Nowa ustawa już w czerwcu?
Wczoraj posłowie komisji finansów oraz komisji kultury fizycznej i sportu przyjęli projekt nowelizacji ustawy hazardowej, której faktycznym celem jest zdelegalizowanie hazardu w internecie, poza zakładami wzajemnymi.
Według nowego projektu nowelizacji istniejącej już od 2009 r. nieszczęsnej ustawy hazardowej, internetowy gambling został podzielony na dwie grupy. Pierwszą i tą najgorszą jest tak zwany „twardy hazard”, w którym w skrócie wszystko zależy od operatora gry. Według autorów niesie to za sobą możliwość szybkiego uzależnienia oraz oszustwa. Kto niby ma oszukiwać? Oczywiście operatorzy gier, którzy za pomocą swojego podrasowanego oprogramowania łupią nieszczęsnych graczy. Co więcej, ani kontrolerzy, ani tym bardziej grający nie mają możliwości niczego udowodnić. Tutaj ustawa wymienia między innymi: gry cylindryczne, gry na automatach oraz gry w karty. Ten rodzaj hazardu jest oczywiście w myśl ustawy totalnie zakazany.
W opozycji do „hard gamblingu” są zakłady wzajemne, w których, jak twierdzi ustawodawca, nie ma możliwości oszustwa. Wszystko bowiem zależy od umiejętności gracza, który na taki zakład się decyduje oraz znajomości przez niego danej dziedziny. To oczywiście bardziej pokrętna definicja zakładów sportowych. Czyli gracz stawia zakład podparty analizą (taką, na jaką mu w danym momencie pozwalają jego umiejętności), natomiast resztę wykonują sportowcy, a nie automat losujący.
Poker teoretycznie mógłby się podciągać pod grę z cyklu zakładów wzajemnych, ale wyłącznie w sprawie umiejętności. Niestety wynik w poker roomach generowany jest losowo (czyt. karty rozdaje program), a więc musi zostać on zaliczony do twardego hazardu.
![]() |
| "A mnie na spotkaniu z pokerzystami nie było" Jacek Kapica Źródło zdjęcia: DGP |
Oprócz stwierdzenia tego, co legalne, a co nie, ustawa mówi również o sankcjach. Narzędzia do walki z nielegalnymi operatorami oraz ich karanie dostaną różne urzędy, między innymi celny oraz skarbowy. Tym razem jednak nie tylko organizatorzy będą winni i pociągani do odpowiedzialności, ale również ci, którzy w nielegalnych grach będą uczestniczyli. Gdy tylko padnie podejrzenie na firmy lub osoby fizyczne o udział w tego typu procederze, wówczas blokowane będą nawet rachunki bankowe.
Po posiedzeniu połączonych komisji finansów oraz kultury fizycznej, minister Kapica powiedział:
Spodziewam się, że ustawa wejdzie w życie w czerwcu tego roku. Na przyszłym posiedzeniu Sejmu planowane jest trzecie czytanie, potem Senat i następnie po 14 dniach ustawa wejdzie w życie.
Co to oznacza dla pokerzystów w takim razie? Uprzednio organy ścigania oraz urząd skarbowy nie miały za bardzo możliwości kontrolować pokerzystów ani rozliczać ich z zarobionych pieniędzy. Praktycznie nie zdarzył się jeszcze przypadek (przynajmniej my nic o takim nie wiemy), aby jakiś pokerzysta online miał kłopoty przez zarobione w internecie pieniądze. Teraz może się to drastycznie zmienić, ponieważ dochód z pokera, nawet w najgorszym przypadku nie będzie mógł być uznawany za dochód z niewiadomego pochodzenia, czyli taki, który jest obłożony horrendalnym podatkiem, ale będzie klasyfikowany, jako wpływ z nielegalnej działalności. Czyli w razie wpadki oraz udowodnienia graczowi, że posiada (lub posiadał) pieniądze pochodzące z nielegalnego hazardu (co nie jest takie trudne w przypadku wypłat na konto bankowe), wówczas będzie to już przestępstwo.
Faktycznie jednak rząd oraz organy ścigania nie mają żadnych narzędzi umożliwiających kontrolę graczy. Owszem, mogą się zajmować poker roomami z siedzibą na Malcie, czy Gibraltarze, ale to niczego nie zmienia z punktu widzenia graczy. Możliwość złapania będzie taka sama, jak przed wejściem nowelizacji.
Cieszyliśmy się niezmiernie po wizycie przedstawicieli środowiska pokerowego i audycie przed Komisją Kultury Fizycznej i Sportu. Posłowie byli bardzo zainteresowani odmiennością pokera od innych gier typowo hazardowych oraz obiecali zrobić coś z tym fantem. Teraz, ci sami posłowie niestety przyjęli wczoraj projekt nowelizacji ustawy hazardowej, która pokera wrzuca do hard gamblingu. A my się łudziliśmy...
