. Twierdzi jednak, że nie oszukiwał, a technika, którą stosował, jest powszechnie znana i właściciele kasyna byli tego świadomi, więc sami są sobie winni. Podkreślił też, że Crockfords pozwoliło mu na podniesienie maksymalnej stawki z 50 000 £ do 150 000 £, co tym bardziej świadczy o tym, że brytyjskie kasyno nie miało nic przeciwko jego sposobowi gry.
Oto grafika obrazująca to, jak asystenta pokerzysty (kobieta znana mediom jako "Kelly") była w stanie pomóc mu wygrywać:
![]() |
|
| Źródło: www.dailymail.co.uk |
Mimo przyznania się do stosowania techniki "czytania kart" Ivey nie zamierza wycofać swojego pozwu, argumentując, że jego zachowanie było w pełni legalne, a to kasyno odpowiedzialne jest za to, czy używa kart z wadami produkcyjnymi. Crockfords także nie zmienia stanowiska - według nich zachowanie pokerzysty można zaklasyfikować jako oszustwo, więc jego wygrane nie powinny zostać wypłacone.
O tym, w którą stronę powędruje prawie 8 mln £ zadecyduje brytyjski sąd - będzie to największy w historii proces dotyczący kasyna w Wielkiej Brytanii.
A co wy sądzicie o zachowaniu Phila Ivey? Kto ma rację - on czy kasyno?
by toluvel
//

