"Kropka nad EV" - otwórz oczy, dowiedz się więcej
Serwowanie suchych faktów wpisuje się w posługę reporterską, z pewnością jednak jej nie wyczerpuje. Przysłowiową „wisienkę na torcie”, lub „kropkę nad i” dziennikarskiego fachu zawsze stanowić będzie bowiem komentarz do podawanych informacji. Zapraszamy do nowego cyklu cotygodniowych, opiniotwórczych felietonów – poznajcie, co naprawdę myślimy o minionych wydarzeniach i jakie są nasze prognozy rozwoju sytuacji na poszczególnych frontach.
![]() |
PokerStrategy.com to nie tylko promocje, forum społecznościowe oraz serwis informacyjny. PokerStrategy.com to przede wszystkim tworzący je ludzie, którzy tak jak wy żyją na co dzień światem pokera, a informowanie o nim traktują nie jako obowiązek najemnika, lecz jak służbę bezpośrednio zaangażowanych we wspólną sprawę ochotników.
W imieniu polskiego zespołu PokerStrategy.com będę miał przyjemność przybliżać wam nasze zdanie na temat określonych wydarzeń, podpowiadać możliwe scenariusze ich rozwoju oraz – przede wszystkim – swoimi komentarzami do faktów z minionego tygodnia zachęcać was do prezentowania własnych opinii, lub raczej – do wspólnego kreowania naszej opinii jako społeczności. Bo PokerStrategy.com to przede wszystkim Wy.
Ciężko o lepszy okres na rozpoczęcie nowego cyklu – miniony tydzień obfitował w wydarzenia, które same proszą się o wyczerpujący komentarz. W dzisiejszym odcinku pochylimy się więc nad sprawą powracającego Full Tilt Poker, na którą spojrzymy z perspektywy celów, jakie osiągnąć zamierza inwestor – PokerStars. Zwrócimy również uwagę na tematykę turniejów live, których brak na terenie naszego kraju wydaje się tym bardziej absurdalny, im więcej odbywa się „polskich imprez pokerowych poza Polską”.
Full Tilt Stars, czyli co tak naprawdę chce osiągnąć PokerStars?
![]() |
Stało się. Przejęcie pozostałości FTP przez PokerStars oficjalnie jest już faktem. Z perspektywy graczy najważniejsza jest rzecz jasna spłata zablokowanych na kontach środków, szczegóły tej operacji zostały już jednak wyjaśnione i z punktu widzenia polskiego gracza (czego niestety nie może powiedzieć jeszcze żaden z graczy z krajów o uregulowanych rynkach) na chwilę obecną nie wymagają komentarza. Może poza odetchnięciem z ulgą, ale werbalizowanie tegoż pozostawię już jednak samym czytelnikom.
Z całą pewnością skomentowania wymaga jednak wizja kształtu, jaki otrzymać ma powracający FTP. Wiemy już wstępnie, że pula graczy PokerStars oraz przyszłego FTP nie zostanie połączona. Włodarze PokerStars, pomimo faktu, iż do końca 2013 roku opanować mogą ponad 75% rynku, zamierzają zatem utrzymać fikcję konkurencji. Jaki cel przyświeca takim działaniom firmy? Spróbujmy podjąć próbę odpowiedzi na to pytanie.
Przejęcie FTP kosztowało PokerStars kilkaset milionów dolarów. W zamian za te pieniądze firma otrzymała markę o nadszarpniętej reputacji, której marketingowa odbudowa pochłonie niebotyczne ilości dodatkowych środków oraz potrwa dłuższy okres. Operując pod szyldem FTP, PokerStars nie otrzyma w dodatku możliwości działania na terenie nowych rynków – w istocie, będzie ich nawet mniej, gdyż FTP nie zamierza póki co funkcjonować w krajach o uregulowanych rynkach, jak np. Francja, Włochy, Hiszpania, ale również Belgia czy Estonia.
Nie wydaje się też, żeby celem samym w sobie była możliwość przejęcia oferty FTP. Jej unikatowość była wprawdzie mocnym plusem byłego giganta, jednak coraz więcej jej atutów inkorporowanych zostało przez ofertę PokerStars. Wysokie pule gwarantowane, gry gotówkowe w wariancie „fast fold”, rozbudowany system satelit, a nawet oprogramowanie, którego opcje wizualizacji coraz bardziej pozwalają na upodobnienie softu do legendarnej wersji FTP – to wszystko jest już elementem oferty PokerStars. Gracze posiadają rzecz jasna sentyment również do innych opcji powracającego roomu, jak np. system lojalnościowy, trudno jednak przypuszczać, żeby PokerStars inwestowało przeszło pół miliarda dolarów tylko po to, żeby móc zaoferować swoim graczom wyższy rakeback.
![]() |
Co zatem stoi za decyzją szefostwa lidera branży pokerowej? Trudno oprzeć się wrażeniu, że działania PokerStars stanowią element z góry zaplanowanej strategii długoterminowej. Zamknięcie sprawy FTP – drzazgi w oku amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości – mogło stanowić zakulisowy warunek rozpoczęcia rozmów na temat powrotu firmy na ultra lukratywny rynek amerykański.
Za taką motywacją PokerStars przemawiają też inne argumenty. Po pierwsze, odbudowanie zaufania społeczeństwa amerykańskiego do pokera online wymaga wyjaśnienia niezamkniętych spraw i doprowadzenia do sytuacji pełnej transparentności funkcjonowania. W takim układzie, zdecydowanie łatwiej oprzeć działania marketingowe na pracy od podstaw w oczyszczonej atmosferze, niż budować na zgliszczach w poczuciu niewyjaśnionego skandalu.
