Zaktualizowano 03 mar 26 przez

Miasto grinderów

Jest takie miasto, dla którego poczarnopiątkowa rzeczywistość okazała się lepsza. Zawdzięcza to około 200 osobom, które pompują w lokalną ekonomię dziesiątki tysięcy dolarów miesięcznie. Te osoby przeprowadziły się tam w ciągu ostatniego półtora roku, by móc wykonywać swój zawód. Grają w pokera online. Gdzie leży to miasto i co czyni je wyjątkowym?

Na przestrzeni lat poker online stał się potężnym biznesem. Jeszcze w 2001 roku wartość rynku była oceniania na 82 miliony $. "Efekt Moneymakera" doprowadził do oszałamiającego wzrostu. W roku 2010 rozgrywki przy wirtualnych stolikach generowały już blisko 30 miliardów $. Wydarzenia "Czarnego Piątku" w naturalny sposób uszczupliła tę sumę o około 10%. Jednak z odsieczą dla ruchu w sieci przybywają coraz bardziej popularne pokerowe emigracje.

Niniejszym nie próbując nawet konkurować z naszym naczelnym przewodnikiem po pokerowej mapie, zapraszam was do miasta, które stało się celem exodusu wielu grinderów-banitów ze Stanów Zjednoczonych. Przed wami Rosarito Beach w Meksyku.

Miasto emerytów i turystów

Herb Rosarito.

"Horyzont możliwości", który został roztoczony przed liczonymi już w setkach graczami z USA to oficjalne motto Rosarito Beach. Miasto leży w północno-zachodnim krańcu Meksyku na Półwyspie Kalifornijskim. Rosarito jest stosunkowo młodą samodzielną aglomeracją. Prawa miejskie uzyskało zaledwie w 1995 roku, wcześniej będąc uznawane za przedmieścia Tijuany. To malownicza miejscowość rozciągająca się na 65 kilometrach wybrzeża nad Oceanem Spokojnym.

Stąd do granicy ze Stanami Zjednoczonymi jest tylko 30 kilometrów. Ta bliskość daje zresztą efekt w postaci dużego stopnia amerykanizacji. Nie brakuje tu sklepów-sieciówek znanych z USA, takich jak Wal-Mart, a obowiązującą walutą oprócz meksykańskiego peso jest dolar.

Populacja Rosarito liczy około 90 000 osób, z czego ponad 15% stanowią obcokrajowcy. Dzieje się tak, ponieważ na stare lata osiedlają się tu obywatele Stanów Zjednoczonych i Kanady. Ceny nadmorskich domów i apartamentów są o 80% tańsze niż porównywalne w południowej Kalifornii, a koszty wynajęcia mieszkania stanowią 1/3 wydatków z jakimi trzeba by było się liczyć w USA.

Oprócz emerytów Rosarito jest najeżdżane przez turystów, także tych medycznych. Miasto słynie bowiem ze świetniej i niedrogiej opieki stomatologicznej (szczególnie cenne dla osób zjadających zęby na pokerze). Gra w golfa, surfing i homary w nadmorskich knajpkach to główne atrakcje dla pragnących wypoczynku wycieczkowiczów.

Lokalizacja całkiem niezła.

Około 15 000 obcokrajowców, którzy tu zamieszkali sprawili, że bardzo rozwinął się rynek handlu nieruchomościami. Miejscowe agencje, które po 15 kwietnia 2011 r. zwęszyły biznes, zaczęły przygotowywać oferty skierowane specjalnie do pokerzystów. Podobno od momentu wjazdu do Meksyku do chwili zalogowania się na poker roomie wystarczy, by minęło 30 godzin potrzebne na załatwienie wszelkich formalności. Należy do nich wyrobienie wizy (wydawanej właściwie "od ręki") czy karty turystycznej (koszt - 25 $, jest potrzebna m.in. do założenia konta bankowego). We wszystkim pomagają agencje nieruchomości, które oczywiście proponują też lokum i mają na uwadze niezbędne grinderowi rzeczy, takie jak podłączenie do internetu.

Rosarito i pokerzyści szybko zaczęli żyć w symbiozie. Miasto oferuje wspaniałe warunki, gracze żyjąc tu i wydając dziesiątki tysięcy dolarów miesięcznie na czynsz, jedzenie czy benzynę pomagają lokalnej ekonomii.

To nie jest miasto (tylko) dla starych ludzi

Amerykańskim zawodowcom
odcięto dopływ gotówki.

