Jak dobry jest Viktor Blom?
Pytanie, na które staramy się od dłuższego czasu odpowiedzieć. Pytanie, prowadzące do skrajnych opinii, z których każda może być prawdziwa. Niejeden z nas chciałby znać na nie odpowiedź. Phil Galfond w swoim ostatnim wpisie na blogu dołącza do tej dyskusji.
![]() |
|
Ponad 60 komentarzy w naszym ostatnim newsie "Viktor "Isildur1" Blom znów przechodzi do historii" świadczy, że temat jest elektryzujący. Najwyraźniej nie tylko polscy gracze zastanawiają się, czy sława Viktora Bloma wynika z jego umiejętności. Na zagranicznych forach oraz portalach trwa taka sama dyskusja. Phil Galfond, jako jeden z regularnych przeciwników bohatera tego tematu, także postanowił podzielić się spostrzeżeniami na swoim blogu.
Isildur1 rozwinął niewielkie pieniądze w potężny bankroll, który pozwalał mu grać na najwyższych stawkach w sieci. Zaczynał od heads-up no-limit Hold'em i to właśnie w tej odmianie rzucał rękawice najlepszym graczom na świecie. Ciężko jednak mówić o jakiejkolwiek walce, gdyż te spotkania miały tylko jednego zwycięzcę - Viktora Bloma.
Isildur podejmował się wyzwań, których nie widzieliśmy jeszcze w pokerze online. Szczególnie zapadła mi w pamięci jego gra na 9 stołach 500 $ / 1000 $ przeciwko Dwanowi, Ivey'emu, Antoniusowi - w tym samym czasie. Doświadczał swingów w górę i w dół, które przyciągały masę obserwatorów. Oglądając jego zmagania, po raz pierwszy w swoim życiu poczułem się jak fan gier na najwyższe stawki w sieci. Nie mogłem się doczekać, by zasiąść w pierwszym rzędzie i oglądać ten spektakl.
Viktor Blom przyciągnął w tamtym okresie do stolików Full Tilt Poker więcej ludzi niż jakakolwiek organizowana promocja. Nie było przed nim nikogo, kto byłby w stanie w tak widowiskowy sposób zmienić rozkład sił na nosebleedach. Szaleństwo czy umiejętności?
Phil Galfond wspomina grę heads-up PLO przeciwko niemu na stawkach 300 $ / 600 $ oraz 500 $ / 1000 $. Chyba nigdy nie zakończył swojej sesji tak bardzo zmęczony. Wygrana 1 600 000 $, dotychczas jego największy jednodniowy profit, może sugerować, że była to prosta potyczka. Phil Galfond widział jednak coś więcej w tajemniczym Szwedzie. Jego przypuszczenia sprawdziły się kilka lat później:
Jeśli nie gra się na tych stawkach, jedynie ogląda jego niesamowicie agresywne podejście i nie odczuwa wielkich swingów każdej sesji, ciężko powiedzieć, jak dobrym zawodnikiem jest Viktor. Sądzę, że kwalifikuję się do oceny Bloma. Spróbuję rzucić trochę światła na jego realne umiejętności.
Kiedy pierwszy raz grałem w PLO przeciwko Viktorowi na FTP, był słaby. Nie jako pokerzysta. W tamtym momencie stawiało się go na światowym podium NLHE, ale próbował swoich sił w odmianie, która miała kompletnie inne założenia. Dodatkowo włączał stoliki na najwyższych możliwych blindach. Zauważyłem, że overplayował słabą parę + draw, niskie dwie pary oraz popełniał inne błędy, całkiem naturalne dla początkujących, którzy wcześniej mieli styczność tylko z no-limit Hold'em. Byłem w stanie grać względnie tight i zbierać pieniądze, dominując jego ręce oraz drawy.
Nawet kiedy wykonywał tak wiele błędnych zagrań, zauważyłem pewien rodzaj pokerowej inteligencji. Ciężko wytłumaczyć, co dokładnie mam na myśli, ale zaufajcie mi. Byłem pewny, że gram przeciwko niewiarygodnie inteligentnej osobie.
W końcu przyszedł Czarny Piątek, po którym spędziłem wiele miesięcy bez gry online, co przełożyło się na wiele miesięcy bez gry przeciwko Viktorowi.
Pod koniec zeszłego roku, kiedy Viktor i ja graliśmy na PokerStars, zaszokował mnie wysoki progres w jego umiejętnościach. Nie tylko usunął większość leaków, które wcześniej widziałem, ale także grał stylem zupełnie mi nieznanym. Zmusił mnie, żeby mocno zastanowił się nad moją własną grą. Dzięki postawionemu mi wyzwaniu, sam zacząłem się rozwijać. Ciągle czułem, że posiadam nad nim przewagę i jego gra nie była doskonała, ale nie sądziłem, żeby długo mu zajęło wejście na kolejny poziom umiejętności.
Okazało się, że miałem rację.
Na początku 2012 roku Viktor nie tylko stał się bardzo dobrym graczem PLO. Jego rozwój sprawił, że jest to jeden z najcięższych przeciwników, jakiegokolwiek miałem przy stołach.
Grając z nim w tym momencie, nie mam pojęcia, czy posiadam nad nim przewagę.
Phil Galfond nie kończy na tym swojej analizy. Opowiada o jego pierwszym spotkaniu z Blomem, podejściu do pieniędzy oraz radościach podejmowania nowych wyzwań przez szwedzkiego profesjonalistę. Cały wpis możecie przeczytać na jego blogu:
Viktor Blom: The Man, The Myth, The Legend
Czy słowa Galfonda zmieniają waszą opinię o Isildurze?
by dlrzz