Po drugie, marka FTP nie istnieje bez możliwości jej eksponowania na terenie USA. Siła tego brandu oraz pamięć o nim, są odczuwalne przede wszystkim w Stanach – należy pamiętać, iż przed Czarnym Piątkiem FTP było niekwestionowanym gigantem amerykańskiego rynku. Inwestowanie w FTP bez zamiaru prowadzenia działalności na terenie USA byłoby zatem posunięciem wysoce dyskusyjnym.
Zbyt daleko idące spekulacje? Zawsze istnieje takie ryzyko, jednak na taki zarzut odpowiedziałbym postawionym z przymrużeniem oka pytaniem - czy naprawdę PokerStars wydało setki milionów dolarów tylko po to, by móc używać kreskówkowych avatarów, rozdawać medale Iron Man i korzystać z ukochanego przez graczy dźwięku stawianych na stół żetonów?
O sprawie przejęcia FTP przez PokerStars, jak również na temat spekulacji dotyczących perspektyw rozwoju amerykańskiego rynku pokera online, przeczytasz również tutaj:
- Ciąg dalszy w sprawie Full Tilt Poker
- Dokąd zmierza światowy rynek pokera online? (cz.2)
- Nevada niedługo online!
- Dobre wieści z Massachusetts
- Kalifornia - kolejny cel dla bwin.party
- Illinois o krok od legalizacji pokera online!
Polski turniej? Byle nie w Polsce.
Dobiegł końca PokerStars Poker Festival Pardubica 2012. Przez ponad tydzień, rzesza pokerzystów cieszyła się prawdziwym pokerowym świętem, smakując atmosfery normalności, gdyż zdominowana przez Polaków impreza odbyła się na terenie Czech, a zatem poza obszarem jurysdykcji uczulonego na pokera polskiego rządu.
Polskie turnieje w Czechach, wypady Polaków do austriackich kasyn, wreszcie - rozmaite pomysły organizowania turniejów tuż za granicami kraju - to wszystko przyprawia o gorzki uśmiech i aż prowokuje do cierpkich komentarzy.
Brak respektowania fundamentalnego prawa wolnościowego "volenti non fit iniuria" przy jednoczesnej akceptacji rozmaitych patologii społecznych oraz selektywnym podejściu do kwestii legalizowania poszczególnych form hazardu (witaj totolotku, państwowy podatku od głupoty), już dawno przekroczył granice absurdu. Czy w tym zmasowanym szaleństwie jest jeszcze jakiekolwiek pole działania dla nas, pokerzystów?
Oddolne inicjatywy graczy, takie jak formowanie stowarzyszeń czy działalność medialna i lobbingowa, są z pewnością ważne, jednak to nie one posiadają największą moc sprawczą. Zdecydowanie potężniejszą siłę rażenia ma bowiem przekaz wysyłany przez mass media i na ten przekaz - wbrew pozorom - mamy większy wpływ, niż nam się wydaje.
Co było powodem polskiego boomu na bułkę z bananem i rustykalne wąsy? Co stanowiło motor napędowy polskich biegów narciarskich, piłki ręcznej, czy siatkówki? Czy amerykanie rzucili się w 2003 r. na pokera online z powodu działalności stowarzyszeń? Nie, za wszystkimi tymi wydarzeniami stał tylko i wyłącznie sukces. Z tego względu, głównym - jeśli nie jedynym - środkiem na zwrócenie uwagi mediów (a tym samym społeczeństwa oraz podlizującej się mu władzy) na tematykę pokera oraz szansą na zainicjowanie debaty publicznej w tym zakresie, są sukcesy polskich pokerzystów. Sukcesy międzynarodowe, medialne i - przede wszystkim - finansowo miarodajne.
![]() |
Jeśli zwykły, polski zjadacz chleba usłyszał w przekazie emitowanym przez media w okresie ostatnich kilku lat słowo "poker", raczej nie była to informacja o powołaniu nowej organizacji, czy doniesienie na temat rozstrzygnięcia dotyczącej pokera sprawy rozpatrywanej przez Wojewódzki Sąd Administracyjny. Nie były to nawet pełne bezrefleksyjnej niechęci słowa generała Kapicy. Jeśli Kowalski kojarzy skądś słowo "poker", jest tak prawdopodobnie dlatego, że przeczytał o nim w Super Expresie, który w atmosferze sensacji doniósł mu o sukcesie Marcina Horeckiego w Londynie lub o umieszczeniu tegoż wraz z Arturem Waskiem na liście najlepiej zarabiających polskich sportowców.
Nie chcę oczywiście deprecjonować pracy wykonywanej przez zrzeszenia pokerzystów, gdyż również ona jest niezbędna, usiłuję tylko powiedzieć, że żyjemy w czasach, w których najlepiej sprzedaje się sukces. I to właśnie ten sukces kupowany jest przez media najchętniej, stanowiąc jednocześnie błyskawiczną dźwignię promocyjną dla określonej branży.
Czy zatem zmianę polskiego prawa oraz podejścia społeczeństwa do naszego sportu jesteśmy w stanie wywalczyć przy pokerowych stolikach?
PokerStrategy.com to Wy
To już wszystko w dzisiejszym felietonie. Chciałbym, żeby był on punktem wyjścia do dyskusji oraz zaproszeniem do wyrażania waszych opinii, bez których nasz serwis - będący wszak niczym innym, jak społecznością - byłby martwy. Pokażmy, że pokerzyści to nie tylko malkontenci, lecz przede wszystkim - kreatywni malkontenci ;-).
Zapraszam ponadto do zabrania głosu w specjalnym wątku na naszym forum:
by gaaish



