Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Oficjalne rozmowy UE z oficjelami USA

Pod koniec miesiąca delegacja Unii Europejskiej reprezentująca interesy firm oferujących hazard on-line wybiera się do USA na rozmowy z przedstawicielami tamtejszej administracji.

Jak pamiętamy, UIGEA (Unlawful Internet Gambling Enforcement Act) odcięła praktycznie od amerykańskiego rynku wszystkie europejskie firmy oferujące, jako swój produkt, hazard on-line. Dostało się również pokerroomom, ponieważ gracze przykładowo texas hold’em zostali wrzuceni do jednego worka z przegrywającymi majątek fanami ruletki, czy BlackJacka. Niektóre firmy straciły nie tylko klientów, tych aktualnych, jak i potencjalnych, ale wiele milionów dolarów w ten, czy inny sposób uziemione w Stanach Zjednoczonych. Najbardziej ucierpieli PartyGaming oraz Neteller. Dodatkowo, Kanadyjczcy Stephen Lawrence oraz John Lefebvre założyciele jednego z najpopularniejszych portfeli elektronicznych zostali upokorzeni spektakularnym aresztowaniem na lotnisku. Kompromitacja organów ścigania podatkowego USA była wtenczas dość spora, ponieważ żaden z panów nie miał wówczas nic wspólnego z Netellerem, oprócz posiadanych akcji, natomiast ich wizyta w USA była czysto prywatna. Co więcej, ogromne środki, jakie trzymali na kontach Netellera gracze z USA zostały zamrożone.

Ta sytuacja wzbudziła sprzeciw niemal całego świata. W samych Stanach Zjednoczonych powstała organizacja Poker Player Alliance, która niedawno przekroczyła milion członków, a zajmuje się forsowaniem pokerowego lobby. Spółka Antiqua, która straciła wiele miliardów dolarów przez UIGEA odwołała się do Światowej Organizacji Handlu (WTO). W sukurs europejskiemu gigantowi przyszedł nawet Peter Mandelson, Komisarz Unii Europejskiej, który interweniował w tej sprawie w World Trade Organization takimi oto słowami:

Członkowie WTO muszą przestrzegać zasad organizacji. Dotyczy to również internetowego obstawiania oraz hazardu.

Skończyło się na setkach milionów dolarów kar na rzecz Antiqua, która nota bene żądała 3 miliardów i… tyle. Władze USA pomimo kar nakładanych przez Światową Organizację Handlu, nie mają zamiaru nic zrobić z UIGEA utrzymując stale zasadność jej istnienia. Jak widać, gdy Wujek Sam sobie coś ubzdura, nie ma na niego siły.

http://sc94.ameslab.gov/TOUR/whitehouse.gifUrzędnicy Unii Europejskiej prowadzeni przez przedstawicieli Remote Gaming Association (Organizacja skupiająca większość europejskich firm gamblingowych) jadą do Waszyngtonu nastawieni naprawdę bojowo. Rozmowy mają toczyć się nie na temat odszkodowań, ale na temat powrotu europejskich koncernów skrzywdzonych przez nieszczęsną ustawę. Europejscy prawnicy mają zamiar również nauczyć się każdej litery amerykańskiego prawa, aby wykorzystać swoją wiedzę do opracowania powrotu europejskiej konkurencji na amerykański rynek. Trzeba zaznaczyć, że takie firmy, jak Full Tilt Poker, czy największy na rynku PokerStars dalej obsługują graczy z USA. Na UIGEA natomiast ucierpiały nie tylko pokerroomy, ale również serwisy takie, jak PokerStrategy, które nie rejestrują u siebie graczy ze Stanów Zjednoczonych.

W zeszłym miesiącu Unia Europejska wysłała pakiet zapytań, który liczył 5000 słów szukając oficjalnych wyjaśnień dla amerykańskiego prawa anty-hazardowego. Kopie zapytań otrzymali autorytatywni przedstawiciele prawa federalnego w Stanach Zjednoczonych, w adresach pominięto oczywiście US Trade Representative, organizację, która starała się jednostronnie odebrać nieco z odszkodowawczych zobowiązań finansowych nałożonych przez WTO na USA umową GATS. Zamiast tego, ta organizacja rządowa dostała lekceważące oświadczenie, w których można znaleźć jedno fundamentalne zdanie napisane przez Susan Schwab:

Nie ma podstaw do stawiania (nam)zarzutów o wprowadzenie w życie dyskryminujących przepisów regulujących hazard w Stanach Zjednoczonych.

 

Do boju europejską delegację poprowadzi sam Peter Mandelson, który piastuje stanowiska Komisarza do Spraw Handlu Unii Europejskiej. Z pomocą Europejczykom przychodzi niespodziewanie amerykańska prasa. Eli Lehrer w swoim artykule zamieszczonym w American Spectator jawnie karci rodaków broniących UIGEA oraz w efekcie całą amerykańską administrację twierdząc, że Unlawful Internet Gambling Enforcement Act oraz ustawa gamblingowa  z 1961r. to jedne z najgorszych zapisów w całym amerykańskim prawie!

Co wskórają delegaci, tego nie wie nikt. Wiadome jest tylko jedno, Amerykanie bardzo rzadko przyznają się do błędów, a jeszcze rzadziej chcą za nie odpowiadać. Z samej historii można gładko wywnioskować, że wolą oni przekonać świat, iż to, co wszystkim jawi się czarne, w rzeczywistości jest białe, ponieważ oni to malowali, niż przyznać się, że niechcący użyli złej farby. Oczywiście nie jest tak, że cała administracja USA jest za utrzymaniem ustawy przy życiu w tej formie, jaka obecnie widnieje, jako prawna wyrocznia. Jednakże to lobby jest jeszcze zbyt słabe, aby zmienić dotychczasowe prawo, a co więcej, pokazać, że Wujek Sam się pomylił.