Obama odpowiada na pytania pokerzystów
Po ośmiu miesiącach oczekiwania, PPA w końcu otrzymało odpowiedź z Białego Domu na przeprowadzoną petycję w sprawie gry w pokera online. Plotki o miłości Obamy do karcianej rywalizacji nie pokrywają się jednak z rzeczywistością, o której czytamy w piśmie skierowanym do wszystkich pokerzystów w USA.
![]() |
|
| Obama pozostaje na sit-oucie w tej politycznej rozgrywce |
The Poker Player Alliance jest nieprofitową organizacją, która w swoim haśle "Poker is not a crime: join the fight" namawia wszystkich miłośników internetowego klikania na wirtualnych stolikach oraz fanatyków czwartkowych nocy z kartami w rękach do rozpoczęcia walki z typowo nieamerykańskim prawem. Prowadzone potyczki nie są jednak rozpowszechniane poza wąskie grono zainteresowanych, co na pewno nie ułatwia rozwiązaniu problemu legalizacji.
Prawie 10 000 podpisów pod petycją skierowaną do Białego Domu, PPA uznało jako sukces. Tak naprawdę, niewielki procent amerykańskiej społeczności zainteresował się całą sprawą. Liczba ta wypada dużo gorzej, jeśli weźmiemy pod uwagę, że swój głos w tej sprawie można było oddać przez internet na specjalnie utworzonym przez Biały Dom portalu "We the People".
Zainteresowani legislacją przez osiem miesięcy wypatrywali jakiejkolwiek odpowiedzi Obamy. W końcu ją otrzymali, jednak nie można powiedzieć, że jest warta tego czasu.
Poza podziękowaniami za przekazanie uwag wyborców do uszu sprawujących władzę, większa część odpowiedzi na petycję skupia się przede wszystkim na wypunktowaniu zasad istniejącej ustawy, zakazującej obstawiania prawdziwych pieniędzy na zakładach internetowych. Ciężar odpowiedzialności za pokera online zostaje przeniesiony na poszczególne stany w Ameryce - one właśnie powinny podjąć ostateczną decyzję, czy pozwolą swoim wyborcom na karcianą rozrywkę poza naziemnymi kasynami.
Na tej stronie możecie przeczytać całą odpowiedź na złożoną petycję.
Biały Dom nie próbuje zakończyć problemu w tym punkcie, dlatego utworzono specjalną stronę internetową, na której głosujący mogą podzielić się opiniami na temat tej odpowiedzi. Czy jest to zabieg czysto pijarowski, czy może wyrażone niezadowolenie amerykańskiego społeczeństwa poskutkuje kolejnymi krokami ku legalizacji pokera online, wiedzą tylko ludzie w Waszyngtonie.
Po zaprzysiężeniu Baracka Obamy na prezydenta Stanów Zjednoczonych pojawiły się słuchy o jego szczerym zainteresowaniu grami karcianymi. Kroplę nadziei do dosyć pustego naczynia pokerzystów, dodał ostatnio także Barry Greenstein. Na swoim profilu na Twitterze przekazał wiadomość o cichym prezydenckim poparciu w kierunku zalegalizowania pokera online. Nieprzyjemną informacją było jednak stwierdzenie, że Obama nie przyzna się do tego publicznie.
Czy sprawę pokera można uznać za zakończoną w Białym Domu? Pomimo optymistycznych końcowych słów:
"Administracja będzie nadal badała cały problem i jest otwarta na rozwiązania, które pomogą w ochronie przeciwko użytkowaniu internetowych stron hazardowych do celów prowadzenia nielegalnych działalności i żerowaniu na nieświadomych tego osobach. Rozwiązania te pomogłyby w zalegalizowaniu rynku hazardu online."
Wyraźnie widzimy, że rozgrywki zostaną przeniesione na prywatne "podwórka" poszczególnych stanów.
by dlrzz
