O CBŚ, UC, pokerze i automatach
Policjanci z CBŚ weszli wczoraj do siedziby Ministerstwa Finansów na polecenie Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku. Szczegóły operacji nie są znane, jednak taki krok może być związany ze śledztwem w sprawie automatów do gier o niskich wygranych. Służba Celna podejmuje za to kolejne kroki w sprawie nielegalnego hazardu online w Polsce.
![]() |
Policjanci CBŚ zbierają dowody z MF dla prokuratury, a ich koledzy z Urzędu Celnego zastanawiają się, w jaki sposób ugryźć problem gier online. Prawdopodobne jest, że pójdą śladem Portugalczykow, którzy miesiąc temu wzięli pod lupę jednego z pokerowych affiliate'ów.
Stracone miliardy na niewielkim oszustwie
Policja oraz resort finansów milczą na temat szturmu na Ministerstwo Finansów. Oficjalnie opisuje się tę sytuację jako "czynności w ramach prowadzonego postępowania". CBŚ podczas tej akcji zabezpieczyło ważne dokumenty oraz komputery.
RMF FM na własną rękę postanowiło sprawdzić, dlaczego byliśmy świadkami takiej sytuacji. Według nich cała sprawa ma związek z oszustwem na automatach do gier o niskich wygranych.
Śledztwo w tej sprawie trwa ponad 3 lata. W 2009 roku policjanci zabezpieczyli ponad 300 automatów w całym kraju, które miały być przeprogramowane. W tych stojących na stacjach benzynowych czy pubach można wygrać maksymalnie 15 euro. Wyższe kwoty zarezerwowane są dla maszyn znajdujących się w kasynach i salonach gier.
Biegli stwierdzili, że nie da się zmodyfikować automatów o niskich wygranych. Sprawa ta pokazuje, że jednak się mylili. Trafili tym samym na listę podejrzanych razem z sześćdziesięcioma innymi osobami.
Już w 2010 roku postawiono zarzuty urzędniczce z Ministerstwa Finansów za rejestrację maszyn o niskiej wygranej, które nie spełniały założonej granicy. Przeprogramowane automaty stały w miejscach niedozwolonych i były nieprawidłowo opisane.
Dlaczego zainteresowano się tym tematem? Według wyliczeń, Skarb Państwa stracił na tym przekręcie miliardy złotych. Nic dziwnego, że tak ochoczo zabrali się za przywrócenie prawa i porządku.
A wokół pokera...
![]() |
|
Nie jest to jedyna akcja wymierzona przeciwko nielegalnemu hazardowi w naszym kraju. W odpowiedzi na interpolację posła Łukasza Krupy dotyczącą pokera możemy przeczytać, że Służba Celna prowadzi postępowanie przygotowawcze przeciwko spółkom nielegalnie urządzającym gry online. Na jej liście znalazły się też firmy zagraniczne.
Polska służba bierze prawdopodobnie przykład ze swoich portugalskich kolegów. Tamci miesiąc temu prześwietlili serwis PokerPT, który służył pokerowej scenie jako affiliate. Toczone jest wobec niego śledztwo, które może skończyć się zarzutami podżegania do nielegalnego hazardu. Portugalscy policjanci zabezpieczyli w postępowaniu komputery należące do tego serwisu. Można założyć, że bezpieczeństwo danych osobowych wszystkich użytkowników tamtego portalu jest zagrożone.
Polska ustawa antyhazardowa nie jest zgodna z prawem Unii Europejskiej. Pisaliśmy o tym kilka razy, ale cały temat warto powtórzyć. Traktat UE świadczy o swobodnym przepływie towarów oraz swobodzie przedsiębiorczości. Pozwolenie na dostęp do pokera online w jednym państwie członkowskim jest równoznaczne z możliwością świadczenia swoich usług w całej Unii Europejskiej. Gra online niestety ciągle jest w naszym kraju zakazana.
Wnioski, które wynikają z wyżej opisanej sytuacji, wskazują na to, że w państwie, w którym kwestia pokera nie ma jasno określonego statusu prawnego bądź w takich, gdzie gra jest zakazana - działalność afiliantów bazujących w tych krajach może być ryzykowna. Kwestia ryzyka opiera się na dostępie do danych użytkowników, które przechowywane są w systemie takich firm. W przypadku konfiskaty urządzeń, na których przechowywane są dane - istnieje możliwość wycieku danych. Doradzana jest zatem ostrożność przy wyborze strony, z której chcemy korzystać w ramach programu affiliate.
//

