Oficjalne rozmowy UE z oficjelami USA
Pod koniec miesiąca delegacja Unii Europejskiej reprezentująca interesy firm oferujących hazard on-line wybiera się do USA na rozmowy z przedstawicielami tamtejszej administracji.
Jak pamiętamy, UIGEA (Unlawful Internet Gambling Enforcement Act) odcięła praktycznie od amerykańskiego rynku wszystkie europejskie firmy oferujące, jako swój produkt, hazard on-line. Dostało się również pokerroomom, ponieważ gracze przykładowo texas
hold’em zostali wrzuceni do jednego worka z przegrywającymi majątek fanami ruletki, czy BlackJacka. Niektóre firmy straciły nie tylko klientów, tych aktualnych, jak i potencjalnych, ale wiele milionów dolarów w ten, czy inny sposób uziemione w Stanach Zjednoczonych. Najbardziej ucierpieli PartyGaming oraz Neteller. Dodatkowo, Kanadyjczcy Stephen Lawrence oraz John Lefebvre założyciele jednego z najpopularniejszych portfeli elektronicznych zostali upokorzeni spektakularnym aresztowaniem na lotnisku. Kompromitacja organów ścigania podatkowego USA była wtenczas dość spora, ponieważ żaden z panów nie miał wówczas nic wspólnego z Netellerem, oprócz posiadanych akcji, natomiast ich wizyta w USA była czysto prywatna. Co więcej, ogromne środki, jakie trzymali na kontach Netellera gracze z USA zostały zamrożone.
Ta sytuacja wzbudziła sprzeciw niemal całego świata. W samych Stanach Zjednoczonych powstała organizacja Poker Player Alliance, która niedawno przekroczyła milion członków, a zajmuje się forsowaniem pokerowego lobby. Spółka Antiqua, która straciła wiele miliardów dolarów przez UIGEA odwołała się do Światowej Organizacji Handlu (WTO). W sukurs europejskiemu gigantowi przyszedł nawet Peter Mandelson, Komisarz Unii Europejskiej, który interweniował w tej sprawie w World Trade Organization takimi oto słowami:
Członkowie WTO muszą przestrzegać zasad organizacji. Dotyczy to również internetowego obstawiania oraz hazardu.
Skończyło się na setkach milionów dolarów kar na rzecz Antiqua, która nota bene żądała 3 miliardów i… tyle. Władze USA pomimo kar nakładanych przez Światową Organizację Handlu, nie mają zamiaru nic zrobić z UIGEA utrzymując stale zasadność jej istnienia. Jak widać, gdy Wujek Sam sobie coś ubzdura, nie ma na niego siły.

W zeszłym miesiącu Unia Europejska wysłała pakiet zapytań, który liczył 5000 słów szukając oficjalnych wyjaśnień dla amerykańskiego prawa anty-hazardowego. Kopie zapytań otrzymali autorytatywni przedstawiciele prawa federalnego w Stanach Zjednoczonych, w adresach pominięto oczywiście US Trade Representative, organizację, która starała się jednostronnie odebrać nieco z odszkodowawczych zobowiązań finansowych nałożonych przez WTO na USA umową GATS. Zamiast tego, ta organizacja rządowa dostała lekceważące oświadczenie, w których można znaleźć jedno fundamentalne zdanie napisane przez Susan Schwab:
Nie ma podstaw do stawiania (nam)zarzutów o wprowadzenie w życie dyskryminujących przepisów regulujących hazard w Stanach Zjednoczonych.
Do boju europejską delegację poprowadzi sam Peter Mandelson, który piastuje stanowiska Komisarza do Spraw Handlu Unii Europejskiej. Z pomocą Europejczykom przychodzi niespodziewanie amerykańska prasa. Eli Lehrer w swoim artykule zamieszczonym w American Spectator jawnie karci rodaków broniących UIGEA oraz w efekcie całą amerykańską administrację twierdząc, że Unlawful Internet Gambling Enforcement Act oraz ustawa gamblingowa z 1961r. to jedne z najgorszych zapisów w całym amerykańskim prawie!
Co wskórają delegaci, tego nie wie nikt. Wiadome jest tylko jedno, Amerykanie bardzo rzadko przyznają się do błędów, a jeszcze rzadziej chcą za nie odpowiadać. Z samej historii można gładko wywnioskować, że wolą oni przekonać świat, iż to, co wszystkim jawi się czarne, w rzeczywistości jest białe, ponieważ oni to malowali, niż przyznać się, że niechcący użyli złej farby. Oczywiście nie jest tak, że cała administracja USA jest za utrzymaniem ustawy przy życiu w tej formie, jaka obecnie widnieje, jako prawna wyrocznia. Jednakże to lobby jest jeszcze zbyt słabe, aby zmienić dotychczasowe prawo, a co więcej, pokazać, że Wujek Sam się pomylił.