Po "Czarnym Piątku", wielu zawodowych pokerzystów ze Stanów Zjednoczonych musiało znaleźć nowy dom, by móc kontynuować swoją pracę. Wśród popularnych kierunków emigracji znalazła się Kanada, Tajlandia i Malta. Jednak na pierwsze miejsce wybił się południowy sąsiad - Meksyk, który był opcją mniej ryzykowną, bardziej znajomą, znajduje się bliżej ojczyzny i jest po prostu tańszy. Wszystkie powyższe atuty (za wyjątkiem niższych kosztów życia) posiadał również kraj spod znaku liścia klonowego. Jednak zdarzały się przypadki, że Kanada odmawiała wiz zawodowym pokerzystom z USA.

Przykładem takiej osoby jest Joshua "Jdawg91" Hoesel. Na PokerStars gra jako "slayerv1fan". Jest specjalistą od 6-max Super Turbo SNG. W pogoni za Super Novą Elite wyrobił w tym roku ponad 600 000 VPP.

Joshua zaczął grać w pokera w internecie na koncie ojca, gdy miał 13 lat. Po 15 kwietnia 2011 r. musiał znaleźć "prawdziwą" pracę. Zatrudnił się w fabryce gumy do żucia. Zarobione tam 500 $ zamienił na 30 000 $ przy karcianych stołach. Chciał przeprowadzić się do Kanady, ale został zawrócony na granicy, gdy okazało się, że ma w planach grę w pokera online.

1 listopada zeszłego roku przeniósł się więc do Rosarito Beach. Twierdzi, że jest tam obecnie najwięcej spośród pokerowych wygnańców z USA. Joshua opowiada: "Dowiedziałem się o Rosarito przez kilku kumpli, zdecydowałem się sprawdzić to miejsce i zakochałem się w nim momentalnie".

Większość graczy chwali sobie bliskość granicy ze Stanami Zjednoczonymi, piękną pogodę i oszczędności wynikające z kosztów życia. Fama Rosarito rozniosła się wśród pokerzystów pocztą pantoflową i sprawiła, że kolejni poszukiwacze nowego miejsca zamieszkania przybywali do meksykańskiego kurortu. Niektóre szacunki mówią o około 200 zawodowych graczach online, którzy wybrali to miasto. Hoesel: "Wydaje się, że każdego dnia jest ich coraz więcej. To budujący widok". Nie jest to już tylko miasto emerytów i turystów.

Rosarito z lotu ptaka (pewnie tego z herbu).

Wrócić do gry

Do Rosarito przenoszą się tacy ludzie jak Bryce “skllzdatklls” Daifuku. Bryce jest graczem MTT. Na tegorocznym SCOOP wygrał Event #39 (6-max NL Hold'em) w wersji medium (wpisowe 215 $) powiększając swój bankroll o 159 425 $.

Daifuku uważał kiedyś, że gra w pokera to hazard i jest zupełnie niedorzeczna. Po kilku żartach ze znajomych, którzy oglądali jedną z turniejowych relacji w telewizji został zmuszony do spróbowania. Szybko zrozumiał, że jedyną niedorzecznością był jego dotychczasowy sposób rozumowania. Okazało się, że nawrócony Daifuku ma wręcz do pokera talent. Uzyskał on tytuł licencjata z psychologii i miał zamiar zostać lekarzem medycyny sportowej, ale od 2010 roku gra zawodowo w pokera.

Dziś 26-latek mieszka i gra online w Rosarito: "Ci którzy tu zostają, doceniają miejscową kulturę, koszty życia i inne udogodnienia, których próżno szukać w Stanach Zjednoczonych". Mimo wszystko twierdzi, że wyobraża sobie powrót do USA, jeśli poker online zostanie zalegalizowany.

Amerykańscy gracze po otrząśnięciu się z szoku spowodowanego przez "Czarny Piątek" zaczęli podejmować zawsze niełatwe decyzje o pokerowej emigracji. W 2011 r. mieliśmy do czynienia ze spadkiem wartości rynku internetowego pokera. W tym roku można przypuszczać, że znowu nastąpi wzrost.

Stanie się tak w dużej mierze za sprawą graczy z kraju wujka Sama, którzy systematycznie wracają do stołów, choć próżno już szukać "USA" w ich rubrykach "where from". Następnym razem więc, gdy zobaczysz, że mierzysz się z graczem z Meksyku wspomnij Rosarito Beach.

by kennajj

//