Jest super?
Gdy Ministerstwo Finansów wlazło z butami w naszą piaskownicę, o gniew boży pomstowali wszyscy. Dziś zadowoleni z obecnej sytuacji już nie szokują swymi deklaracjami. Czy słusznie?
| "Czegóż płaczesz? - staremu mówił czyżyk młody - Masz teraz lepsze w klatce niż w polu wygody". "Tyś w niej zrodzon - rzekł stary - przeto ci wybaczę; Jam był wolny, dziś w klatce - i dlatego płaczę". |
|
Klatka nie taka straszna
![]() |
| "I tak kiedyś siedziałem z twoim starym, a na stole ćwierć bańki..." |
Być może Ignacy Krasicki grywał cashóweczki podczas obiadów czwartkowych, być może miał świadomość uniwersalności swoich dzieł - do polskiej rzeczywistości pokerowej drugiej dekady trzeciego tysiąclecia jego wyobraźnia nie sięgała jednak z pewnością. Oby nie sprawdził się najczarniejszy ze scenariuszy - jednak jeśli ustawa hazardowa przez lata unikać będzie odmętów sejmowego archiwum, stare czyżyki wśród pokerowej braci stanowić będą nieliczne wyjątki, a spojrzenie na Polskę sprzed celnych zaborów nabierze wątpliwej świeżości.
"Niech zostanie tak, jak jest", "Po co dzielić się z państwem ciężko zarobionymi pieniędzmi?" - takie hasła padają w komentarzach coraz częściej, i to nie tylko spod palców okazjonalnych grinderów, od miesiąca dopiero cieszących się możliwościami karty Skrilla. Wielu z tych, którzy musieli upychać wydatki w podatkowych sprawozdaniach nauczyło się prać pieniążki, a niektórzy ze skromnej w sumie grupy polskich pokerowych emigrantów zdało sobie sprawę, że na obczyźnie wcale nie przepłakuje się każdej długiej sekundy wygnania. Dobry pokerzysta szybko potrafi adaptować się do dynamiki na stole, nic więc dziwnego, że Polacy błyskawicznie odnaleźli się na parkietach dyskoteki pana Jacka.
Niedługo tylko kilku doświadczonych graczy, nazywanych pewnie staruchami, pamiętać będzie złote czasy sprzed ustawy. Innych karciana nostalgia nie dotknie w ogóle, tym bardziej, że do sytuacji sprzed kilku lat powrotu już nie będzie - albo pozostanie tak, jak jest, albo państwo podejmie niewyobrażalnie wręcz ciężką rękawicę opieczętowania podatkowym stemplem pokera online. Czy jednak owo "Niech zostanie tak, jak jest" stanie się w niedługim czasie standardem, a niezadowoleni znajdą się w mniejszości? Bardzo wątpliwe.
"Łapy precz od moich 3,50 $!"
![]() |
| Może kiedyś koszulki tych kart obejdą się bez błękitu... |
Szorowanie dochodów wobec konieczności wytłumaczenia, skąd środki na nową furkę i remont chałupy, dobre jest na krótką metę. W końcu, najczęściej wraz z głośną lub grubą wygraną, przychodzi dzień, w którym status przestępcy - choćby absurdalny - zaczyna ciążyć. Tylko naiwniak pławiłby się w życiu na krawędzi, gdy nie wiadomo, czy któryś z funkcjonariuszy nie zacznie z nudów bawić się w "połącz nazwisko z nickiem". Ci najlepsi nie mają do stracenia tysiaka na mandat i wartych drugie tyle karcianych zarobków - oni ukrywają przed ciekawskimi całe swoje życie, swoje stuprocentowe zaangażowanie i każdy grosz, niekiedy burząc za sobą wszystkie alternatywy.
Najbardziej solidny wydaje się być jednak argument miłośników gry live. Niewielu dzisiejszych "zwierzaków" średnich i wysokich stawek pokera live pamięta czasy, kiedy w karty można było zagrać niemal wszędzie, gry cash cieszyły się popularnością, barowe home games zmieniały się w regularne rozgrywki, a w Warszawie organizowano eventy European Poker Tour. Gdyby nie celna kontra, dziś to Czesi zazdrościliby nam rozmachu.
Obecnie poker na żywo w Polsce nie istnieje. Hotelowe przybytki Orbis, Olympic i Casinos Poland w większości oferują tylko Casino Studa i temu podobne, które stanową kiepski żart dla tych wszystkich naiwniaków, którzy nie wiedzą jeszcze, że w polskich kasynach przyjemnie to można co najwyżej postawić na parzyste i patrzeć, jak wpada dwójka czy szóstka. Dobrze, że większe miasta pielęgnują swą ofertę turniejową, że trwają inicjatywy pokroju katowickiej "Firmy" czy czernikowskiej Ligi Pokera Sportowego. Wszystko to jest jednak niczym uśmiech prostytutki - po prostu nie wystarcza.
Think twice
![]() |
| "Poker? Dla nas może zostać tak, jak jest." |
Każdy, kto zadowolony jest z obecnej sytuacji pokera w Polsce, patrzy przez pryzmat samego siebie - swojego zaangażowania, wysokości profitu lub tegoż braku, czy tego, że dziś mamusia wcale nie musi wiedzieć, że synek znalazł ciekawsze zajęcie niż Football Manager. Warto jednak wyjrzeć poza prywatny horyzont, dostrzec sferę póki co niedostępną, ale taką, do jakiej przecież każdy z nas dąży. Poker nie jest wyjątkiem, w którym ktoś policzy się ze zdaniem jednostki.
Nie tylko do nas przemawiają liczby z sharkscope'owych wykresów - my także tworzymy społeczność graczy i choć w małym stopniu powinniśmy zerkać poza ekran własnego laptopa. Obecna sytuacja może być w pewnym stopniu dla niektórych korzystna, dla całego środowiska jest jednak krzywdząca i o tym należy pamiętać, gdy po raz kolejny pomyśli się, że "jest dobrze". Nie bądźcie głusi na śpiew starych czyżyków.
by acebestini


