Ostatnie wydarzenia wokół ustawy antyhazardowej w "Czarno na białym"
Wczoraj o godzinie 20:20 na TVN24 przedstawiono w programie "Czarno na białym" materiał na temat walki operatorów hazardowych z polskim rządem i niekorzystną ustawą antyhazardową. Podejmowano tematy nielegalnych automatów, podziemnych gier pokerowych, braku podatków z branży hazardowej oraz możliwych odszkodowaniach, które czekają Polskę w przyszłości.
"Po tym wyroku jesteśmy usatysfakcjonowani, bo kolejna bitwa z branżą hazardową, z jednorękimi bandytami została przez nas wygrana." Tymi słowami Jacka Kapicy rozpoczął się reportaż Lecha Dawidowicza, który przekazywał informacje zza sejmowych kulis oraz mniej eleganckich stanowisk z automatami.
Rozmawiał z czołowymi politykami, komisarzami celnymi, operatorami hazardowymi oraz tymi, którzy w sądzie toczą boje o gigantyczne odszkodowania. Znalazło się też miejsce dla tajemniczego pokerzysty, dyrektora hotelu i kasyna Marriott, byłego skazańca oraz pana Andrzeja, który od dawna boryka się z uzależnieniem od hazardu.
A zaczęło się od...
![]() |
|
| Kto by pomyślał, że to automaty rozpoczną wojnę z ustawą antyhazardową? |
... automatów, które odgrywają główną rolę w tym spektaklu. To dzięki skardze trzech firm hazardowych dzisiaj słyszymy o braku notyfikacji polskiej ustawy antyhazardowej przez Komisję Europejską.
Z rozmowy z zamaskowanym człowiekiem, na którym ciąży kilka wyroków, dowiedzieliśmy się, że "część ludzi zajęła się handlem narkotykami, część zajęła się hazardem". Wprowadzony trzy lata temu zakaz nie przeszkodził firmom w czerpaniu zysków z automatów.
Sytuacja dla tych mniej prawych jedynie się polepszyła, gdyż nie musieli już płacić wysokich podatków. W samej Warszawie podobno 9 na 10 automatów stoi nielegalnie. Jedna maszyna tworzy miesięczny utarg w wysokości 50 000 zł.
"Powinni to kontrolować", słyszymy zniekształcony głos. Ale Izba Celna działa powolnie. Na pytanie, czy biorą łapówki, mężczyzna w kominiarce odpowiada tylko "tego nie powiedziałem". Niewiele miał też do powiedzenia komisarz celny Piotr Tałałaj.
Automaty tylko teoretycznie nie wypłacają pieniędzy. Plakietka o braku wygranych jest jedynie na pokaz. Zwycięzca może w niektórych miejscach od razu zabrać do domu wypluty bilon, w innych odbiór pieniędzy odbywa się przez osoby trzecie. Inną możliwością ominięcia prawa jest ustawienie automatów indeksów walutowych, w których zainteresowani typują, w jaki sposób zmienią się notowania danej waluty.
O oszustwach związanych z automatami także już pisaliśmy.
Nie tylko automaciarze zeszli do podziemia
| Tajemniczy pokerzysta wystąpił przed kamerami |
Ustawa antyhazardowa, co zostało otwarcie przyznane w tym reportażu, miała zebrać naród przy grach w kasynach, ale po drodze wykonano błąd nałożenia zbyt wysokiego podatku. Efektem było przeniesienie gier pokerowych w bardziej odosobnione miejsca.
Na pierwszy plan wychodzi pokerzysta w kapturze. O podziemnych grach mówi: "(...) turnieje odbywają się na takich samych zasadach jak w kasynach, gra się dokładnie tak samo. Jest to tak samo gra stricte sportowa i gra umiejętności, niczym od kasynowej się nie różniąca, poza tym, że tak jak już mówiłem, w kasynie grać się dziś po prostu nie opłaca."
Państwo nałożyło 25% podatku na turnieje w kasynach, więc większość pokerzystów przestała w nich uczestniczyć. Część zeszła "do podziemia", a garstka szczęśliwców, która mogła sobie na to pozwolić, opuściła nasz kraj. Część legalnych firm, oferujących grę na automatach, podążyło ich śladami w jednym celu - by według prawa móc legalnie rozwijać się w swojej pasji, a nawet płacić za nią podatki.
"Fundusz widmo"
Mówiono także o specjalnie stworzonym po wprowadzeniu nowego prawa Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych. Ostatni raport NIK wskazuje, że proces leczenie hazardzistów został oddany w złe ręce.
Z zaplanowanych 22,3 milionów złotych fundusz wydał jedynie 89 000. Raport wzięto sobie mocno do serca, gdyż w ostatnich dniach pieniądze zaczęły w rekordowych ilościach wypływać z FRPH. Większa część z nich została przekazana na nowe przetargi. Po co, dla kogo, w jakim celu - nie uzyskaliśmy na to odpowiedzi. Wiadomo jednak, że fundusz zdoła wydać do końca roku jedynie 4,5 miliona złotych, czyli około 25% przeznaczonego im budżetu.
Profesor Mariusz Jędrzejko, dyrektor Mazowieckiego Centrum Profilaktyki Uzależnień pyta się, co jest przyczyną braku zagospodarowania tych pieniędzy. "Czy przyczyną jest lenistwo, czy przyczyną są niskie kompetencje? Innych przyczyn nie widzę."
Miliardowe odszkodowania?
![]() |
|
| "Bijemy się w pierś, bo tutaj nie ma przecież, co brać za to orderów." |
Przechodzimy do meritum sprawy, czyli do zobowiązań Polski jako członka Unii Europejskiej oraz możliwych odszkodowaniach z tytułu niewywiązania się z tych pierwszych.
Zaskakują przede wszystkim wypowiedzi. Pierwszy cytat zamieszczony przez nas na samym początku newsa oraz kolejne, tym razem ze strony operatorów hazardowych, którzy prawdopodobnie już liczą, jak dużo na tym zarobią. Obydwaj przeciwnicy w tym konflikcie są pewni, że to właśnie oni wygrali.
Do całego zamieszania dołączają także partie opozycyjne. Ryszard Kalisz (SLD), Michał Kabaciński (Ruch Palikota), Andrzej Dąbrowski (Solidarna Polska) oraz Mariusz Błaszczak (PiS) obwiniają za całą sytuację rząd. Poszczególni obrońcy ustawy z Platformy Obywatelskiej zaprzeczają: "nie ma żadnej mowy o tym, że muszą być wypłacone jakiekolwiek odszkodowania". Czas jednak pokaże, kto ma rację.
Ze wszystkich podanych nam informacji, największe zainteresowanie może wzbudzić jedna. Według rządu tylko część o automatach nie została wysłana do Komisji Europejskiej. Zapisy o grze w internecie miały nawet otrzymać notyfikację KE. Komu wierzyć, skoro Europejski Trybunał Sprawiedliwości stwierdza, że państwa członkowskie nie mogą zbanować europejskich operatorów, ale jedynie określić wymogi, które tamci muszą spełnić?
Cały materiał pojawił się już na stronie TVN24.pl w sekcji "Czarno na białym".
by dlrzz

